Państwo rosyjskie kontra dzieci

W ciągu ostatnich kilku dni publikowaliśmy artykuły dotyczące tragedii dzieci i nieletnich, za które odpowiedzialność ponosi państwo rosyjskie. Wiadomości, które opublikowaliśmy, są dobrze znane, zostały potwierdzone zarówno przez organizacje międzynarodowe, a w niektórych przypadkach przez oficjalne instytucje w samej Rosji.

Historie te bardzo różnią się zarówno pod względem skali (od masowych zatrzymań podczas demonstracji, po morderstwa), jak i roli władz w wydarzeniach (od poważnych ​​zaniedbań po wydanie rozkazu ataku na szkołę), jednakże najważniejszym faktem jest to, że do każdego z tych wydarzeń doszło w wyniku decyzji podjętych przez konkretne osoby w rządzie Rosji i przedstawicieli władzy wykonawczej każdego szczebla. Analizując tragedie, które wydarzyły się w Rosji, widzimy, że jest to konsekwencja zaniedbania praw człowieka, korupcji, uzurpacji władzy i nieudolności systemu sądowego, uzależnionego od władz.

Dla machiny państwowej nie ma różnicy, czy “operacje specjalne” przeprowadzane są w celu “wyzwolenia” (Biesłan, atak na moskiewski teatr na Dubrowce) w kraju czy za granicą (Ukraina, Syria).

Matki dzieci, które zginęły w Biesłanie, a także ofiary ataków terrorystycznych nadal walczą o sprawiedliwość i ujawnienie prawdy. O śmierć swoich bliskich obwiniają władze, a nie terrorystów. Teraz, po wielu latach, staje się coraz bardziej oczywiste, że rosyjskie władze potrzebują tzw. szybkich zwycięstw i są gotowe poświęcić dla nich życie ludzi — bez względu na liczbę ofiar i ich wiek.

Wsparcie dyktatorskiego reżimu Syrii przez Rosję nie ogranicza się do przedstawienia swojego stanowiska w konflikcie — polega także na czynnym udziale Rosji w wojnie Asada, wojnie wymierzonej przeciwko własnemu narodowi, wojnie polegającej na użyciu zakazanej broni chemicznej. Jest oczywiste, że bez udziału Rosji liczba ofiar wśród cywilów byłaby znacznie mniejsza. Ta niemoralna polityka ma na celu zwiększenie znaczenia Rosji na arenie międzynarodowej. Rosyjska propaganda w tym samym czasie skutecznie maskuje i wybiela najstraszniejsze fakty dotyczące wojny, ukazując swój udział militarny jako szlachetną misję lub jako okazję do przeprowadzenia manewrów wojskowych. W 2015 roku odbyła się konferencja prasowa, podczas której Putin powiedział: „(…) W zasadzie, możemy trenować wojska na tych terytoriach bez żadnego uszczerbku na budżecie (…)”.

Podobną sytuację obserwujemy na Ukrainie, gdzie popierający Rosję separatyści, jak również przedstawiciele sił zbrojnych Rosji, nie tylko nie starają się uniknąć ofiar wśród cywilów, a wręcz prowokują je (na przykład, strzelając do wroga na terytorium dzielnicy mieszkalnej), a następnie przeinaczają wydarzenia dla celów propagandowych. Nawet jeśli według prawa wina za ofiary leży po stronie ukraińskiej, to w dużej mierze odpowiedzialność spoczywa w rękach Rosji, która rozpętała i wciąż wspiera ten konflikt.

Ważne jest, aby zrozumieć, że wiele tragedii, w których dzieci stają się ofiarami działań rosyjskiego państwa, nie wynika z wojen poza granicami państwa czy ataków terrorystycznych, a na skutek nieodpowiedzialności urzędników odpowiedzialnych za normalne i bezpieczne życie obywateli.

Wypadki, które mogłyby się zdarzać wszędzie, od dawna systematycznie mają miejsce w Rosji. Władze są odpowiedzialne za każdą z tych tragedii i jednocześnie całkowicie bezradne w radzeniu sobie z ich konsekwencjami.

