Siergiej Udalcow na wolności – i co dalej?

8 sierpnia 2017 roku rosyjski opozycjonista Siergiej Udalcow (ur. w r. 1977 w Moskwie) zakończył odbywanie kary za – wedle sentencji wyroku – “organizację masowych zamieszek na Placu Błotnym w Moskwie z 6 maja 2012 r.”. W areszcie domowym, a potem zwykłym areszcie i w końcu kolonii karnej o zwykłym rygorze spędził łącznie 4,5 roku. Przed tym był liderem ugrupowania Lewicowy Front i należał (obok m.in. Borysa Niemcowa i Aleksieja Nawalnego) do ścisłej czołówki liderów ruchu protestacyjnego lat 2011-2012 przeciwko sfałszowaniu wyborów do Dumy Państwowej i powrotowi Władimira Putina na stanowisko prezydenta. Z uwagi na ten jego status sprzed 5 lat jego wyjście na wolność wywołuje o wiele większe zainteresowanie niż to ma zazwyczaj miejsce w przypadku innych więźniów politycznych, których jest w tej chwili w Rosji około setki (według danych Centrum Obrony Praw Człowieka “Memoriał”). Wielu zadawało sobie pytanie, czy Udalcow wróci do czynnej polityki i jeśli tak, jakie zajmie stanowisko, zważywszy, że w 2014 roku poparł zdecydowanie aneksję Krymu. Jak jego powrót wpłynie na sytuację opozycji? Jak ułożą się jego stosunki z Aleksiejem Nawalnym i innymi dawnymi sojusznikami? Czy Udalcow poprze walkę Nawalnego o dopuszczenie go do wyborów prezydenckich 2018 roku? Odpowiedzi na te i inne pytania padły na konferencji prasowej zorganizowanej 10 sierpnia 2017 r. w siedzibie agencji informacyjnej Rosbałt. Poniżej prezentujemy jej najważniejsze punkty.
Generalne stanowisko:
Te 4,5 roku nijak nie zmieniły mojej postawy życiowej, mojego światopoglądu i mojego stosunku do obecnej władzy. Byłem i pozostaję ostrym krytykiem Putina, rządu i całej tej naszej dzisiejszej elitarnej grupy, która rządzi krajem. Przez te lata, gdy byłem w izolacji, niezależnie od tego, co wydarzyło się na Ukrainie – przyłączono Krym, w Rosji pojawiła się niby możliwość, żeby władza się zreformowała i zaczęła działać w interesie większości. I niby władze to obiecały (…) Skłania do tego sytuacja międzynarodowa, bo żadna zamiana importu na produkcję krajową do niczego nie doprowadzi bez pozytywnej mobilizacji społeczeństwa. A to możliwe jest tylko wtedy, jeśli polityka państwa jest faktycznie zorientowana na potrzeby socjalne obywateli, na interesy producentów, a nie spekulantów i oszustów. Przez wszystkie te lata, niestety, aż do dziś nie nastąpiły żadne pozytywne zmiany w tej dziedzinie. Kurs polityki gospodarczej pozostaje neoliberalny, czyli jest taki sam jak 5, 10 lat temu czy nawet jeszcze za Jelcyna. (…) Ten kurs i cyniczne zachowanie naszej elity, przyjaciół prezydenta i ich przyjaciół i krewnych, demonstracyjny luksus, w którym oni się pławią stanowiąc bardzo niewielką część społeczeństwa, wywołują coraz większe oburzenie. I niestety, choć są pewne sporadyczne próby zwalczania korupcji, to zmian systemowych nie ma. (…) Reformy, które teraz są realizowane, są skrajnie niewystarczające, a prezydent nie może lub nie chce nic z tym zrobić.
O stanie opozycji:
To źle, że rozpadł się sojusz, który istniał w latach 2011-2013, że nie ma już koordynacji najważniejszych działań między opozycyjnymi ugrupowaniami reprezentującymi różne światopoglądy – liberałami, lewicowcami i umiarkowanymi nacjonalistami. Częściowo wynika to z działań władz (represje i intrygi), ale częściowo też z ambicji poszczególnych liderów opozycyjnych. Pewien wpływ na to miały też wydarzenia na Ukrainie, spory co do oceny polityki Kremla wobec tego kraju. Działając w rozproszeniu nie da się kardynalnie zmienić sytuacji, dlatego należy tamten sojusz przywrócić. W tym właśnie widzę swoją misję na misję na najbliższy czas. To nie znaczy, że musimy się bratać i jednoczyć, rezygnując z różnorodności poglądów. Ale w sprawach podstawowych, jak obrona praw obywatelskich czy interesów ekonomicznych ludności, możemy działać wspólnie.
