Sprawa zabójstwa Niemcowa: ślad zleceniodawców został zadeptany

Alisa Kustikowa, Siergiej Sokołow, Wiera Czeliszczewa

Nowaja Gazieta, 21 czerwca 2017

Sprawa zabójstwa Niemcowa nie została wyjaśniona. I nie zostanie. Absolutną pewność co do tego mają czeczeńscy siłowicy, którzy otrzymali de facto licencję za odstrzeliwanie opozycyjnych polityków.

W tym tygodniu usłyszymy co najwyżej werdykt ławy przysięgłych. Ale pomimo tego, że akt oskarżenia był, jak nam się zdaje, przekonujący, śledztwo i rozprawa sądowa zakończyły się porażką. Rosyjscy siłowicy okazali się niezdolni do prowadzenia nawet do elementarnych działań śledczych w stosunku do osób z otoczenia Ramzana Kadyrowa i mniej lub bardziej wysoko postawionych czeczeńskich wojskowych. A przecież na początku wszystko wyglądało obiecująco.

Śledztwo

Krąg osób, które mogły być zaangażowane w zabójstwo, został ustalony już w ciągu kilku dni, czego w praktyce podobnych śledztw wcześniej, niestety, nie było. Szybko też nastąpiły aresztowania – już na początku marca 2015 roku. Mało tego, podejrzani złożyli przed kamerami obciążające ich zeznania.

A potem wszystko zaczęło się komplikować.

  1. Przy zatrzymaniu w Groznym zginął lub został zabity współwinny zbrodni Biesłan Szawanow.
  2. Okazało się, że Federalna Służba Ochrony nie prowadzi jakoby monitoringu terytorium otaczającego Kreml. Uwierzyć w to się nie da. Dlaczego FSO nie wydała nagrań? Najprawdopobobniej motywowano to „tajemnicą państwową” – nikt nie powinien wiedzieć, gdzie są zlokalizowane kamery video. Rezultat – śledczy nie dysponowali dobrej jakości nagraniem z momentu zbrodni.
  3. Gwardia Rosyjska bardzo długo nie odpowiadała śledczym na pytania o status swoich bojowników – prawdopodobnego killera Zaura Dadajewa i prawdopodobnego (na obecną chwilę) organizatora Rusłana Gieremiejewa. Ani na pytania o daty zwolnienia ich ze służby, ani na te o przyczyny wysyłania ich w delegacje do Moskwy.
  4.  Nakaz doprowadzenia na przesłuchanie Rusłana Gieremiejewa skierowany przez śledczych do czeczeńskiego zarządu FSB pozostał niewypełniony. Giejemiejew rzekomo nie otworzył im drzwi.
  5. Prezydent Czeczenii Ramzan Kadyrow powiedział publicznie, że aresztowani są niewinni i zasugerował, że Gieremiejew postępuje słusznie nie stawiając się na przesłuchanie. Rezultat – podejrzani, którzy przyznali się już do winy, odmówili zeznań, a Rusłan Gieremiejew wyjechał za granicę na podstawie sfabrykowanych dokumentów.
  6. Śledczy, który na początku zajmował się tą sprawą, został od niej odsunięty.
  7. Śledczy dwukrotnie próbowali zaoczenie postawić Gieremiejewa w stan oskarżenia, aby móc wystąpić do sądu o tymczasowy areszt i wystawić za Gieremiejewem list gończy. Komitet Śledczy dwukrotnie nie poparł tej inicjatywy. W rezultacie Gieremiejew nie został nawet świadkiem.
  8. Nie przesłuchano ogromnej liczby świadków (zob. poniżej).
  9. W mediach i na poratach społecznościowych uruchomiono kampanię mającą na celu dyskredytację śledztwa i następnie doprowadzenie do klęski sprawy w sądzie. To wymaga pieniędzy, dlaczego można założyć, że zadbał o to sam zleceniodawa albo osoby, które chcą go kryć.

