Kraj przeprosin: o tym, jak Czeczeni założyli profile w sieciach społecznościowych i zaczęli się ścigać

Czas czytania: 13 min

Bardzo często wiadomości z Czeczenii wywołują niepokój wśród Rosjan: „XXI wiek, a ludzie są porywani, rozstrzeliwani i nikt nie jest oburzony”, mówią w radiu o prawie w republice. „Rok 2019 był w Rosji, ale nie w Czeczenii”, media piszą o tym, że przewodniczący parlamentu czeczeńskiego zadeklarował zemstę na osobie ze strony narodu. Czeczeni tańczą zikr, a w sieciach społecznościowych ponownie przypominają nam, że teraz jest XXI wiek. Każdy, kto wątpi w to, czy Czeczenia jest na bieżąco, został trochę wprowadzony w błąd. W Czeczenii jest także XXI wiek: tam można oglądać programy VR, siedzieć w krajowej sieci społecznościowej Mylistory lub oglądać regionalne informacje prasowe w aplikacji z AppStore. Jednak osiągnięcia ery cyfrowej nie anulują przymierzy rodowych. „MBH Media” mówi, co stanie się z mieszkańcem Czeczenii, jeśli skrytykuje on politykę Ramzana Kadyrowa w sieci lub oburzy czeczeńską społeczność internetową naruszeniem tradycji.

W listopadzie 2019 r. wybuchł skandal, gdy kanał BBC przetłumaczył kolejny emocjonalny występ Ramzana Kadyrowa z Czeczenii. Kadyrow obiecał zabić i ukarać tych, którzy „angażują się w plotki i spory” w Internecie. „Poprosimy cię wyjasnić każde słowo. Instagram, Facebook – cokolwiek to jest, pamiętamy każde słowo, które piszą”, – grozi głowa Czeczenii.

Czeczenię można żartobliwie nazwać „Republiką Przeprosin”. Władze chcą karać ludzi nawet za najmniejsze swobody w swoich oświadczeniach, i mają na to siłowików, którzy mają pełną swobodę w nielegalnych działaniach w regionie.

Można by pomyśleć, że czeczeński segment Internetu w takich warunkach musiałby całkowicie milczeć. Pamiętamy jednak o „Karfagenie”. Społeczność ta przedstawiona jako grupa publiczna na stronie VKontakte i jako kanał na Telegramie. Zgromadził Czeczenów o konserwatywnych poglądach, którzy krytykują rozpad współczesnego czeczeńskiej i innych kultur. „Karfagen” powstał w 2017 roku, społeczność opublikowała zdjęcia dziewcząt, które według twórców naruszyły tradycje czeczeńskie swoim zachowaniem. Kanał opublikował adresy kobiet i kontakty ich krewnych. Dziewczyny były prześladowane, jedna próbowała nawet uciec do Norwegii. We wrześniu tego samego roku „Karfagen” został wpisany do rejestru zakazanych źródeł Roskomnadzoru, a prokuratorzy znaleźli w nim materiały ekstremistyczne.

Jednocześnie ci Czeczeni są bardziej przeciwni rządowi i go ideologii. Nie widzę żadnych bezpośrednich oskarżeń w stosunku do Kadyrowa, ale kanał „Groźny”( Czeczeńska Państwowa Telewizja i Radio) jest tam dość mocno krytykowany. „Czego Czeczeni nie powinni oglądać z tego, co pokazano w telewizji?” –pytanie do administratora grupy. „Muszą po prostu wyrzucić telewizor” – mówi.

Przynajmniej w tym administrator „Karfagenu” nie zgadza z Kadyrowem, który z szacunkiem traktuje telewizję – dyrektor największej firmy telewizyjnej w Czeczenii jednocześnie pełni funkcję asystenta głowy republiki. Ale Internet Kadyrow chętnie odłączyłby. „Był czas, kiedy śniło mi się, że Internet będzie działał w naszej republice, ale teraz jestem za tym, by go wyłączyć. Przestalibyśmy się zabijać. Każdy dom ma internet. Każdy może wysłuchać kazania wahabiego”- Ramzan Kadyrow wyraził swoje obawy w październiku 2014 r.