Korupcja doprowadziła do tego, że ofiarami „nieszczęśliwych wypadków” są dziesiątki dzieci. To właśnie ustawione przetargi służące do defraudacji publicznych pieniędzy doprowadziły do braku odpowiednich systemów bezpieczeństwa przeciwpożarowego i nieefektywnej pracy policji.

Tragedia w Kemerowie była wynikiem wieloletnich praktyk korupcyjnych między organami bezpieczeństwa a przedsiębiorstwami, które bardziej cenią sobie „wzajemne porozumienie”, niż bezpieczeństwo ludzi.

Do tragedii w Karelii doprowadziło całkowite skomercjalizowanie ośrodków rekreacyjnych. Oszczędzano na wszystkim, w tym na zdrowiu i bezpieczeństwie dzieci.

Jeszcze przed tragedią docierały informacje o wszelkich nieprawidłowościach, typowych dla takich instytucji: dzieci jadły przeterminowane produkty, obóz był przepełniony, normy sanitarne nie były przestrzegane, a zamiast wykwalifikowanej kadry pracowali studenci i wolontariusze. Jednak władze nadzorcze przymknęły na to oko, co więcej, obóz był polecany jako miejsce odpoczynku dla dzieci z domów dziecka i rodzin w trudnej sytuacji materialnej. Śmierć dzieci jest nie tylko winą żywiołu i kierownictwa obozu, ale także władz, dla których oszczędności (a właściwie dochody) są ważniejsze niż bezpieczeństwo dzieci.

Katastrofa ekologiczna w Wołokołamsku pokazuje, że nawet masowe zatrucia dzieci w kraju i protesty, które nastąpiły po tej tragedii, nie przekonują władz, by nareszcie wysłuchały obywateli.

Okrutny cynizm władz widać zwłaszcza w przyjęciu tzw. “Prawa Dimy Jakowlewa”, które zakazało adopcji rosyjskich dzieci obywatelom USA i niektórym krajom europejskim. Pod pretekstem ochrony dzieci przed złem, które czyha na nie za granicą, rosyjskie władze pozbawiły sieroty z niepełnosprawnością prawa do godnej przyszłości. Przez prezydenta Putina, przez posłów, którzy głosowali za tą karygodną uchwałą, niepełnosprawni wychowankowie sierocińców do końca życia będą zamknięci w czterech ścianach instytucji publicznych. Rosja nie będzie w stanie zapewnić im niezbędnego leczenia i godnego poziomu życia (rodzice adopcyjni otrzymują bardzo skromne wsparcie ze strony państwa). „Oddawanie” dzieci cudzoziemcom, którzy są gotowi zaopiekować się dziećmi z niepełnosprawnościami, przeczy polityce państwa. Okazuje się, że rosyjskie sieroty są zakładnikami gry politycznej. Prawdziwą motywacją do wprowadzenia tej ustawy była chęć pomszczenia amerykańskiego „Prawa Magnickiego”, które wprowadziło sankcje w stosunku osób odpowiedzialnych za śmierć prawnika w areszcie.

Nikogo nie dziwi fakt, że z taką postawą władz wobec dzieci policja bez wahania nie tylko zatrzymuje, ale i stosuje przemoc wobec nastolatków biorących udział w protestach, jak i po prostu obserwujących wydarzenia. Nieefektywna działalność sił specjalnych w momentach realnego zagrożenia (ataki terrorystyczne, operacje odbicia zakładników) nie idzie w parze z okrucieństwem, jakie stosują oni na ulicach wobec protestujących.

O tym, czy kraj jest cywilizowany czy nie, można stwierdzić na podstawie stosunku państwa do dzieci oraz gotowości do stworzenia dobrych warunków dla rozwoju jako inwestycji w przyszłość. Rosja traktuje swoich obywateli jako materiał zbędny, który musi tylko brać udział w wyborach lub uczestniczyć w wojnach, co tyczy się także dzieci.

Putin i jego system „piramidy władzy” niesie odpowiedzialność za ofiary, o których wspominaliśmy przez te kilka dni. Oto właśnie zarys portretu „szczęśliwego” dzieciństwa w Rosji na początku XXI wieku.

Walenytna Czubarowa
Tatiana Kowaliowa
Władimir Kozłow

Stowarzyszenie “Za Wolną Rosję”