Kampania PR

Niemal od razu po ujawnieniu nazwisk podejrzanych w różnych dużych mediach zaczęły się pojawiać publikacje na temat śledztwa. Były dwa typy takich publikacji. Typ pierwszy stanowiły materiały, w których w oparciu o wypowiedzi adwokatów podejrzanych opowiadano o rzekomych nieścisłościach w śledztwie, „niewłaściwych” ekspertyzach, torturach, alibi innych rzeczach mogących sugerować, że śledczy pracują niechlujnie. Inni zaczęli rozpowszechniać teorię o „ukraińskim tropie”, którą potem w sądzie aktywnie promowali adwokaci podejrzanych, podczas gdy opinie śledczych i adwokatów poszkodowanych [rodzina Borysa Niemcowa – przyp. tłum.] pomijano.

Jak dowiedziała się Nowaja Gazieta, jedynie dzięki nieoficjalnej ingerencji przedstawicieli służby prasowej Komitetu Śledczego udało się jakoś powstrzymać falę nieweryfikowanej, a niekiedy całkowicie sprzecznej z faktami informacji.

Wiadomo, że pewna część społeczeństwa nie mogłaby uwierzyć w „ukraiński trop”, zwłaszcza, że, jak to było wiele razy, wielu „ekspertów” zaczęło mówić o winnym za wszystko „krwawym reżimie” i jego specsłużbach. Ci ludzie uwierzyli w co innego – w wywody nikomu wcześniej nieznanego blogera Igora Murzina, który pojawił się nagle i ni z tego ni z owego zaczął się zajmować „badaniem” sprawy.

Dossier Nowej Gaziety

Igor Murzin urodził się 27 listopada 1958 roku w Leningradzie. Od 1994 roku kierował czterema niedużymi firmami, które zajmowały się handlem hurtowym i detalicznym: handlowały żywnością i wyrobami tytoniowymi. W 2003 roku zarejestrował spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością „Firma Prawnicza DPK”, która prowadziła działalność w dziedzinie prawa. Od 2014 do 2017 roku Murzin co jakiś czas występował w charakterze eksperta w petersburskich mediach – a to jako prawnik, a to jako szef portalu prawniczego shtrafa.net, a to jako osoba prywatna. W mediach figuruje on jako szef portalu shtrafa.net, który jednak nie był aktualizowany od 2014 roku.

W komentarzu dla Nowej Gaziety wiceprzewodniczący Międzynarodowego Kolegium Adwokatów „Sankt Petersburg” Igor Kuczierenko stwierdził, że nigdy wcześniej o Igorze Murzinie nie słyszał. „Jestem dość dobrze poinformowany, ale może po prostu go nie znam” – powiedział on. W kręgu konsultantów politycznych nazwisko Murzina również nikomu nic nie mówi.

Na stronie rospravosudie.com można znaleźć informacje o ponad 50 procesach, w których jako przedstawiciel występował Murzin. Większość z nich stanowią spory z Państwową Inspekcją Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, część dotyczy naruszeń prawa migracyjnego. Pierwszy wyrok sądowy datowany jest na rok 2011, a ostatni na 2015.

Jakimś sposobem trafiły w jego ręce materiały sprawy zabójstwa Niemcowa i on – nie będąc ani karnistą, ani adwokatem zajmującym się sprawami karnymi, ani ekspertem – zaczął formułować nader krytyczne opinie na temat bardzo skomplikowanych ekspertyz. Jego główna teza: śledczy kłamią. Jest to dobrze znana taktyka, zwłaszcza w sądach przysięgłych, gdy adwokaci odciągają uwagę ławników od ważnych rzeczy, koncertując ich umysły na mało istotnych dla sedna sprawy detalach.