Technologia przeprosin

W grudniu 2015 r. po raz pierwszy w lokalnej telewizji regionalnej przeprowadzono publiczne przeprosiny. Zwykła kobieta z Czeczenii, Aiszat Ninajewa, siedząc obok Kadyrowa, przeprosiła go za to, że pomiędzy Czeczenami rozpowszechnił się jej apel do głowy republiki. Kobieta w nim skarżyła się na potrącenia z pensji i groźbę zwolnienia za odmowę opłacenia czynszu. „Ile razy przez siedem lat wystąpiły potrącenia z pensji? Niech Pani straci rodzinę i wszystko, co ma, jeśli nie powie prawdy”, – naciskał Kadyrow. „Sama nie wiem, jak można coś takiego powiedzieć, prawdopodobnie mój umysł zmętniał. Zawiniłam przed moją rodziną i naszą głową. Chcę prosić wszystkich o wybaczenie”, – odpowiedziała cicho kobieta.

W ciągu następnych czterech lat w telewizji ciągle przepraszali, podobne historie w komunikatach prasowych stabilnie pojawiały się kilka razy w miesiącu. To, dlaczego ci ludzie nagle zaczynają odczuwać wyrzuty sumienia, jest prawdopodobnie najbardziej interesujące dla widzów spoza Czeczenii.

„Nie prosimy nikogo i nie wymagamy przeprosin. Nie zmuszamy nikogo do przeprosin. Zgodnie z prawem nie możemy zmusić nikogo”, – powiedział Ahmed Dudajew, dyrektor kanału. Warto zauważyć, że Dudajew to powiedział, komentując przeprosiny rozpowszechniane za pośrednictwem sieci społecznościowych, a nie za pośrednictwem jego kanału telewizyjnego.

Krewni blogera Tumso Abdurachmanowa, który uciekł z Czeczenii i skrytykował Kadyrowa i jego współpracowników na kanale YouTube, musieli też przeprosić. „Do mojego wuja, starszego brata mojego ojca, 85-letniego starca, przybyli przedstawiciele Kadyrowa. Byli to ludzie z DAM Czeczeńskiej Republiki (Duchowa Administracja Muzułmanów), z policji obwodu naurskiego, z administracji obwodu naurskiego i, powiedzmy, przekonująco powiedzieli, że musi wziąć udział w programie i publicznie zrzec się ze mnie. Tak było po raz drugi. Po raz pierwszy przybyli policjanci i zabrali moich krewnych do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Federacji Rosyjskiej w Groźnym. Tam, wywierając presję psychologiczną, zastraszając, zostali zmuszeni do zbesztania mnie i pochwalenia Kadyrowa”- powiedział Abdurachmanow w rozmowie z „MBH Media”.

Pierwszy raz, o którym mówi bloger to pojawienie się jego krewnych na kanale „Groźny”. Drugi przypadek to rozpowszechnianie wideo z przeprosinami za pośrednictwem sieci społecznościowych.

Ahmed Dudajew, dyrektor kanału, nie chce komentować słów „jakiegoś blogera” Abdurachmanowa w rozmowiez korespondentem. Przypomina się inna historia z kanału telewizyjnego – facet skarżył się w Internecie, że powiedziano mu w szpitalu gudermeskim kupić nici medyczne, a potem przeprosił za bluźnierstwo wobec pracowników szpitala w telewizji. Dudajew nalega, że nikt nie zmuszał faceta: „Mamy specjalnego korespondenta kanału, który wyjechał i porozmawiał z nim, to by ładziewczyna z działu informacyjnego. Wyobraź sobie: korespondentka, dziewczyna, czy może ona w dialogu ze zdrowym młodym mężczyzną zmusić go do przeprosin? Po wyjaśnieniu wszystkich informacji sam człowiek zrozumiał [że nie miał racji]. ”

Interesujące jest to, że Dudajew jednocześnie opisuje swego rodzaju dział szybkiego reagowania w redakcji kanału: „Zobaczyliśmy ten, rozprzestrzeniał się w sieciach społecznościowych, monitorujemy przestrzeń internetową, monitorujemy wszystkie linki, wszystkie nowe rzeczy. Po otrzymaniu tego filmu moja pierwsza instrukcja została przekazana korespondentom, musieli spróbować dowiedzieć się na każdy możliwy sposób [co się stało]. To dzieje się szybko, błyskawicznie, dostaliśmy ten film, po pół godzinie byliśmy w tym szpitalu. Poprosiliśmy grzecznie o ujawnienie dostępności materiałów, pokazali nam, powiedzieli nam, że sytuacja wygląda zupełnie odwrotnie.”

