Represje wobec uczestników akcji antykorupcyjnych z 26 marca 2017 roku

OVD-Info, 24 kwietnia 2017

Akcje antykorupcyjne, które odbyły się 26 marca w kilkudziesięciu miastach Rosji, pociągnęły za sobą nową falę represji wobec uczestników tych zgromadzeń publicznych i społeczeństwa obywatelskiego jako takiego. Chodzi już nie tylko o zatrzymania, areszty administracyjne i duże kary finansowe – w odpowiedzi na masowy udział obywateli w działalności protestacyjnej władza uruchomiła masową kampanię prześladowania aktywistów.

 W chwili obecnej wiadomo o aresztowaniu w Moskwie i umieszczeniu w izolatorach śledczych w ramach spraw karnych związanych z wydarzeniami 26 marca co najmniej 5 osób. Grożą im poważne wyroki więzienia, aż do dożywocia. W co najmniej czterech innych rosyjskich miastach są osoby postawione w stan oskarżenia w związku z poszczególnymi incydentami towarzyszącymi akcjom antykorupcyjnym i aktualnymi protestami.

Niestety, na tym sprawa się nie kończy. Analiza informacji zbieranych codziennie przez OVD-Info pozwala stwierdzić jednoznacznie: organa siłowe celowo wywierają presję na zatrzymanych i aresztowanych, aby zgromadzić dowody niezbędne do wszczęcia sprawy karnej, pod którą będzie można podciągnąć każdego uczestnika akcji. Śledztwo wszczęte już przez Komitet Śledczy może dotyczyć setek, a nawet tysięcy ludzi. Dziesiątki osób mogą zostać aresztowane. Rozwijająca się na naszych oczach sprawa karna może się przeistoczyć w największy proces w najnowszej historii Rosji.

Zatrzymania i prześladowanie administracyjne

W kilkudziesięciu miastach Rosji akcje zakończyły się zatrzymaniami – ponad 1500 ludzi trafiło na komisariaty policji. Tylko w Moskwie przy ulicy Twerskiej i w jej okolicach zatrzymano co najmniej 1043 osób, przy czym zatrzymania miały przebieg brutalny, z zastosowaniem środków specjalnych i przemocy fizycznej, nijak nie odpowiadającej zadaniu zapewnienia bezpieczeństwa na pokojowym zgromadzeniu protestacyjnym. Oprócz tego, policja zatrzymała i doprowadziła na komisariaty około 70 niepełnoletnich.

Podczas zatrzymywania i w drodze na komisariaty wielu uczestników akcji w Moskwie zostało pobitych przez policję: o tym OVD-Info wiadomo ze słów samych zatrzymanych, którzy dzwonili na gorącą linię, z nagrań monitoringu, a także ze słów świadków, niezależnych obserwatorów i dziennikarzy obecnych na akcji.

Zmuszeni jesteśmy konstatować, że oświadczenie pełnomocnika ds. praw człowieka Tatiany Moskalkowej o tym, że „nie było ani jednego przypadku spowodowania szkód cielesnych przez policję” nie odpowiada rzeczywistości. Brak oficjalnych skarg ze strony zatrzymanych nie może i nie powinien służyć dla instytucji obrony praw człowieka, do których należy pełnomocnik, jako dowód braku naruszeń ze strony policji.

Od wielu lat OVD-Info odnotowuje istnienie praktyki polegającej na wszczynaniu wobec pobitych aktywistów spraw karnych z artykułu 318 Kodeksu Karnego lub grożeniu wszczęciem takiej sprawy, jeśli pobita osoba sama próbuje dochodzić sprawiedliwości. Pracownicy Komitetu Śledczego, którzy przesłuchiwali zatrzymanych na komisariatach w nocy z 26 na 27 marca, wypytywali ich m.in. o urazy spowodowane przez policję, i następnie wobec czterech aktywistów wszczęto postępowania właśnie z artykułu 318. Jedną z tych osób był Aleksandr Szpakow, który powiedział, że podczas zatrzymania został pobity przez policjantów do tego stopnia, że konieczne było przewiezienie go z komisariatu do szpitala.

Większość zatrzymanych usłyszało zarzuty popełnienia różnych naruszeń administracyjnych. Łącznie, według danych OVD-Info 18 kwietnia, w sądzie rejonowym dla dzielnicy Twerskaja odbyło już 586 postępowań karnych, a część została przeniesiona na późniejszy termin. Według oficjalnych danych Sądu Miejskiego Moskwy do sądu rejonowego dla dzielnicy Twerskaja wpłynęły pozwy przeciwko 732 uczestnikom akcji z 26 marca w okolicy ulicy Twerskiej.138 osób zostało skazanych na podstawie artykułu 19.3 Kodeksu Postępowania Administracyjnego. 64 osoby zostały skazane na podstawie tego i szeregu innych artykułów na kary od 2 do 25 dni aresztu. Suma wszystkich kar aresztu wyniosła 646 dni. Pozostali zatrzymani spędzili na komisariatach policji do 48 godzin, po czym zostali zwolnieni.