Na platformie blogowej blogger.com Igor Murzin prowadzi kilka blogów, z których główny poświęcony jest sprawie zabójstwa Borysa Niemcowa. W pierwszym poście, opublikowanym w lipcu 2016 roku, Murzin sformułował swoją koncepcję zabójstwa Niemcowa jako „sakralnej ofiary”. Według Murzina zabójstwo to zostało zorganizowane przez rosyjskie służby specjalne, co miało jakoby stanowić dowód na potwierdzenie teorii o spisku przeciwko Putinowi, Kadyrowowi i Rosji. W kolejnych postach Murzin rozwijał tę teorię, analizując akt oskarżenia i powołując się na rejestratory samochodowe i nagrania z monitoringu. Do 16 maja 2017 r. pojawiło się na tym blogu 57 postów. Równolegle publikowano je także na blokowanym przez Roskomnadzor portalu kasparov.ru. A we wrześniu 2016 roku Murzin zaczął być dodatowo aktywny na Facebooku – udostępniał tam swoje materiały publikowane na blogger.com.

W sierpniu 2016 roku oświadczył w jednym z wywiadów, że wyjechał z Rosji z powodu obaw o swoje życie.

Deputowany petersburskiego parlamentu z ramienia partii Jabłoko Michaił Amosow powiedział Nowej Gazecie, że chodził razem z Murzinem do szkoły nr 99 w Petersburgu. Ten fakt Murina wykorzystał w 2006 roku jako pretekst do spotkania z deputowanym. „Przyszedł do mnie i zaoferował pomoc, nawet nie w dziedzinie PR, tylko polecającą na „wymyślaniu ruchów” – powiedział Amosow. „Zrozumiałem, że Murzin zajmował się promowaniem marek komercyjnych, a ja go ciekawiłem jako marka polityczna”. Wedle słów Amosowa Murzin opowiedział mu, jak stosować technologie promocji w polityce i dał mu do zrozumienia, że w dłuższej perspektywie „widzi możliwość zarobienia na tym”.

Przewodnicząca oddziału Zjednoczonego Frontu Obywatelskiego w Sankt-Petersburgu Olga Kurnasowa inaczej zapamiętała to spotkanie z Murzinem. „Koncepcja, którą on przedstawił, była na granicy złamania prawa, dlatego z jego usług zrezygnowano. To był czarny PR. Ja go znam jako pijarowca, nie jako prawnika” – powiedziała Kurnasowa Nowej Gazecie.

Na pytanie Nowej Gaziety, dlaczego postanowił on przeprowadzić alternatywne śledztwo, Murzin nam nie odpowiedział. Obiecał tylko, że wyjaśni to później „w dużym artykule”. Tak samo Murzin odpowiadał na pytanie o swoje wykształcenie: „w przygotowaniu jest bardzo ciekawa publikacja, nie chciałbym jej zaszkodzić”. Obiecał natomiast opublikować wkrótce swoje dyplomy. Później Murzin tłumaczył się względami taktycznymi – „powinny być pewne niedopowiedzenia”.

„Robiłem to i owo” – tak brzmiała odpowiedź Murzina na pytanie o ścieżkę jego kariery. Później dodał on, że nie zajmował się nigdy PR-em, a jedynie „polit-technologią”. „Zajmowałem się kampanią gubernatorską Walentiy Iwanowny Matwijenko” – oświadczył Murzin. „Ale kontynuować tego, jak to się mówi, nie udało się”.

Wedle słów Murzina badaniem okoliczności zabójstwa Borysa Niemcowa zajął się on od razu, jak tylko dowiedział się o tej tragedii. „Pierwszego marca już byłem w Moskwie”.

Na pytanie, skąd miał materiały sprawy, Murzin reaguje ostro: „Nie będę na to pytanie odpowiadać, ani dawać żadnych komentarzy. Na podstawie jakiego artykułu miałbym o tym mówić?” Gdy wyjaśniliśmy, że chcemy wiedzieć, kto mu te materiały przekazał, odpowiedział, że osoba ta nie upoważniła go, by o tym mówić. Na pytanie, czy nie obawia się, że może być wykorzystywany, odpowiedział negatywnie. Na pytanie, czy nie obawia się, że może wywierać presję na ławników, odpowiedział: „Dlaczego miałbym się tego bać? Jeśli tego nie opowiem, wszyscy będą przekonani, że mordercą jest Dadajew i na tym sprawa się zakończy”.