Dyrektor kanału mówi, że jego zespół nie miał stronniczego podejścia do skargi młodego mężczyzny, na którą kręcili historię. „Nie zwróciliśmy się nawet bezpośrednio do tego mieszkańca republiki, ale naprawdę próbowaliśmy ujawnić fakt braku zasobów medycznych w szpitalu. Po pierwsze, próbowaliśmy znaleźć krytykę tego szpitala. Można powiedzieć, że próbowaliśmy udowodnić pozycję tego mieszkańca republiki, ale w rzeczywistości okazało się, że nikt nie mówił temu mieszkańcu regionu Gudermes o potrzebie wykupienia materiałów. Okazało się, że dowiedział się o tym od osób trzecich”, wyjaśnia Dudajew. Ale trudno jest mówić o bezstronności kanału. Historia ukazała się pod nazwą „Kanał telewizyjny „Groźny” ponownie poradził sobie z prowokującą historią”, a autorowi skargi zarzucono „zawodzenie w Internecie”.

Dudajew z dumą mówi o tym, jak szybko kanał telewizyjny zareagował na rozpowszechniające się wideo o szpitalu. Bardzo łatwo jest przyjechać do szpitala, ale jak znaleźć autora materiału, który stał się tak interesująca dla kanału? Ahmed Dudajew mówi, że kanał współpracuje z siłowikami w organizowaniu oficjalnych wydarzeń lub w celu pokazania historii o zatrzymanych przestępcach w kanale telewizyjnym.

Jeden ze znanych działaczy na rzecz praw człowieka, który pracował w Czeczenii, mówi inaczej: „To nie kanał poszukuje ludzi, tylko siły bezpieczeństwa idą do niej, oczywiście, mają pewne możliwości techniczne, aby dowiedzieć się, kto opublikował cokolwiek w sieciach społecznościowych. W Czeczenii nie dokonują tego departamenty, w Czeczenii zaangażowani są w to niektórzy konkretni urzędnicy, w szczególności z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.” I dodaje: „Wiem, że za to giną ludzie. Zdarzały się przypadki zabijania ludzi, zdarzały się przypadki umieszczania ludzi w więzieniach – czasem legalnych, a czasem nielegalnych. Zdarzało się, że kogoś umieszczali w całkowicie legalnych komisariatach policji, ale bez powodu, i przetrzymywano, dopóki nie wyrazi zgody na publiczne przeprosiny. Zdarzały się przypadki, gdy ludzie zostali pobici prawie na śmierć. Nikt nie powie dokładnie o skali tego wszystkiego, nie ma statystyk na ten temat”.

Jak wspomniano powyżej, Czeczeni mogą przeprosić nie tylko w programie telewizyjnym, ale także na stronach różnych sieci społecznościowych. W tym przypadku zapis ich przeprosin jest wrzucany do Internetu na różne sposoby i rozpowszechniany wśród Czeczenów. Tak na przykład stało się z przeprosinami blogera Adama Dikajewa. Na swoim instagramie oburzył się na wideo, w którym Kadyrow biega na siłowni do piosenki „Mój prezydent to Władimir Putin”. Nieco ponad tydzień później Dikajev również musiał stać na bieżnię – aby powiedzieć w kamerze: „Myśląc, że mnie nie znajdą, napisałem na Instagramie to, czego nie musiałem pisać. Znaleźli mnie, zdjęli spodnie. Zrozumiałem, że jestem nikim. Odtąd Putin jest moim ojcem, dziadkiem i królem.”

Post z tą spowiedzią pojawił się na Facebooku.

„Takich przypadków są nawet nie setki, są tysiące, – autor „Karfagenu” ocenia sytuację z przeprosinami w republice, – Faktem jest, że tylko niewielka część tych, którzy podlegają „niełasce” właścicieli kanału, pojawiają się w programach. Ten kanał jest tylko narzędziem; nie ma własnej polityki ani własnej idei. Służy wyłącznie do celów propagandowych.” Najwyraźniej administrator grupy wie o czym mówi.

