Faworytka Putina przegrywa wybory prezydenckie we Francji – komentarze Rosjan

7 maja 2017 roku we Francji odbyła się II tura wyborów prezydenckich. Emmanuel Macron zdobył 66,1 % głosów, a Marine Le Pen 33,9%. Oto jak te wyniki komentują przedstawiciele rosyjskiej opozycji:

Leonid Wołkow, politolog, szef sztabu wyborczego Aleksieja Nawalnego (który kończy w tym roku 40 lat):

Gratuluję wszystkim francuskim przyjaciołom i całej Europie. A także, oczywiście, bardzo się cieszę, że w dużej demokracji ze skomplikowanym systemem politycznym wyrazisty 39-letni polityk może przebić się na sam szczyt w bardzo krótkim czasie, po prostu mocno zapieprzając. I tak powinno być, i dobrze, że to działa.

A my, rosyjscy wyborcy, będziemy musieli wcześniej czy później (oby wcześniej) zadać sobie kilka pytań:
1. A pieniądze, które Rosja przekazywała na Zachód i zainwestowała w kampanię Le Pen – przecież nam je skradziono. Kto i jaką odpowiedzialność za to poniesie?
2. Otwarte wspieranie wyraźnie słabszego kandydata zarówno legalnymi, jak i nielegalnymi środkami, wszystkie te włamania hakerskie i w ogóle agresywne popieranie Le Pen przeciwko Macronowi przez ostatnie tygodnie – to taki kolejny geopolityczny tryumf” putinowców-duginowców? Jak teraz Putin będzie się spotykać z prezydentem Macronem, jak będzie budować z nim stosunki? Czy oni naprawdę są debilami czy może…?
3. Jak to być może, że ludzie na Kremlu jeszcze nie powariowali z tym im ich kultem Zwycięstwa, zasadami prawidłowego noszenia wstążki Św. Jerzego i jednoczesnym bezsensownym popieraniem skrajnie prawicowej, częściowo i całkowicie faszystowskiej hołoty w całej Europie?”

Tekst oryginalny: https://www.facebook.com/leonid.m.volkov/posts/1418103241545638?pnref=story

Leonid Gozman, polityk, publicysta:

WIECZNIE ŻYWI

Oddech ulgi – ona nie wygrała. ONI nie wygrali. Towarzyszka bojowa naszego kierownictwa Le Pen – to ją podejmował Putin, to ją nieustannie reklamowały nasze Media, to ona dostawała od kontrolowanych przez Rosję banków jakieś dziwne kredyty – przegrała wybory prezydenta Francji! Ale ona wróci. Albo sama, albo pod postacią swojej siostrzenicy, wschodzącej gwiazdy skrajnej prawicy, albo kogoś jeszcze innego, kogo my jeszcze nie znamy. I znowu będzie słychać nienawistne okrzyki, znowu zacznie się rozdawanie nierealistycznych obietnic, znowu złość, niekompetencja i nieodpowiedzialność będą ściągać na wiece tysiące ludzi.

Problem nie tkwi bowiem w Le Pen, a nawet nie w konkretnych bolączkach i błędach, którymi karmią się tacy jak ona. Ona będzie zawsze, bo jest tylko jednym z ogniw długiego ciągu wiecznie żywych – Lenina, Hitlera, Chavesa, Żyrinowskiego. Ci ludzie, odwołując się do najciemniejszych stron ludzkiej natury, oferują swoim współobywatelom prosty i pozbawiony sprzeczności obraz świata, wieszczą świetlaną przyszłość, która nastanie od razu po tym, jak oni dojdą do władzy i pokonają zewnętrznych i wewnętrznych wrogów (…)

Ale problemem nie są również ci awanturnicy, lecz ci, do których oni się zwracają. W każdym społeczeństwie są ludzie – i w prawie każdym z nas jest taki człowiek, ale na ogół milczący – którzy pragną tego prostego świata. Chcą wierzyć, że oni są lepsi, po prostu dlatego, że są Rosjanami, Niemcami lub Francuzami, i nienawidzą i boją się wszystkich niepodobnych do nich, chcą być silni, bo wierzą tylko w siłę. I dlatego w USA swego czasu pojawił się McCarthy, w Wielkiej Brytanii zwyciężył BREXIT, a o nas to już w ogóle szkoda gadać – wystarczy włączyć telewizor. No a parady przebranych za żołnierzy dzieci – to już absolutne szaleństwo.

Ta choroba nie zawsze przejawia się w walce politycznej. Ona przejawia się też np. w dowcipach i pogardliwych epitetach, którymi obdarza się inne nacje, w wulgarnych wypowiedziach prezydentów i premierów, a także żądaniu, aby wszyscy byli jednakowi i nosili wstążkę Św. Jerzego.

Marine Le Pen i jej duchowych braci i sióstr nie da się pokonać raz na zawsze – trzeba ich pokonywać każdego dnia. Na miejscu odrąbanej głowy zawsze wyrasta nowa i trzeba być gotowym, aby i ją odrąbać. I jeśli przestaniemy być czujni, choćby na krótko, to w końcu zwyciężą oni.

A Francuzom gratuluję i dziękuję!

Tekst oryginalny: https://www.facebook.com/leonid.gozman.77/posts/1345602188868018?pnref=story

Siergiej Parchomienko, dziennikarz, założyciel projektu „Ostatni Adres”:

Przyjemnie jest czasem dowiedzieć się, że na świecie bywają kraje, w których pojawia się możliwość wybrania sobie na prezydenta potwora, ale wyborcy wolą z tej szansy nie skorzystać.
Niewielki to, ale bardzo aktualny argument za tym, że świat jednak jeszcze nie całkiem zwariował.
Gratuluję wszystkim francuskim przyjaciołom i kolegom.
Ufff.

Tekst oryginalny: https://www.facebook.com/serguei.parkhomenko/posts/10212631575013760?pnref=story

Aleksiej Nawalny, polityk:

Spartak mistrzem, Macron prezydentem. Udany dzień.

Tekst oryginalny: https://twitter.com/navalny/status/861319669193601027

Tłum. Katarzyna Chimiak