Pod koniec rozmowy Murzin powiedział, że nie uważa, że tworzy jakąś teorię sprawy zabójstwa Niemcowa: „To już od dawna nie jest żadna teoria. Jeszcze raz powtarzam: teoria jest wtedy, gdy na kanapach siedzą jakieś clowny i piszą różne głupoty, w tym w komentarzach na moim Facebooku. Ja jestem prawnikiem, uczestniczę w procesach, mnie znają wszyscy sędziowie”.

Komentarz Borysa Kuzniecowa, rosyjskiego prawnika:

„Śledztwo” Igora Murzina nie analizowałem z następujących powodów. Nie komentuję spraw, które są na etapie rozpatrywania w sądzie, zwłaszcza gdy chodzi o sąd przysięgłych, ponieważ mogłoby to wpłynąć na ich werdykt.

Kryminologia jako nauka nakłada pewne wymogi na dowody, a mianowicie: powinny one być istotne, dopuszczalne i wiarygodne. Gdy Murzin publikuje tabele, nagrania video i inne dokumenty, to ja ich pochodzenia, a także metod pozyskania nie znam.

Wiarygodność dowodów jest bardzo ważna. Po pierwsze, wiarygodne dowody powinny pochodzić od wiarygodnego źródła. Jeśli mowa jest o ekspertyzie eksperta, to ważna jest nie tylko metodologia, możliwość otrzymania ostatecznego, a nie probabilistycznego wywodu, lecz i kompetencja tego eksperta, jego wykształcenie i specjalizacja. Wszystko to analizowane jest w sądzie i, jak ja to rozumiem, Murin tym nie dysponuje. On prezentuje tezę, że do Niemcowa strzelano z dwóch pistoletów. Tymczasem ekspertyza pocisków i łusek daje jednoznaczny wniosek: strzelano z jednej albo z różnych luf.

Zapytałem o to Murzina, a on żachnął się: „Tę ekspertyzę zamówiło FSB, a jeśli oni strzelali, to i ekspertyza będzie odpowiednia”. Jest dla mnie całkiem prawdopodobne, że „ręka FSB” miesza w sprawie zabójstwa Niemcowa, ale żeby to potwierdzić, trzeba mieć dowody. W szczególności, jeśli są podstawy do podważenia wniosków ekspertów FSB, to istnieją proceduralne mechanizmy weryfikacji tych wniosków.

Wiarygodność informacji sprawdza się porównując różne dowody. Jeśli są one ze sobą sprzeczne, wzajemnie się wykluczające, to świadczy to, że któreś z nich należy odrzucić jako niewiarygodne. Murzin powiedział mi też, że w sprawie jest dużo makulatury, dlatego wziął tylko najważniejsze dokumenty sprawy.

Powstaje kilka pytań: skąd Murzin ma materiały sprawy? Czy posiada on wszystkie materiały sprawy karnej czy są to osobne materiały? I na ile sam Murin jest kompetentny do oceny materiałów sprawy karnej? Na swojej stronie na Facebooku pisze on o sobie, że jest prawnikiem, ale nie podaje, jaką uczelnie skończył. Gdy pytałem go, gdzie studiował prawo, nie mógł sobie przypomnieć nazwy uczelni.

Mam w USA cztery pistolety na naboje typu 9×19 „parabellum”. W torbie, gdzie znajdowały się naboje, została jedna łuska. Postanowiłem sprawdzić kompetencję Murzina i on się pomylił, mówiąc, że to łuska od pistoletu Makarowa. Pomylić się patrząc może każdy: kaliber tych pistoletów jest taki sam, różnica w długości łuski wynosi zaledwie jeden milimetr. Ale każdy ekspert poprosi o podanie mu łuski do ręki, popatrzy na dno, gdzie jest oznaczenie, albo powie, że musi zmierzyć łuskę. To podejście Murzina świadczy o jego niekompetencji.