Na podstawie głównego, „wiecowego” artykułu 20.2 Kodeksu Postępowania Administracyjnego w sądzie rejonowym dla dzielnicy Twerskaja odbyły się już rozprawy dotyczące 469 spraw. We wszystkich znanych nam przypadkach sędziowie uznawali zatrzymanych za winnych i zasądzali im grzywny w wysokości od 10 do 20 tysięcy rubli (łączna suma kar już przewyższyła 5 mln rubli). Procesy w sprawach administracyjnych będą odbywać się w sądzie rejonowym dla dzielnicy Twerskaja i Moskiewskim Sądzie Miejskim co najmniej przez cały maj i czerwiec. Dokładna analiza przebiegu rozpraw sądowych, materiałów postępowań administracyjnych i decyzji sądów w sprawach dotyczących art. 20.2 Kodeksu Postępowania Administracyjnego pozwala stwierdzić, że wszystkie wyroki, jakie zapadły w tych sprawach, miały charakter bezprawny.

Fabrykowanie spraw karnych

Równolegle, już od wieczora 26 marca, trwały aktywne przygotowania do wszczynania spraw karnych. W obecnej chwili wiadomo o wszczęciu już kilku spraw karnych na podstawie całego szeregu artykułów. Wiadomo już o aresztowaniu pięciu ludzi w Moskwie, liczba podejrzanych rośnie.

Według informacji OVD-Info nad tymi sprawami pracuje co najmniej 145 osób. Są wśród nich śledczy, którzy zajmowali się wcześniej „sprawą Placu Błotnego”, jak np. szef grupy śledczej (zarówno wtedy, jak i teraz) generał-major Rustam Gabdulin.

Wieczorem 26 marca pojawiła się informacja o wszczęciu postępowania na podstawie art. 3 317 Kodeksu Karnego (targnięcie się na życie funkcjonariusza organu ochrony prawa). Później okazało się, że poszkodowany to funkcjonariusz drugiego pułku operacyjnego Głównego Zarządu MSW Moskwy Jewgenij Gawriłow, który figurował jako poszkodowany również w aktach „sprawy Placu Błotnego”. Wtedy „przemocy” wobec niego miał użyć odbywający obecnie karę w kolonii Iwan Niepomniaszczich. Według niepotwierdzonych informacji 26 marca Gawriłow doznał urazu głowy.

Tego samego wieczora do co najmniej 24 z 50 znanych OVD-Info komisariatów policji przybyli śledczy z Komitetu Śledczego. Przesłuchiwali oni zatrzymanych przedstawiając podobno (według relacji samych zatrzymanych) różne wersje co do tego, w ramach jakiego postępowania karnego te przesłuchiwania są przeprowadzane. Na niektórych komisariatach mówili o postępowaniu w oparciu o artykuł Kodeksu Karnego dotyczący masowych zamieszek, gdzie indziej mówili, że chodzi o „ekstremizm”. W związku z poważnymi naruszeniami proceduralnymi (na przykład, po przybyciu śledczych Komitetu Śledczego na komisariat do zatrzymanych przestano dopuszczać adwokatów), jakie miały miejsce podczas tych „przesłuchań”, a także znanymi OVD-Info przypadkami wywierania nacisku na zatrzymanych, już teraz można śmiało mówić nie o zbieraniu materiałów, lecz o fabrykowaniu sprawy karnej na pełną skalę.

Następnie wielu zatrzymanych zaczęło dostawać wezwania na przesłuchanie. W przypadku uczniów, którzy uczestniczyli w akcjach z 26 marca do Komitetu Śledczego byli wzywani pracownicy ich szkół, w tym dyrektorzy.

Oprócz tego, 26 marca pojawiła się informacja o wszczęciu postępowania karnego w sprawie podżegania do nienawiści lub wrogości (art. 282 Kodeksu Karnego): według informacji rzeczniczki prasowej Aleksieja Nawalnego Kiry Jarmysz podczas przesłuchania w Fundacji Walki z Korupcją taki zarzut postanowiono szefowie sztabu wyborczego Nawalnego Leonidowi Wołkowowi. Według danych agencji RBK osoby zatrzymane w biurze Fundacji Walki z Korupcją były przesłuchiwane w związku z zarzutami, których dotyczy ten artykuł, ale na razie historia ta nie miała dalszego ciągu.