Czeczeńscy radykałowie pod przykrywką „Telegramu”

Możesz wpaść w ręce ludzi Kadyrowa zarówno za aktywne wyrażanie niezadowolenia w sieci, jak i za pasywne korzystanie z Internetu – po prostu zasubskrybuj niewłaściwy kanał. Jeden z administratorów kanału telegramowego „Zdrajcy naradu czeczeńskiego” powiedział mi o uważnym monitorowaniu działań Czeczenów w sieciach społecznościowych. „Czy zdarzały się przypadki związane z Telegramem, nie wiemy, ale przypuszczamy, że jeżeli tak, to tylko wtedy, gdy Kadyrowici konfiskowali telefony w celu „weryfikacji” (stale to praktykują bez zgody sądu) i twierdzili, że im coś się nie spodoba. Zauważ, że to, co może im się nie podobać i co nie jest legalne, to zupełnie inne rzeczy! ”- mówi administrator „Zdrajców”.

W „Telegramie” rzeczywiście kwitną czaty i kanały dla ludzi, których poglądy dotyczą islamskiego radykalizmu. Życie tych czatów jest okresowo raportowane w ironicznym kanale telegramu „D /// IHAD”. „Liczba takich czatów wynosi średnio od trzech do czterystu osób, a nawet więcej, mówi administrator kanału, – Czaty publiczne istnieją maksymalnie miesiąc, a dalej ban. Dyskutują o religii i dzielą się wiadomościami o dżihadzie. Publiczność stanowią głównie młodzi ludzie poniżej 25 roku życia z republik Kaukazu Północnego, w większości z Czeczenii i Dagestanu.”

Działania telekorespondentów Czeczeńskiej Państwowej Stacji Telewizyjnej (CzPST) wpływa na to, że ludzie, którzy interesują się „wiadomościami o dżihadzie”, stają się bardziej ostrożni. „Podczas kolejnego przesłuchania, gdy ktoś jest zmuszony przeprosić w CzPST, publikuje się wideo i przypomnienie i wezwanie do braci, że musimy być ostrożni i pod każdym względem szyfrowani”, mówi administrator kanału „D /// IHAD”.

Lepsza propaganda wywołała bezpośrednią pracą sił bezpieczeństwa. „Czaty służą do łapania kanapowych mudżahedinów. Cała grupa zwolenników Kadyrowa w prosty sposób wciela się w „kanapowe lwy Prawdy”, a następnie donoszą”, mówi autor kanału „D /// IHAD ”. To nie przypadek, że dwukrotnie powtarza słowo „kanapowe” – uczestnicy czatu rzadko stają się szahidami i poświęcają się bardziej dyskusjom na tematy religijne, które mają dla nich istotne znaczenie, niż ich radykalne rozwiązanie.

Można by pomyśleć, że wysoka aktywność czeczeńskich sił bezpieczeństwa związana jest ze specyfiką republiki, że ich działania uzasadniają cel. „Powiedziałbym, że to byłoby uzasadnione, gdyby nie chodziło o śledzenie krytyki Kadyrowa, ale o to, co generalnie Czeczeni robią w Internecie. Mam na myśli nie tyle bzdury dżihadystów (pracują nad tym), ale motyw czeczeńskiego nazizmu. Sami Czeczeni mają bardzo silnie rozwinięty szowinizm etniczny, ale w Internecie nabiera on kosmicznych proporcji: Iczkeria, eksterminacja Rosjan i siuli (mieszkańców Dagestanu), utrzymanie dumy narodowej Czeczenii – to nie są kwestie, które dotyczą tylko Kadyrowców, ponieważ sam Ramzan stosuje się do takiej ideologii”, – mówi autor kanału „D///IHAD”.