O przyszłości rosyjskiej lewicy:
W Rosji jest duże zapotrzebowanie na trzecią siłę, która będzie mieć tożsamość lewicowo-patriotyczną i nie będzie ani prorządowa, ani prozachodnia. Trzeba reaktywować Front Lewicowy. Zadanie tego ugrupowania to konsolidacja różnych niedużych sił lewicowych, których jest w istocie wiele, i które zajmują się poparciem ruchów walczących o sprawy socjalne, o prawa ludzi pracy, związków zawodowych. Potrzebna jest maksymalna współpraca zarówno z lewicą pozaparlamentarną, jak i z Komunistyczną Partią Federacji Rosyjskiej i Sprawiedliwą Rosją, aczkolwiek te partie współpracują z rządem i również mają swoje “za uszami”. Należy też starać się o współpracę z lewicą europejską i amerykańską, która „podnosi teraz głowę” (dowodem jest jakoby wynik Bernie Sandersa w wyborach o nominację Partii Demokratycznej w wyborach prezydenta USA). Lewicowa opozycja w Rosji powinna doprowadzić do lewicowego zwrotu w polityce, na który ewidentnie jest zapotrzebowanie na całym świecie. Alternatywą jest degradacja albo dojście do władzy prawicowych populistów.
O wyborach prezydenckich 2018 roku:
Lewica powinna wystawić własnego kandydata w wyborach prezydenckich i powinien to być człowiek młody. Będę wzywać i Giennadija Ziuganowa (lider Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej), i Siergieja Mironowa (lider Sprawiedliwej Rosji) do podjęcia wspólnych działań ukierunkowanych na ten cel. Ja sam nie będę kandydować, bo mam niewygaszony wyrok. Ci, którzy są w podobnej sytuacji, a mimo to deklarują, że chcą kandydować, uprawiają szarlatanerię (czytelny przytyk pod adresem Nawalnego).
O relacjach Rosji z Zachodem:
W obecnej sytuacji Zachód wywiera bezpośrednią presję na Rosję i cynicznie wykorzystuje sytuację w Donbasie i na Krymie do walki o własne interesy. Opozycja nie powinna określać się jako siła jawnie prozachodnia i szukać wsparcia u Zachodu, jak robią to dziś niektórzy opozycjoniści. Liberalna opozycja uprawia grę z Zachodem. Niewiele brakuje, aż zacznie go wzywać do okupacji Rosji, chce oddać Krym i podporządkować Rosję Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu. To niedopuszczalne.
O sytuacji w Donbasie i aneksji Krymu:
W Donbasie do tej pory giną ludzie, którzy walczą o swoje prawa. To bohaterowie broniący swojej ojczyzny i prawa do mówienia w ojczystym języku. Polityka rządu Ukrainy wobec Donbasu miała cechy ludobójstwa. Przyłączenie Krymu do Rosji było słuszne, bo tego chcieli ludzie, którzy tam mieszkają. Wola ludu to dla mnie rzecz święta, ale to nie jest równoznacznie z poparciem dla Putina.
Co wydarzyło się na Placu Błotnym 6 maja 2012 roku:
Zamieszki na Placu Błotnym zorganizowała sama władza, ale zarazem byli ludzie z kręgów opozycji, którzy zachowywali się dziwnie i powinni się z tego wytłumaczyć. Np., Ilja Ponomariow wzywał do przerwania kordonu policji. Aleksiej Nawalny 5 maja wzywał, by nie iść na Plac Błotny i zamiast tego zorganizować sitting przed kinem Udarnik. Ja byłem temu przeciwny i usiłowałem temu przeciwdziałać, bo to oznaczało narażanie uczestników akcji na to, że zostaną pobici. Ja zapytam ich, dlaczego oni tak się wtedy zachowywali. Ale gdy Komitet Śledczy sugerował mi złożenie zeznań, które kogoś by obciążały, kategorycznie odmawiałem.
O akcjach protestacyjnych zorganizowanych w tym roku przez Aleksieja Nawalnego i jego współpracowników:
Nie należy dla realizacji własnych celów narażać ludzi na represje. Może jest w tym jakaś strategia, ale moim zdaniem nie można tak traktować ludzi. Ja nie będę wychodzić na ulice za Nawalnego. To nie jest mój kandydat. W akcjach przeciwko korupcji mogę uczestniczyć, ale nie chcę być mięsem armatnim, ani chłopcem do bicia.
O warunkach w kolonii karnej:
Nie było najgorzej. Ta kolonia to nie te obozy, które znamy z opowiadań klasyków. Tam, gdzie przebywałem, jawnego bezprawia i przemocy nie widywałem. Funkcjonariusze służby więziennej starają się przestrzegać prawa. Według więźniów, którzy są tam od dawna, straszna sytuacja była tam w latach 1990. i dwutysięcznych. Wtedy tam więźniów torturowano, bito, zastraszano. A teraz jest lepiej, bo obrońcy praw człowieka wywalczyli prawo wstępu na teren kolonii karnych. Teraz zdarza się, że ktoś wychodzi z kolonii i pozuje się na ofiarę reżimu. Opowiada, że był bity i torturowany. Ja z siebie takiej ofiary reżimu nie robię. Ta kolonia to sanatorium zerogwiazdkowe – nie biją, trzy razy dziennie karmą. Ale system więziennictwa jest nieefektywny. Jest bardzo wielu recydywistów.
O stuleciu Rewolucji Październikowej:
Stulecie rewolucji o ważny dzień. Chciałbym wezwać wszystkich, by tego dnia (6 listopada) zawiesili kłótnie i spory i wspólnie świętowali. Wartości rewolucji są ciągle aktualne.
Opracowanie: Katarzyna Chimiak
Nagranie: https://www.youtube.com/watch?v=DoIvD3iqZNI
Zdjęcie: YouTube, sceeenshot z kanału Нейромир-ТВ.