27 marca Komitet Śledczy poinformował o wszczęciu sprawy karnej na podstawie trzech artykułów Kodeksu Karnego: oprócz art. 317 mowa była też o art. 213 (chuligaństwo, możliwy wymiar kary: do pięciu lat pozbawienia wolności) i 318 (użycie przemocy wobec przedstawiciela władzy, możliwy wymiar kary: do 10 lat pozbawienia wolności). W ramach tej sprawy karnej, zgodnie z oświadczeniem Komitetu Śledczego, prowadzone jest śledztwo, które ma dotyczyć „propozycji wypłaty wynagrodzenia w przypadku zatrzymania za udział w nielegalnej akcji masowej z 26 marca w Moskwie nie tylko nastolatkom, lecz i innym uczestnikom wydarzenia”. Oświadczenie Komitetu Śledczego pojawiło się krótko po wypowiedzi rzecznika prasowego Putina Dmitrija Pieskowa, który zarzucił organizatorom akcji „podkupywanie” jej małoletnich uczestników.

W ramach tejże sprawy karnej w areszcie nr 2 umieszczono Aleksieja Nawalnego, skonfiskowawszy mu rzeczy osobiste, w tym sznurówki.

Kilka dni potem rozeszła się informacja o rozpoczęciu przesłuchań aresztowanych uczestników akcji moskiewskiej. Przedstawiciele nieznanych struktur siłowych, nie przedstawiając się i nie legitymując się, przesłuchiwali osoby przetrzymywane w aresztach i na komisariacie pod adresem Pietrowka 38. Aresztowanym grożono, ubliżano i stosowano wobec nich różne techniki psychologicznego nacisku. Nieznani funkcjonariusze niedwuznacznie dawali przesłuchiwanym do zrozumienia, że przygotowują nową „sprawę Placu Błotnego”. Te przesłuchania również mogą stać się podstawą sfabrykowanej sprawy karnej.

Aresztowania w Moskwie

Sprawa użycia przemocy w dniu 26 marca

13 kwietnia Komitet Śledczy opublikował oświadczenie dla prasy, w którym poinformowano o zatrzymaniu i postawieniu w stan oskarżenia czterech figurantów sprawy karnej opartej o artykuły 213, 317 i 318 Kodeksu Karnego. Sprawa ta dotyczy rzekomych nielegalnych działań podczas nieuzgodnionej z władzami masowej akcji publicznej z 26 marca 2017 roku, która miała miejsce na Placu Puszkina i otaczającym go terytorium.

Wszyscy zatrzymani – Jurij Kulij, Aleksandr Szpakow, Stanisław Zimowiec, Andriej Kosych – zostali na mocy decyzji sądu aresztowani i umieszczeni na dwa miesiące w areszcie. Rozprawy w sprawie środka zapobiegawczego odbył się 28 marca oraz 1, 6 i 13 kwietnia. Ostatecznego aktu oskarżenia na razie nie przedstawiono.

Trzeba podkreślić, że oświadczenie Komitetu Śledczego stało się niespodzianką dla obrońców praw człowieka: nikt z aresztowanych albo ich krewnych (z wyjątkiem rodziny Jurija Kulija) nie szukał profesjonalnej pomocy prawnej, a informacji o aresztach i poprzedzających je przeszukaniach w przestrzeni publicznej nie było. W związku z tym ze wszystkimi aresztowanymi z wyjątkiem Kulija pracowali i nadal pracują adwokaci „z urzędu”, czyli adwokaci oferujący obronę bez zgody podsądnego, z inicjatywy śledczego lub sądu, co razem z presją ze strony organów śledczych mogło stać się przyczyną uznania obu oskarżonych za winnych. Często właśnie adwokaci z urzędu namawiają swoich klientów, aby przyznali się do winy albo zgodzili się na tak zwany „szczególny tryb” rozpatrywania sprawy.

OVD-Info udało się ustalić miejsce pobytu wszystkich oskarżonych:

Andriej Kosych (ur. 1986) znajdował się w izolatorze tymczasowego zatrzymania głównego zarządu MSW miasta Moskwy (Pietrowa 38). W obecnej chwili jego miejsce pobytu jest nieznane. Wiadomo tylko, że miał on zostać przewieziony do aresztu nie później niż 23 kwietnia, po 10 dniach umieszczeniu w izolatorze śledczym.

Jurij Kulin (ur. 1989) i Aleksander Szpakow (ur. 1977) znajdują się w izolatorze śledczym nr 5 (areszt „Wodnik”).

Stanisław Zimowiec (ur. 1985) został umieszczony w izolatorze śledczym nr 2 (areszt „Butyrka”). Według informacji członka Społecznej Komisji Obserwacyjnej (ONK) Moskwy Dmitrija Piskunowa Zimowiec znajduje się w bloku dla „dożywotnich”, czyli oskarżonych o przestępstwa, za które można dostać karę dożywotniego więzienia. Wedle słów Piskunwa w celi przebywa jeszcze jeden człowiek, oskarżony w innej sprawie karnej. Cele te są wyposażone w system video-monitoringu. Dlaczego Zimowiec został umieszczony tam, nie wiemy, ale nie jest wykluczone, że jemu także zarzuca się popełnienie przestępstwa przewidzianego w artykule 317 Kodeksu Karnego, pociągającego za sobą karę pozbawienia wolności od 12 lat do dożywocia i nawet zakazanej obecnie w Rosji kary śmierci.