Cokolwiek by nie było prawdą, w opinii wielu ludzi proces został zdyskredytowany i wielu zaczęło uważać siedzących na ławie oskarżonych za niewinne „ofiary reżimu”, a ewidentny „czeczeński ślad” w zabójstwie został pieczołowicie zadeptany. Co prawdopodobnie chciano osiągnąć.

Proces

Trwający 8 miesięcy proces w sprawie zabójstwa Borysa Niemcowa dobiegł końca. Był to dziwny proces. Strona poszkodowana – adwokaci Żanny Niemcowej – była jedyną stroną, której zależało na rekonstrukcji całego łańcucha – od szeregowych wykonawców do organizatorów i zleceniodawców zbrodni.

Prokuratorom zależało na udowodnieniu – w zawężonych ramach aktu oskarżenia (tego minimum, które Komitet Śledczy zdecydował się przekazać do sądu) – winy jedynie osób siedzących na ławie oskarżonych. Bez wyciągnięcia od nich wyjaśnień, w jakim celu tak ściśle współpracowali oni z czeczeńskimi siłowikami, bliskimi otoczeniu Kadyrowa, że nawet mieszkali w ich moskiewskich mieszkaniach.

Sąd działał według tego samego założenia, wykazując absolutny brak zainteresowania i motywami zbrodni, i jej zleceniodawcą, i losem pieniędzy – a przecież pieniądze powinny były być, skoro zabójstwo uznano za zbrodnię popełnioną na czyjeś zlecenie. Wątek ten pojawił się tylko jeden raz – gdy matka braci Gubaszew powiedziała w sądzie, że wrócili oni z sumą pieniędzy, aby kupić działkę. To wszystko.

Przewodniczący składu sędziowskiego Jurij Żitnikow a to „gubił” ważnych świadków, a to sam rezygnował z ich wzywania (z powodu „braku związków” z oskarżeniem).

W swoich wielokrotnych wnioskach o wezwanie do sądu wysoko postawionych czeczeńskich świadków strona poszkodowana została sama.

Sąd i prokuratorzy próbowali zasugerować ławnikom, że motyw zabójstwa był prosty: zabójstwo polityka rangi federalnej organizował zwykły młody kierowca z Czeczenii, który gdzieś znalazł na ten cel 15 milionów rubli i zorganizował całą grupę swoich starszych wiekiem i stopniem wojskowym towarzyszy. Po prostu tak. A wszystko, o czym mówi obrona i jej świadkowie z grona bliskich przyjaciół Niemcowa – o groźbach Kadyrowa i kadyrowców – to poezja i „rzeczy bez związku ze sprawą”.

