Wczoraj wieczorem policja zatrzymała dziennikarza Maksima Kondratiewa, który stał na Placu Czerwonym z kartką papieru. Nie byłoby w tym nic wyjątkowego (choć pikiety jednoosobowe są legalne, policja często i tak traktuje je jako wykroczenie i zatrzymuje ich uczestników), gdyby nie fakt, że kartka trzymana przez Kondratiewa była całkowicie pusta. „Po co cokolwiek pisać, skoro i tak wszystko jasne” – tłumaczył on potem. Po „profikaltycznej” rozmowie na komisariacie wypuszczono go do domu.
Od kilku dni w Moskwie trwają protesty przeciwko manipulacjom przy rejestrowaniu kandydatów do Moskiewskiej Dumy Miejskiej, mającym na celu wykluczenie z tych wyborów popularnych polityków opozycji. Kondratiew również w tych protestach uczestniczył.
https://www.facebook.com/infometernews/photos/a.1269084673151220/2489077044485304