Jurija Kulija broni adwokat Aleksiej Lipcer. Niezależny adwokat, który zgodził się pracować z Zimowcem, do dzisiejszego dnia nie zdołał rozpocząć pracy, ponieważ zderzył się z biurokratycznymi przeszkodami ze strony Komitetu Śledczego.

Jurij Kulij jest aktorem, ma 27 lat. Pochodzi z Wołgogradu, ale został zatrzymany w swoim domu w Moskwie. 4 kwietnia policja przyszła do niego na rewizję, potem odbyło się przesłuchanie i konfrontacja i już 6 kwietnia w sądzie rejonowym dla dzielnicy Basmannyj zasądzono mu środek zapobiegawczy w postaci dwumiesięcznego aresztu.

Kulij powiedział swojemu adwokatowi, że próbował po prostu rozdzielić starszego człowieka i omonowca. Podstawą jego zatrzymania stało się nagranie nakręcone podczas akcji. Zdaniem adwokata na tym nagraniu trudno jednak dostrzec niuanse i nie będzie ono mogło posłużyć za dowód na jakiekolwiek użycie przemocy. W aktach sprawy jest także zeznanie funkcjonariusza policji, który wskazuje na Kulija jako na osobę, „która chwyciła go za rękę i tym samym zadała mu ból” (przy czym żadnych urazów cielesnych policjant nie doznał).

W jednym z wywiadów Lipcer powiedział, że nie uważa tamtego incydentu za coś, co powinno być przedmiotem sprawy sądowej. Podczas przesłuchania przed rozprawą sądową Jurij Kulij przyznał się do winy. Lipcer podkreślił, że stało się to, gdy sprawą Kulija zajmował się wyznaczony przez państwo obrońca, on zaś sam uznaje to postanowienie za niesłuszne.

„Zarzuca mi się spowodowanie silnego bólu w łokciu policjanta, rozdarcie kurtki funkcjonariusza i próbę wyrwania pałki, ale nawet na opublikowanym nagraniu widać, że ja tylko rozłożyłem ręce. To w ogóle nie był napad” – powiedział Kulij członkowi ONK Kogierszyn Sagijewej.

Sprawa Aleksandra Szpakowa

Aleksandr Szpakow to stolarz z podmoskiewskiego miasta Liubercy. Ma 39 lat. 26 marca Szpakow szedł ulicą Twerską z flagą Rosji, gdy nagle usłyszał okrzyki, że zatrzymano Aleksieja Nawalnego. „Wtedy wszyscy rzucili się na najbliższą policyjną furgonetkę. Ja też znalazłem się w tym tłumie i chwilę potem dostałem po głowie pałką. Potem, już w samej furgonetce policyjnej, znowu byłem bity, tym razem już po nerkach” – opowiadał Szpakow członkom Społecznej Komisji Obserwacyjnej (ONK).

Po zatrzymaniu Szpakowa zabrała karetka. W szpitalu lekarze stwierdzili otarcia i siniaki, a także zrobili tomografię i zdjęcie żeber, po czym zwolniono go do domu. Relacja Szpakowa: „W nocy około 3 nad ranem obudził mnie dzwonek do drzwi. Patrzę przez wizjer i widzę, jak ktoś próbuje otworzyć zamek. A potem mnie zabrali, skonfiskowali mi wszystkie dokumenty, telefony, komputer, ubranie, w którym byłem na wiecu, i flagę”.

Według wersji śledczych Szpakow zadał dwa ciosy podpułkownikowi Waleremu Gonikowi. Sam oskarżony powiedział, że jeden ze śledczych zasugerował mu przyznanie się do winy. Szpakow odmówił. Nawiasem mówiąc, Gonikow, tak jak wspomniany wyżej Gawriłow, został wcześniej uznany za poszkodowanego w procesie dotyczącym „sprawy Placu Błotnego”.

24 kwietnia moskiewski sąd miejski potwierdził postanowienie o zatrzymaniu Szpakowa w areszcie, choć przedstawiciel prokuratury sugerował umieszczenie go w areszcie domowym. Adwokat Badamszin, który zaangażował się w sprawę Szpakowa za jego zgodą, w rozmowie z OVD-Info nie wykluczył, że sprawa wkrótce zostanie przekazana do sądu: wedle jego słów, samego Szpakowa już wielokrotnie przesłuchiwano, odbyły się też przesłuchania świadków – funkcjonariuszy policji, przeprowadzono też konfrontacje i ekspertyzy.