Co ustalono w sądzie

  1. Że oskarżeni pomiędzy jesienią 2014 a zimą 2015 roku, czyli w okresie, gdy – według wersji śledczych – trwały przygotowania do zabójstwa (śledzenie, zbieranie informacji), mieszkali w Moskwie w dwóch mieszkaniach przy ulicy Wiejernej: jedno kupili, a drugie było wynajmowane przez majora czeczeńskiego batalionu „Siewier” Gwardii Rosyjskiej Federacji Rosyjskiej Rusłana Gieremiejewa, bezpośredniego zwierzchnika podejrzanego o bycie wykonawcą zbrodni Zaura Dadajewa, który w chwili popełnienia zbrodni także służył w tym batalionie.Zakup jednego z mieszań kosztował 19 milionów rubli, wynajem drugiego – 63 tysiące miesięcznie (co potwierdzają dokumenty i zeznania świadków). Po co Gieremiejew kupił i wynajął te mieszania? Dlaczego zrobił to właśnie na jesieni 2014 roku? Za jakie pieniądze i czy naprawdę za pensję majora? O czym mówił na spotkaniach z mieszkającymi tam z jakiegoś powodu Temirlanem Eskerchanowem, Zaurem Dadajewem, jednym z braci Gubaszew i innymi figurantami, którzy nie byli jego krewnymi ani bliskimi przyjaciółmi? Odpowiedzi na te pytania nie ma. Sam Gieremiejew do sądu nie przybył („nie otrzymał wezwania” – poinformował sędzia), a wystawienia nakazu jego doprowadzenia przewodniczący składu sędziowskiego odmówi
  2. Że w mieszkaniu przy ulicy Wiejernej 46, w którym mieszkali oskarżeni (eksperci znaleźli tam biologiczne ślady i rzeczy osobiste wszystkich z nich z wyjątkiem Hamzata Bachajewa), śledczy znaleźli karty elektroniczne (klucze) od pokoi w hotelu „Prezydent” wynajętych na nazwisko rodzonego wujka Rusłana Gieremiejwa – senatora Sulejmana Gieremiejewa. Wiadomo też, że w tych pokojach pomieszkiwał dość często sam Rusłan Gieremiejew. Oskarżeni nie zdołali wyjaśnić, w jakich okolicznościach w ich mieszkaniu znalazły się te karty. Nie zdołał wyjaśnić tych tak dalece delikatnych szczegółów również Sulejman Gieremiejew, którego śledczy nie przesłuchali, a sąd po prostu odmówił wezwania go, nie znajdując do tego podstaw.
  3. Że w telefonie w aplikacji WhatsApp oskarżonego Temirlana Eskerchanowa znaleziono nagranie video, na którym Niemcow wypowiada obraźliwe uwagi pod adresem prezydenta Rosji. Oskarżony nie umiał wyjaśnić, to mu przysłał to nagranie i nazwał je „zabawnym filmikiem, żeby się pośmiać”.
  4. Że Eskierchanow dzień przed zabójstwem Niemcowa dwa razy – w ciągu dnia i wieczorem – pojawiał się w hotelu „Ukraina” razem z Rusłanem Gieremiejewem, co potwierdziły nagrania z monitoringu. Podejrzany powiedział, że po prostu „jadł tam posiłek”, a co robił i z kim rozmawiał Gieremiejew – nie wiadomo.
