26.03.2017 – „Dziś przestaliśmy się bać”

Dziś w Rosji odbywa się coś zupełnie niezwykłego. Jeszcze odbywa się, ponieważ wielu z uczestników dzisiejszych protestów wciąż pozostają na komendach policji. Noc w areszcie spędzą także organizatorzy z Fundacji Walki z Korupcją i ich lider – Aleksiej Nawalny. Z ich biura policja i panowie ubrani na czarno wynieśli wszystkie komputery.

Zwróćcie uwagę na to, co zrobili dziś ludzie. Nie policja i nie Kreml – za dużo uwagi im poświęcamy.

Organizatorzy zrobili to, czego od dłuższego czasu nie udawało się zrobić nikomu – wyprowadzili w kilkudziesięciu rosyjskich miastach na ulice tych, którzy nigdy nie protestowali. Pokazali to wszystkim w czasie świetnie zorganizowanej transmisji. Wielu z ludzi z małych rosyjskich miast, gdzie nigdy nie było żadnych protestów, mówili, że to jest ich pierwszy miting, pierwsze wystąpienie, że mają dość i że dlatego są dziś razem ze wszystkimi. Że chcą innej władzy, uczciwego państwa, że chcą żyć godnie. Że są wkurzeni. Że starczy kłamać i kraść.

Na każdym proteście było bardzo wiele niepełnoletnich uczniów ostatnich klas, do których w internecie dotarł Nawalny. Nie pamiętają innych czasów niż czasy Putina, ale Putin nie jest dla nich super bohaterem, który przyniósł wyczekiwaną stabilność zamiast bezrobocia i biedy lat 90., lecz złodziejem i oszustem. Nie boją się krzyczeć „Do dymisji!” czy „Putin to złodziej”, czują, że to jest ich kraj i chcą zmian. Nie boją się tak samo jak uczniowie w obwodzie briańskim, którzy postawili się jeszcze jakiś czas przed protestami dyrekcji szkoły, która chciała wymusić na nich potępienia kolegi, który zapowiedział, że idzie na protest przeciwko korupcji. Niektórzy z nich również byli zatrzymani i nadal są na komendach, a nawet w wozach policyjnych.

Ci, którzy wyszli dziś na protesty, byli świadomi konsekwencji tego wyjścia. Wiedzieli, że większość protestów jest nieuzgodniona z władzami, a nawet jeśli tak – marna to gwarancja bezpieczeństwa. Wyszli mimo, że byli tego świadomi. Jestem dumna z każdego z nich. Ale także z naszej solidarności, z chęci pomocy. Ludzie już się pytają jak można pomóc, gdzie przelać pieniądze. Zawożą jedzenie i rzeczy na komendy. Tylko w Moskwie zatrzymano 933 osoby.
„Dziś przestaliśmy się bać” – tam mówili Rosjanie na ulicach swoich miast.

Powiem jeszcze o rzeczy bardzo dla mnie ważnej. Mój Smoleńsk zawsze przebywał w stanie depresji politycznej. Żadnych opozycyjnych aktywności, żadnych widocznych działań demokratycznej opozycji. Dziś, kiedy zobaczyłam najpierw baner „Nie jest dla was Dimonem” wywieszony na biurowcu tuż naprzeciwko rejonowej komendy policji, a potem 500 osób, które 3 razy przeszły marszem przez same centrum – ulicą Dzierżyńskiego – nie mogłam uwierzyć. Do tej pory chodzę szczęśliwa, bo w czasie transmisji robionej przez smoleńskiego chłopaka czytałam komentarze pod nią. Pisali to ludzie, których być może mijałam na ulicach swego miasta. „Nie oczekiwałem, że wyjdzie tak dużo ludzi”, „Nareszcie ludzie się budzą”, „Trzeba poczuć, że nie jesteśmy sami”. „To przełomowy dla nas dzień, krok do przodu dla naszego miasta” – powiedział mężczyzna z brodą.

Dziś był ten dzień, kiedy chciałam natychmiast znaleźć się razem z nimi i maszerować tymi ulicami, a potem nie zmarnować tego potencjału, który nagle wybuchł w moim prowincjonalnym depresyjnym mieście. Dziś był dzień wielkiego zdziwienia, ogromnej nadziei, a jednocześnie ogromnej wdzięczności tym, którzy wstali z kanapy, pokonali swój strach i wyszli na ulicy swojej Rosji. Bo to jest nasz kraj, który będzie wolny.
To są zdjęcia ze Smoleńska. Miasta, w którym nigdy nic się nie działo. Dzisiejszy dzień to zmienił.

Zdjęcia – protest przeciwko korupcji w Smoleńsku, 26.03.2017, фото – Евген Гаврилов