Sprawa Dmitrija Bogatowa

1 kwietnia Komitet Śledczy poinformował o wszczęciu jeszcze jednego postępowania w związku z pojawieniem się w mediach społecznościowych wiadomości niejasnego pochodzenia, które zawierały wezwania do wyjścia na Plac Czerwony: na podstawie części 3 art. 212 Kodeksu Karnego (podburzanie do masowych zamieszek). 6 kwietnia Komitet Śledczy zatrzymał pierwszego „podejrzanego w tej sprawie, a 7 kwietnia publicznie znane stało się jego nazwisko: to 25-letni programista i matematyk Dmitrij Bogatow. Sąd nie przychylił się do wniosku prokuratury o areszt Bogatowa. Ale nie wypuszczono go na wolność – następnego dnia przedstawiono mu jeszcze dwa dodatkowe ciężkie zarzuty (zarzut na podstawie części 3 artykułu 212 został przekwalifikowany): o usprawiedliwianie terroryzmu (art. 202.2 Kodeksu Karnego) i przygotowywaniu do organizacji masowych zamieszek (część 1 artykułu 30, część 1 artykułu 212 Kodeksu Karnego), po czym umieszczono go w areszcie na dwa miesiące.

Bogatow wykłada matematykę w Moskiewskim Uniwersytecie Finansowo-Prawnym. Ukończył Wydział Mechaniczno-Matematyczny Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego (MGU), pracował jako programista w firmach Samsung i Skontel. Według wersji śledczych Bogatow jakoby próbował sprowokować masowe zamieszki 2 kwietnia w Moskwie, rozpowszechniając informacje w Internecie pod nazwiskiem Ajrat Baszirow – jedynym dowodem, jakim dysponują śledczy jest póki po adres IP Bogatowa. Matematyk nie przyznaje się do winy, a człowiek z nickiem „Ajrat Baszirow”, którego posty jak i wcześniej są w Internecie, już oświadczył, że nie ma z Bogatowem nic wspólnego (przy czym na forum, na którym pojawiły się „ekstremistyczne” materiały, działa trzech użytkowników z takim samym nickiem). Sam Bogatow nazywa siebie „adeptem wolnego programowania” i najwyraźniej był administratorem jednego z węzłów sieci Tor, a zatem z jego IP-adresu mógł pisać jakikolwiek użytkowni tej sieci.

Według podobnego scenariusza możliwe są nieprzyjemności u setek i tysięcy ludzi, którzy rozpowszechniali w Internecie anonse akcji protestacyjnych 2 kwietnia.

W związku z tą sprawą miały już miejsce pierwsze przesłuchania „świadków”. Przesłuchiwano lub próbowano przesłuchać zatrzymanych na rożnych akcjach 2 kwietnia w Moskwie. Zadawano im pytania o akcję z 26 marca. Do Komitetu Śledczego wezwano co najmniej troje zatrzymanych na pikiecie z 2 kwietnia, jedna z tych osób szczegółowo opowiedziała o treści pytań. Dotyczyły one m.in. poglądów politycznych, kont w mediach społecznościowych i hobby.

Sprawa Wiaczesława Malcewa

13 kwietnia miały miejsce rewizje u nacjonalisty Wiaczesława Malcewa i jego współpracowników. Malcew został zatrzymany w Saratowie i przewieziony do Moskwy. Rewizje odbyły się także w Saratowie u Siergieja Okuniewa, zarządzającego portalem Malcewa „Artpodgotowka”, w tak zwanym Domu Ludowym „Artpodgotowki” w regionie podmoskiewskim, w Moskwie u nacjonalistów Jurija Gorskiego i Iwana Bieleckiego, a także u aktywisty imieniem Aleksiej w Ussurijsku.

Gorski i Bielecki także zostali zatrzymani (Bieleckiego być może pobito). Pojawiły się informacje o tym, że zatrzymanie Malcewa związane było ze sprawą karną dotyczącą użycia przemocy wobec policjanta podczas akcji z 26 marca. Bieleckiego odwieziono do Głównego Zarządu Spraw Wewnętrznych Moskwy, gdzie, jak opowiedział on później OVD Info, przesłuchiwano go w związku ze sprawą karną dotyczącą wydarzeń 26 marca. Wzięto od niego podpis na zobowiązaniu do nieujawniania informacji związanych z przeszukaniem, zatrzymaniem i przesłuchaniem. Gorski otrzymał wezwanie do Komitetu Śledczego, ale gdy przybył tam ze swoim adwokatem, powiedziano mu, że zostanie wezwany w innym czasie. Jego także zobowiązano do nieujawniania szczegółów przesłuchania, a także sporządzono protokół o niewypełnieniu legalnych żądań śledczego. W sprawie Malcewa i jego współpracownika Konstantina Zielenina sporządzono protokół o niepodporządkowaniu się legalnym działaniom funkcjonariuszy policji w związku z akcją 26 marca. Następnego dnia obaj zostali aresztowani na 15 dni.

