Wyrok w powtórzonej sprawie Kirowlesu uprawomocnił się. Czy to już koniec kampanii prezydenckiej Nawalnego?

Wczoraj sąd obwodowy w Kirowie orzekł, że kirowski sąd rejonowy podjął 8 lutego słuszną decyzję skazując Aleksieja Nawalnego na 5 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz pół miliona rubli grzywny w powtórzonym procesie w sprawie Kirowlesu, która dotyczyła rzekomej kradzieży drewna. Pierwszy wyrok zapadł w 2013 roku, ale w listopadzie 2016 roku rosyjski Sąd Najwyższy go uchylił i nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy. Jeszcze wcześniej proces w sprawie Kirowlesu – po rozpatrzeniu skargi wniesionej przez Nawalnego – za arbitralny i prawdopodobnie umotywowany politycznie uznał Europejski Trybunał Praw Człowieka.
13 grudnia 2016 roku Nawalny ogłosił, że zamierza wziąć udział w wyborach prezydenta Rosji, które powinny odbyć się w marcu 2018 roku. Czy wczorajsze postanowienie sądu obwodowego w Kirowie oznacza, że jego plany zostały ostatecznie zablokowane? Niektórzy komentatorzy już orzekli, że tak, wskazując, że zgodnie z rosyjskim prawem bierne prawo wyborcze nie przysługuje osobom, które zostały prawomocnie skazane za tzw. ciężkie przestępstwa i mające w dniu głosowania nieumorzony lub niewygaszony wyrok. Sam Aleksiej Nawalny i jego współpracownicy widzą to jednak zupełnie inaczej. Oto co napisał na ten temat szef sztabu wyborczego Nawalnego Leonid Wołkow:

O Kirowles-2:

1. Planowaliśmy kampanię Nawalnego, prowadziliśmy badania i projektowaliśmy logo, gdy wyrok w sprawie Kirowlesu nie został jeszcze anulowany przez Sąd Najwyższy. Uruchomiliśmy tę kampanię, gdy był on już anulowany. Prowadziliśmy ją, otworzyliśmy 26 sztabów i zebraliśmy 420 podpisów, gdy ogłoszony był ponowny wyrok kirowskiego sadu. Będziemy kontynuować ją i po tym, jak dziś wyrok ten został znowu potwierdzony i „nabrał mocy prawnej”. To w ogóle na nic nie wpływa i nigdy nie wpływało. Tak naprawdę, ani przez sekundę nie wątpiliśmy, jaki będzie nowy wyrok sądu w Kirowie i uwzględnialiśmy go w naszych planach. Wyrok ten nie był dla nas niespodzianką (byłby nią raczej jakikolwiek inny rezultat tego „procesu”).

2. Żyjemy we wspaniałym kraju, który nazywa się Rosja. Niestety, w kraju tym o realizację wielu praw zapisanych na papierze trzeba czasem długo się bić – czy to o konstytucyjne prawo do wolności słowa lub wolności zgromadzeń, nienaruszalność życia prywatnego lub prawo do pomocy medycznej. Bierne prawo wyborcze nie jest pod tym względem żadnym wyjątkiem. W Konstytucji jest ono zapisane, ale w praktyce go nie ma. Dlatego będzie trzeba o nie zawalczyć. My zawsze zdawaliśmy sobie z tego sprawę.

3. Właśnie dlatego rozpoczęliśmy kampanię półtora roku przed wyborami: zdając sobie sprawę, że potem będzie za późno. Cały ten czas potrzebny jest nam po to, aby stworzyć polityczny nacisk i wymusić decyzję o rejestracji Nawalnego. Aby zrobić tak, żeby w grudniu 2017 roku Kreml nie miał po prostu innego wyboru. Spoglądając na to, co już zrobiliśmy, widzimy, że osiągnęliśmy wiele: są z nami dziesiątki tysięcy wolontariuszy i setki tysięcy zwolenników, dziesiątki sztabów i spotkań. W świadomości społecznej wielu Rosjan Aleksiej Nawalny to kandydat na prezydenta. Jeśli w grudniu tacy ludzie stanowić będą większość, to on zostanie kandydatem.

4. Żyjemy w pięknym kraju, który nazywa się Rosja. Niestety (albo na szczęście) w kraju tym to, jak zachowują się sędziowie, uzależnione jest od decyzji politycznych. Swego czasu Duma Państwowa w ciągu jednego dnia uchwaliła w trzech czytaniach ustawę zakazującej osobom skazanym kandydowania w wyborach, a więc równie dobrze może w ciągu jednego dnia tę ustawę w trzech czytaniach uchylić – jeśli będzie trzeba. Oczywiście, my podejmiemy również wszystkie niezbędne kroki prawne (apelacja od wyroku do Sądu Najwyższego, skarga do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka itd.), ale świetnie wiemy, że droga do wyborów prezydenckich prowadzi nie prowadzi przez spór prawny, lecz polityczny. Prawna rejestracja kandydata jest następstwem decyzji politycznej. Dokładnie tak samo było przy wyborach mera Moskwy z 2013 roku: tam również był filtr, przez który mieli przejść kandydaci, ale gdy stało się jasne, że bez dopuszczenia do kandydowania Nawalnego nigdy tych wyborów nie uzna, filtr został de facto zniesiony. Teraz musimy zrobić to samo na skalę ogólnokrajową: zwiększając obrony naszej kampanii zrobić tak, aby w grudniu 2017 roku każdy wyborca, każdy polityk i każdy urzędnik w Rosji rozumiał, że wybory prezydenta bez Nawalnego nie będą wyborami.

Jestem absolutnie pewny, że wszystko nam się uda i Aleksiej Nawalny zostanie zarejestrowany jako kandydat na prezydenta Rosji, a potem zostanie prezydentem.

Tłum. Katarzyna Chimiak
Tekst oryginalny: https://www.facebook.com/leonid.m.volkov/posts/1413095092046453

Więcej o tym, jak sztab Nawalnego uzasadnia jego prawo do kandydowania przeczytacie tu.