  5. Że oskarżeni następnego dnia po zabójstwie Niemcowa zaczęli pośpiesznie opuszczać Moskwę. 28 lutego 2015 roku do Groznego odlecieli Biesłan Szawanow i Anzor Gubaszew, w drodze na lotnisko Wnukowo towarzyszył im kierowca Gieremiejewa Muchutdinow. 3 marca wylecieli Gieremiejew i Zaur Dadajew, towarzyszył im także Muchutdinow. 3 marca do Groznego odleciał Muchutdinow. Także do Czeczenii swoim samochodem marki BMW 1 marca odjechał Szadid Gubaszew (w jego samochodzie znaleziono potem rzeczy, na których stwierdzono ślady produktu wystrzału).
  6. Że w chwili zabójstwa Borysa Niemcowa prawdopodobny zabójca Zaur Dadajew służył pod dowództwem Alibeka Delimchanowa, dowódcy batalionu „Siewier”, będącego rodzonym bratem deputowanego Dumy Państwowej Adama Delimchanowa, znanego ze swoich bliskich relacji z Ramzanem Kadyrowem. A zastępcą Delimchanowa w batalionie był jego bliski krewny – Rusłan Gieremiejew. W maju 2015 roku, czyli trzy miesiące po zabójstwie Niemcowa, Delimchanow został awansowany, stając się zastępcą dowódcy 46. Samodzielnej Brygady ds. Operacyjnych Wojsk Wewnętrznych im. Achmata Kadyrowa. Teraz nosi on tytuł Bohatera Rosji, jest pułkownikiem Gwardii Rosyjskiej i studentem Akademii Sztabu Generalnego.
  7. W sądzie Alibek Delimchanow (jedyny z czeczeńskich siłowików, który został przesłuchany w sądzie) twierdził, że nie pamięta absolutnie nic z tego, co działo się w jego pułku w latach 2014-2015. Nie potrafił np. zidentyfikować polecenia delegacji dla Zaura Dadajewa (znalezionego w mieszkaniu przy ulicy Wiejernej), ani potwierdzić lub zaprzeczyć, czy podpis na tym poleceniu jest jego podpisem. Człowiek, który 9 lat służył w batalionie „Siewier”, a potem w brygadzie ds. operacyjnych Wojsk Wewnętrznych, może, jak się okazuje, nie wiedzieć ani tego, jak dokonuje się odstrzału broni przed zwolnieniem ze służby (przez samego żołnierza lub upoważnioną osobę), ani tego, jak odbywa się samo zwolenienie ze służby, ani o rozkazach i rozporządzeniach wydanych w jego batalionie w okresie jego dowództwa. Nie umiał też wyjaśnić, dlaczego Dadajew wrócił do Groznego 1 marca, a dokument o zwolnieniu ze służby datowany jest na 28 lutego.
  8. Że zatrzymania podejrzanych dokonano w czterech podmiotach Rosji: Zaura Dadajewa, Anzora Gubaszewa i Szadida Gubaszewa – w Inguszetii, Temirlana Eskierchanowa – w Moskwie (przy ulicy Wiejernej), Hamzata Bachajewa – w obwodzie moskiewskim, w rejonie odincowskim, a Biesłana Szabanowa – w Czeczenii. Ostatni z nich zginął przy zatrzymaniu, przy czym w zatrzymaniu brał udział tenże sam pułk pod dodództwem Alibeka Delimchanowa, którego żołnierzami byli Rusłan Gieremiejew i Zaur Dadajew. W sądzie sam Dadajew mówił, że Biesłan Szabanow nie zginął, lecz został zabity przy zatrzymaniu, nie było rozkazu, by ująć go żywego. Dlaczego? Nikt na to pytanie nie zdołał odpowiedzieć. Alibek Delimchanow nie wyjaśnił w sądzie szczegółów zatrzymania Szabanowa.