Sprawy karne w innych miastach

Pojawiają się informacje o wszczynaniu spraw karnych także w innych rosyjskich miastach. W Wołgogradzie toczy się sprawa karna przeciwko studentowi Maksimowi Bieldinowi oskarżonemu o użycie przemocy wobec przedstawiciela władzy (art. 318 kodeksu karnego). Wzięto od niego zobowiązanie do niewyjeżdżania z kraju. Według informacji Nowej Gaziety Bieldinow został zatrzymany przy próbie udzielenia pomocy uczniowi, którego policja niosła za nogi i ręce. Ucznia także zatrzymano, ale wypuszczono z komisariatu bez sporządzenia protokołu. Adwokat Maksima Bieldinowa skontaktował się z portalem Mediazona i powiedział dziennikarzom, że incydent między jego podopiecznym i policjantem miał miejsce po wiecu z 26 marca, „gdy wiec już przekształcił się w pochód, a pochód w chodzenie po ulicach”.

Chcąc obronić zatrzymanego nastolatka, Bieldinow podbiegł do policjanta i uderzył go w bok. Bieldinow przyznał się do winy i pokajał się. Śledztwo w tej sprawie jest już zakończone, obrona Bieldinowa liczy na to, że zasądzona mu karania nie będzie związana z pozbawieniem wolności.

W Tomsku wszczęto sprawę karną w sprawie fałszywego zawiadomienia o zamachu terrorystycznym (art. 207 Kodeksu Karnego), do którego miało dojść 21 marca, w związku z otwarciem sztabu Nawalnego. Policja ewakuowała wtedy wszystkich z budynku z powodu znajdującej się tam jakoby bomby. Po tym incydencie Centrum „E” zaczęło wzywać na przesłuchania uczestników akcji 26 marca. Jak napisała Nowaja Gazieta powołujących się na relacje aktywistów, duża część pytań, jakie im zadawano, dotyczyła ich stosunku do Nawalnego.

Kolejna sprawa karna związana pośrednio z akcjami z 26 marca została wszczęta w Irkucku. 8 kwietnia zatrzymano tam kilka osób, z których wszystkie uczestniczyły w akcji z 26 marca w Tomsku. Był wśród nich Dmitrij Litwin, wobec którego wszczęto następnie postępowanie w sprawie obrazy uczuć religijnych (art. 148 Kodeksu Karnego, podstawą do sformułowania tego oskarżenia były posty Litwina w mediach społecznościowych). Pozostali zatrzymani stali się świadkami w śledztwie dotyczącym Litwina, ale podczas przesłuchań w Centrum ds. Przeciwdziałania Terroryzmowi wypytywano ich również o akcje protestacyjne i rzekome podżeganie przez Litwina do działalności terrorystycznej. W obecnej chwili Litwin jako osoba postawiona w stan oskarżenia ma zakaz wyjazdu z kraju. Wyznaczono mu adwokata „z urzędu”. Oprócz tego, jeden z aktywistów wciągnięty w jego sprawę w charakterze świadka, Igor Martynenko, został aresztowany na 10 dni pod zarzutem niewypełniania legalnych żądań funkcjonariuszy policji. Sąd apelacyjny przekazał jego sprawę do ponownego rozpatrzenia, po czym ponownie podjęto decyzję o jego aresztowaniu, już na sześć dni. 24 kwietnia tę decyzję anulowano.

W Pietrozawodsku po wiecu z 26 marca funkcjonariusze ochrony prawa próbowali pociągnąć do odpowiedzialności administracyjnej organizatora akcji Witalija Fleganowa, a nieznani ludzie próbowali go porwać. W toku akcji policjanci zatrzymali sześcioro uczestników antykorupcyjnej akcji. Prawie wszyscy z nich zostali wypuszczeni bez sporządzenia protokołów. Wyjątkiem był syndyk Jewgenij Władenkow. W jego sprawie sporządzono protokół na podstawie części 1 artykułu 19.3 Kodeksu Postępowania Administracyjnego (niepodporządkowanie się legalnemu żądaniu funkcjonariusza policji). 27 marca Pietrozawodski Sąd Miejski dwa razy przekazywał jego sprawę policji, ponieważ protokół był sporządzony przez nieuprawnione osoby. Według portalu Czernika (mustoi.ru) wobec Jewgenija Władenkowa organa ochrony prawa próbują wszcząć sprawę karną na podstawie części 1 artykułu 318 Kodeksu Karnego (użycie przemocy wobec przedstawiciela władzy). Według Władenkowa w celu sfabrykowania sprawy major policji napisał raport o tym, że został uderzony. Władenkow uważa, że major policji w swoim raporcie opiera się na nagraniu z 26 marca, na którym widać, jak z krzykiem biegł on za zatrzymanym prowadzonym do policyjnej furgonetki, po czym sam mocno bił zatrzymanych. Dotychczas Władenkow nie otrzymał żadnego wezwania na przesłuchanie.

