Andriej Zalizniak, 1935-2017

24 grudnia 2017 r. zmarł wybitny rosyjski lingwista i popularyzator nauki Andriej Zalizniak (Андрей Зализняк). Zasłynął przede wszystkim jako badacz tzw. gramot brzozowych, czyli średniowiecznych dokumentów zapisanych na brzozowej korze, stanowiących najstarsze zachowane źródła pisane do historii dawnej Rusi i języka ruskiego. Badania te pozwoliły mu m.in. wykazać autentyczność “Słowa o wyprawie Igora”.

Zalizniak był jednak nie tylko wielkim lingwistą. Zbudował swój autorytet także na tym, że bezkompromisowo bronił wartości prawdy, której nieustanne podważanie stanowi podstawę technologii władzy putinowskiego reżimu. Słynne stało się jego przemówienie na uroczystości wręczenia mu w 2007 roku nagrody im. Aleksandra Sołżenicyna, w którym znalazły się te słowa:

Chciałbym zabrać głos w obronie dwóch bazowych idei, które dawniej uznawano za oczywiste czy nawet po prostu banalne, a teraz brzmią one bardzo niemodnie:
Po pierwsze, prawda istnieje i celem nauki jest jej poszukiwanie.
Po drugie, w każdej dyskutowanej kwestii profesjonalista – jeśli faktycznie jest profesjonalistą, a nie po prostu nosicielem jakichś oficjalnych tytułów – ma na ogół więcej racji niż dyletant.
Tym ideom przeciwstawiane są twierdzenia, które dziś są o wiele bardziej modne:
Po pierwsze, prawdy nie ma, istnieje jedynie wiele opinii (lub, mówiąc językiem postmodernizmu, wiele tekstów).
Po drugie, w każdej kwestii żadna opinia nie znaczy więcej niż opinia kogokolwiek innego. Jeśli pięcioklasistka uważa, że Darwin się mylił, w dobrym tonie jest przedstawianie tego faktu jako poważnego wyzwania dla nauk biologicznych.
Ta zaraza nie jest już zjawiskiem czysto rosyjskim, lecz odczuwalna jest w całym zachodnim świecie. Ale w Rosji jest ono znacznie pogłębiane przez sytuację postsowieckiej próżni ideologicznej.

Źródła tych modnych obecnie twierdzeń są jasne:
rzeczywiście, istnieją aspekty porządku światowego, w których prawa jest ukryta i być może niedostępna;
rzeczywiście, bywają przypadki, gdy nieprofesjonalista ma rację, a profesjonalista błądzi.

Zasadnicza zmiana polega na tym, że te sytuacje postrzegane są nie jako rzadkie i wyjątkowe, jakimi są w rzeczywistości, lecz jako powszechne i zwyczajne.
Tym, co ogromnie stymuluje do przyjęcia tych twierdzeń i uwierzenia w nie, jest psychologiczne wygodnictwo. Jeśli wszystkie opinie są równoważne, to ja mogę usiąść i natychmiast posłać moją opinię w Internet, nie trudząc się wieloletnimi badaniami i pracochłonnym dążeniem do zorientowania się, co na dany temat wiedzą już ci, którzy poświęcili temu wiele lat studiów.
Taka postawa jest psychologicznie wygodna nie tylko dla piszącego, lecz i w nie mniejszym stopniu dla znacznej części czytelników: sensacyjne negowanie tego, co jeszcze wczoraj uznawano za powszechnie przyjętą prawdę, zwalnia ich od poczucia własnego niedouczenia, w mgnieniu oka stawia ich wyżej tych, którzy męczyli się studiując daną tradycyjną mądrość, która, jak oni teraz się dowiedzieli, nic nie jest warta.
Od uznania, że prawda nie istnieje co do jakiejś głębokiej kwestii filozoficznej, następuje przejście do tego, że nie ma prawdy w ogóle, tj. na przykład również w stwierdzeniu, że w 1914 roku rozpoczęła się I wojna światowa. I oto zaczynamy czytać, że, na przykład, nigdy nie było Iwana Groźnego albo że Batu-Chan to Iwan Kalita. I co jest jeszcze bardziej przerażające, zasmucająco wielu ludzi absorbuje tego typu nowości z dużą chęcią.

A obecne środki masowej informacji, niestety, okazują się pierwszymi sojusznikami w rozpowszechnianiu podobnych dyletanckich bzdur, ponieważ mówią i piszą w pierwszej kolejności o tym, co powinno zrobić wrażenie na masowym widzu i słuchaczu i zaimponować mu – a więc wybierają przede wszystkim wiadomości najbardziej chwytliwe i sensacyjne i tym samym nie najbardziej poważne i wiarygodne.

Nie mam szczególnych złudzeń co do tego, czy wektor tego ruchu może się w jakiś sposób zmienić i sytuacja sama z siebie się naprawi. Wszystko wskazuje na to, że ci, którzy uświadamiają sobie wartość prawdy i destrukcyjną siłę dyletantyzmu i szarlataństwa, i próbują tej sile stawiać opór, będą dalej znajdować się w trudnym położeniu płynących pod prąd. Ale mam nadzieję, że zawsze będą i ci, którzy mimo wszystko będą to robić.

Wieczna pamięć!

Tekst oryginalny przemówienia Andrieja Zalizniaka na uroczystości wręczenia nagrody im. Sołżenicyna: https://elementy.ru/nauchno-populyarnaya_biblioteka/…/430464

Tłum. Katarzyna Chimiak

Zdjęcie: Andriej Zalizniak w 2008 roku, Wikimedia Commons