Co pozostało niewyjaśnione

  1. Dlaczego w materiałach sprawy brakuje kluczowego nagrania z monitoringu – nagrania z chwili zabójstwa Niemcowa na Wielkim Moście Moskworeckim. Jest jedynie nagranie z kamery pogodowej telewizji TVC, która znajdowała się na dachu hotelu „Bałczug”, ale nagranie to okazało się być bardzo złej jakości. Strona poszkodowana od początku żądała, aby organa odpowiedzialne za monitoring mostu, wydały nagrania. Przede wszystkim skierowali oni odpowiedni wniosek do Jewgenija Murowa, który w chwili zabójstwa Niemcowa kierował Federalną Służbą Ochrony. Z tym samym wnioskiem do FSO wystąpił również pierwszy śledczy zajmujący się sprawą Krasnow. Odpowiedź FSO (bez podpisu Murowa) głosiła, że terytorium Wielkiego Mostu Moskworeckiego jakoby „nie jest obiektem chronionym” przez FSO i dlatego FSO jakoby nie dysponuje nagraniami. Kto więc nimi dysponuje – nie wiadomo.
  2. Dlaczego śledczy w materiałach sprawy, ani prokuratorzy w sądzie przysięgłych nie zaczęli wyjaśniać, dlaczego i przy jakich okolicznościach Rusłan Muchutdinow – kierowca Rusłana Gieremiejewa – zapałał nienawiścią i osobistą niechęcią do polityka rangi federalnej. I wreszcie: jak Muchutdinow samodzielnie skombiował sobie broń i 15 milionów rubli?
  3. Dlaczego sąd raz po raz oddalał pytania strony poszkodowanej o Gieremiejewa. A przecież on, przynajmniej jako świadek, mógł wyjaśnić wiele kwestii związanych z życiem i powiązaniami swojego kierowcy, będącego, wedle oficjalnej wersji śledztwa, jedynym organizatorem zabójstwa.
  4. Dlaczego śledczy byli tak bardzo niechętni do wzywania na przesłuchanie Rusłana Gieremiejewa, którego sam Komitet Śledczy podejrzewał pierwotnie (a potem nagle przestał) o to, że był on jednym z organizatorów zabójstwa i nawet polecono funkcjonariuszom FSB, aby go znaleźli i doprowadzili na przesłuchanie. Wyjaśnienia przedstawione przez śledczego w sądzie: „przybyliśmy do jego domu w Czeczenii, ale nie otwarto nam drzwi” i „on nie odpowiadał na wezwania” (do sądu) – są po prostu śmieszne.
  5. Dlaczego Gieremiejew został tak szybko wykluczony z grona podejrzanych?
  6. W jaki sposób przy zatrzymaniu w Groznymm w dniu 7 marca 2015 roku zginął jeszcze jeden wykonawca zabójstwa Biesłan Szabanow. Okoliczności jego śmierci/zabójstwa nie zostały wyjaśnione i jeśli w ogóle były badane, to nie zostały upublicznione.
  7. Dlaczego sąd odmówił przesłuchania przed sądem przysięgłych następujących osób: Anny Durickiej, która zgodnie z nagraniem z monitoringu była świadkiem zabójstwa; rzeczniczki prasowej Niemcowa Olgi Szoriny, która znała plany i trasy, którymi przemieszczał się polityk; redaktora naczelnego radia Echo Moskwy Aleksieja Wenediktowa, z którym Niemcow rozmawiał na 3-4 godziny przed zabójstwem i mówił mu o tym, że groźby ze strony „kadyrowców” nasiliły się; osób przebywających w mieszkaniu przy ulicy Wiejernej razem z podejrzanymi (Szamchana Tazabajewa, byłego funkcjonariusza MSW Czeczenii i Asłanbeka Hatajewa, czynnego czeczeńskiego policjanta); zajmujących kierownicze stanowiska w Republice Czeczeńskiej kierownika Rejonowego Oddziału Spraw Wewnętrznych rejonu szelkowskiego Czeczenii Wachii Gieremiejewa (w tym oddziale pracował podejrzany Temirlan Eskierchanow), deputowanego Dumy Państwowego Adama Delimchanowa, senatora Sulejmana Gieremiejewa i prezydenta Czeczenii Ramzana Kadyrowa (który po aresztowaniu prawdopodobnego zabójcy Zaura Dadajewa publicznie nazwał go najlepszym bojownikiem batalionu „Siewier” i „patriotą Rosji”, oświadczył, że on nie popełnił tego zabójstwa); szefa Gwardii Narodowej Wiktora Zołotowa, który przez długie lata kierował FSO (poszkodowani chcieli, by go zapytano, gdzie mogły zaginąć nagrania z kamer znajdujących się na moście).
  8. Dlaczego sędzia przez cały okres trwania procesu żądał od świadków i od poszkodowanych, by nie mówili w obecności przysięgłych o społecznej i politycznej działalności Borysa Niemcowa, ponieważ „nie ma to związku ze sprawą”.
  9. Ale może przysięgli sami, przemyślawszy w odpowiedniej sali wszystko, co usłyszeli i zobaczyli, zdecydowaliby, co ma związek ze sprawą, a co nie?

Rezultat

Sprawy zabójstwa Niemcowa nie da się nazwać wyjaśnioną. O tym, czy wykonawcy pójdą lub nie pójdą do więzienia, zadecydują przysięgli, a wydzielone z akt sprawy materiały osobnego śledztwa w sprawie zleceniodawców i organizatorów zabójstwa Niemcowa będą kurzyć się na półkach Komitetu Śledczego. Dokładnie tak samo jak materiały sprawy zabójstwa Anny Politkowskiej. W tym procesie baza dowodowa dotycząca wykonawców też był mocny (z wyjątkiem, niestety, części dotyczącej Hamzata Bachajewa). Gdyby była taka wola, zebrano by równie mocne materiały na temat zleceniodawców. Nie pozwolono na to.

Tekst oryginalny: https://www.novayagazeta.ru/articles/2017/06/21/72859-delo-nemtsova-sled-zakazchika-zatoptan

Tłum. Katarzyna Chimiak

Zdjęcie: Moskwa, 28 lutego 2015 r., miejsce zabójstwa Borysa Niemcowa; fot. putnik, CC BY 4.0