Masowe zastraszanie i naciski

Następstwa akcji z 26 marca nie ograniczały się do przygotowywanych spraw karnych. We wszystkich regionach Rosji, gdzie miały miejsce akcje, zaczęła się masowa fala nacisków na ich uczestników. Aktywiści są zatrzymywani, wzywani na przesłuchania, wyrzuca się ich lub grozi wyrzuceniem ze studiów, odbywa się rozmowy ostrzegawcze z rodzicami.

Strumień podobnych informacji nie przestaje płynąć na gorącą linię OVD-Info. Przytoczymy tu tylko niektóre przypadki, które dobrze ilustrują to, co dzieje się teraz w całym kraju.

W Czeboksarach uczestnika akcji zatrzymano na próbie orkiestry, w której gra on na skrzypcach, a w Archangielsku policja siłą zabrała ze szpitala starszą kobietę i doprowadziła ją do sądu. W Kraju Nadmorskim od dyrektorów szkół żąda się, aby zabraniali uczniom uczestniczenia w wiecach opozycji. W Wołgogradzie uczniowie są wzywani na przesłuchania do Komitetu Śledczego i oprócz tego policja przychodzi na uczelnie z fotografiami uczestników akcji z 26 marca i zatrzymuje ich prosto na wykładach.

W Czycie funkcjonariusze FSB zadzwonili do matki organizatora tamtejszej akcji i poprosili ją o „powstrzymanie syna”. W Saratowie miały miejsce przypadki zatrzymywania młodych ludzi na uczelni. W mieście tym, gdzie podczas akcji z 26 marca w ogóle nie było zatrzymań, i tak zapowiada się pociągnięcie do odpowiedzialności setkę uczestników tej akcji, a jego z nich wzywano już na policję, dzwoniąc z telefonu jego matki. W Krasnojarsku policja wydzwania do mieszkańców z pytaniami o korupcję i Nawalnego (także do tych, którzy nie uczestniczyli w akcji w 26 marca). W Orsku do domu aktywisty przyszli funkcjonariusze wywiadu karnego. W tym samym mieście uczestnicy akcji są wyrzucani i skreślani ze studiów, a także dochodzi do zatrzymywania świadków w budynku sądu i nakładania na nich kar grzywny. W Niżnym Nowogrodzie w sprawie rodziców młodych aktywistów policja sporządziła protokoły o „niewypełnieniu obowiązków dotyczących wychowania niepełnoletnich”. Zwolnioną po wiecu wychowawczynię z Czeboksar Alonę Blinową ukarano grzywną w wysokości tysiąca rubli za opublikowanie w mediach społecznościowych fotografii deputowanego Witalija Miłonowa w koszulce z napisem „Prawosławie albo śmierć!”.

Oprócz tego, w kilku regionach władze zaostrzyły ograniczenia związane z wolnością zgromadzeń. W Tomsku miejscowy hyde-park został przeniesiony z centrum na przedmieścia. W Samarze z listy hyde-parków skreślono ten, gdzie odbywała się akcja 26 marca. W Tatarstanie wprowadzono bardziej skomplikowane reguły zgłaszania zgromadzeń publicznych.

Posłowie

Opisaliśmy tylko osobne przypadki wywierania nacisku i być może nie wiemy jeszcze o wszystkich wszczętych sprawach karnych i nawet nie o wszystkich aresztach. Ale tendencja, niestety, jest już widoczna: w odpowiedzi na akcję z 26 marca władza zaczęła przygotowania do nowej politycznej sprawy karnej i uruchomiła mechanizm zastraszania i wywierania nacisku na aktywistów w całym kraju.

OVD-Info ma teraz wszelkie podstawy przypuszczać, że represje będą kontynuowane i wkrótce możemy usłyszeć o nowych aresztach w związku ze sprawami karnymi dotyczącymi akcji z 26 marca.

Komitet Śledczy już oświadczył, że śledztwo w sprawie wydarzeń z 26 marca w Moskwie trwa, tak samo jak działania śledcze dotyczące „innych figurantów” sprawy karnej. Pojawiające się stale informacje o wzywaniu ludzi na przesłuchania do Komitetu Śledczego, proces wstępnego „zbierania” materiału dowodowego (za pomocą przesłuchań bez adwokatów na komisariatach policji i w aresztach, presji psychologiczna i gróźb), brak niezależnych adwokatów u pierwszych aresztowanych i przyznanie się przez część z nich do winy – wszystko to jednoznacznie sugeruje, że lista podejrzanych i aresztowanych będzie się wydłużać.

Wzywamy społeczeństwo rosyjskie, jak również międzynarodowe organizacje obrony praw człowieka do uważnego monitorowania powstałej sytuacji. .

Wzywamy do wszczęcia międzynarodowego śledztwa w sprawie wydarzeń z 26 marca i następujących po nich represji.

Wzywamy do upominania się o pociągnięcie do odpowiedzialności prawnej za wszystkie naruszenia praw człowieka popełnione naszym zdaniem przez przedstawicieli władzy wykonawczej i sądowniczej wobec konkretnych uczestników akcji z 26 marca.

Narastającą falę represji politycznych można jeszcze zatrzymać. I na pewno można jeszcze pomóc konkretnym osobom, które już wkrótce mogą zostać zmiażdżone przez przez cyniczny, nieludzki i zdepersonalizowany system opresji.

P. S.: Oceny

Rzecznik prasowy Władimira Putina Dmitrij Pieskow nazwał akcje z 26 marca nielegalnymi oraz oskarżył ich organizatorów o prowokacje i przekupywanie ich uczestników, pozytywnie natomiast ocenił działania policji, które były wedle jego słów  „absolutnie poprawne, wysoce profesjonalne i legalne”.

Wiceszef MSW Rosji Igor Zubow także nazwał działania uczestników akcji prowokacją, a postępowanie policji ocenił pozytywnie, obiecując przy tym, że w przyszłości będzie ona działać bardziej stanowczo.

Przewodniczący Rady ds. Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego przy Prezydencie Federacji Rosyjskiej Michaił Fiedotow oświadczył, że „policja jedynie wypełnia przepisy prawa” i odmówił wsparcia inicjatywy tych członków Rady, którzy chcieli powołania grupy roboczej ds. zbierania informacji, analizy i przygotowania raportu o wydarzeniach 26 marca. Obiecał ponadto w imieniu Rady działania na rzecz rozwiązania sprawy funkcjonariusza policji Jewgenija Gawriłowa, wobec którego, według informacji śledczych, użyto przemocy.

Szef departamentu regionalnej służby bezpieczeństwa i przeciwdziałania korupcji Moskwy Władimir Czernikow również pozytywnie ocenił działania policji i oświadczył, że zatrzymani „świadomie łamali prawo, przychodząc na te akcje”.

Pełnomocnik ds. praw człowieka Tatiana Moskalkowa oświadczyła, że w wyniku zleconej przez nią ekspertyzy doliczono się 35 przypadków bezpodstawnych kar administracyjnych”. Powiedziała, że ze strony funkcjonariuszy policji „nie było ani jednego przypadku spowodowania szkód cielesnych”, dodając, że świadczy to o wzroście etyki zawodowej policjantów.

Specjalny sprawozdawca ONZ ds. wolności zgromadzeń Maina Kiai, specjalny sprawozdawca ds. wolności sumienia David Kay, specjalny sprawozdawca ds. obrony obrońców praw człowieka Michael Forst i przewodniczący grupy roboczej ONZ ds. arbitralnych zatrzymań Sètondji Roland Adjovi  wydali wspólne oświadczenie, w którym wezwali rosyjskie władze do „niezwłocznego uwolnienia wszystkich demonstrantów znajdujących się jeszcze w aresztach”, anulowania ich wyroków”, „wypełnienia swoich bezpośrednich zobowiązań w zakresie obrony i zapewnienia realizacji prawa do wolności pokojowych zgromadzeń, wolności przekonań i wolności zrzeszania się zgodnie z międzynarodowymi standardami praw człowieka” oraz nie ingerowania w realizację tych praw.

Centrum Obrony Praw Człowieka Memoriał wezwało z kolei do „niezwłocznego zaprzestania prześladowania uczestników pokojowych zgromadzeń i uwolnienia tych z nich, którzy zostali poddani administracyjnemu aresztowaniu”. Memoriał żąda też pociągnięcia do odpowiedzialności „urzędników winnych naruszania praw i wolności uczestników akcji protestacyjnej 26 marca”, a obecne wydarzenia nazywa „nową falą politycznych represji”: „dziś należy koniecznie uczynić wszystko, aby powstrzymać tę falę i zapobiec katastrofalnym skutkom dla teraźniejszości i przyszłości naszego kraju”.

Podobne stanowisko zajęła międzynarodowa organizacja obrony praw człowieka Amnesty International, która napisała w swoim oświadczeniu, że „władze cynicznie złamały prawo obywateli do wolności pokojowych zgromadzeń” i że „wszyscy zatrzymani powinni zostać niezwłocznie i bezwarunkowo zwolnieni”.

Tekst oryginalny: https://ovdinfo.org/articles/2017/04/24/repressii-protiv-uchastnikov-antikorrupcionnoy-akcii-26-marta-2017-goda

Tłum. Katarzyna Chimiak

Zdjęcie: OVD-Info