Temat nazistowski rozwija się także w samym „Karfagenie”. Szczyt popularności grupy jednak przypadł tej na 2017 r., wtedy działania karfagińczyków i ich słowa były bardziej ostre. Teraz można odnaleźć tylko jeden post, w którym wspomniano o „Ruśni” i trzy innych przypadki użycia pojęcia „rusizmu”, ale wcześniej najwyraźniej to wyglądało gorzej. Kiedy Roskomnadzor zablokował grupę, na innym obecnie zablokowanym portalu „Satelita i pogrom” twierdzili, że było to doskonałe źródło zapoznania się z antyrosyjskimi nastrojami w Czeczenii. „Nawet najbardziej radziecki wielonarodowiec, po przeczytaniu tekstów o brudnej niemoralnej „rusni”, która, cytując „poczęcie dziecka zaczyna w toaletach klubów”, odczuwa przypływ rosyjskiego nacjonalizmu i chęć dyskusji z autorem, wcześniej gromadząc tłum z widłami i pochodniami. Można napisać sto tekstów o tym, jak Czeczeni postrzegają Rosjan, i nadal będzie brak zaufania. Każdy autentyczny tekst Czeczenów niesie ze sobą taką nienawiść, że kwiaty w pokoju blakną. Nawiasem mówiąc, w pewnym momencie administracja „Karfagenu” zaczęła usuwać Rosjan z subskrybentów, pokazując, że być może sama grupa nie ma tożsamości narodowej, ale Czeczeni ją mają. Rosyjski nacjonalizm był bardzo dobrze promowany przez „Karfagen”, szkoda, że ​​go zamknęli” – pisali w grupie „Satelita i pogrom”.

Wikipedia podaje, że grupa wznowiła działalność w lutym 2018 r. Na obecnej stronie „Karfagenu” pierwsze posty pochodzą z lutego 2019 r., poświęcone są także walce o moralność Czeczenów, ale członkowie społeczności już nie zamierzają zbierać się na uliczne naloty. Zamiast tego administrator rozmawia z rodzinami młodych ludzi, którzy pojawią się w postach. Często obie strony dochodzą do porozumienia i na przykład winni usuwają „zdeprawowane” zdjęcia z sieci społecznościowych. „Krewni, podobnie jak sam bohater, obiecują, że to się nie powtórzy. Zgadzamy się z tym”,- w grupie czytelnicy są informowani o wyniku jednej z takich rozmów.

To nie jest takie proste

„Zawsze byłem za otwartym i bezpośrednim dialogiem ze społeczeństwem wszędzie, w tym w Internecie, dlatego mam konta w prawie wszystkich sieciach społecznościowych”, –  Ramzan Kadyrow napisał na swoim kanale w Telegramie. Nawiasem mówiąc, Kadyrow wielokrotnie sprzeciwiał się blokowaniu tego messengera w Rosji. „Nasz kanał różni się [od innych rosyjskich kanałów] tym, że mamy całkowitą swobodę wypowiedzi”, – mówi Ahmed Dudajew, który prowadzi CzPST „Groźny”, i opowiada o regularnej rubryce transmisji na żywo na kanale, gdzie Czeczeni mogą zadawać pytania lokalnym urzędnikom.

Pod koniec grudnia dziennikarka „MBCh Media” obejrzała prawie sześć godzin transmisji na żywo z głównym czeczeńskim urzędnikiem Ramzanem Kadyrowem. I rzeczywiście Kadyrowowi można zadać niemal każde pytanie. Zapytano go również o Iczkerii, o torturach i przeprosinach. Odpowiedzi były oczywiście dziwne. Na przykład Kadyrow nie boi się mówić o zabójstwach, które już popełniał i które chciałby popełnić przeciwko swoim wrogom.

Można zgodzić się z Dudajewem, że na CzPST można narzekać na szpital miejski lub na złą drogę, ale nie można wyrazić politycznego niezadowolenia, nie można narzekać na szefa wszystkich szpitali i dróg – na samego Kadyrowa.

„Nie spotkałem takiego [niezadowolonych polityką Kadyrowa]; nasz poziom zaufania do głowy republiki wynosi prawie sto procent, wskaźnik ten jest najwyższy w Rosji”, – zapewnia Dudajew. Oczywiście tak nie jest, przynajmniej dlatego, że niezadowolenie Kadyrowym można znaleźć u wielu spośród trzystu subskrybentów Tumso Abdurachmanowa. „Mamy całkowitą swobodę wypowiedzi”, – mówi Dudajew, ale to nie prawda, ponieważ rozmówcy z Czeczenii odmawiają podania nazwiska i nie rozmawiają przez telefon – boją się. „Mamy zwykły region” – mówi Dudajew, – ale dzwonię do jednej z instytucji Czeczenii i nie chcą ze mną rozmawiać, wyjaśniając: „Wiesz, mamy nietypową republikę”.

Dudajew rozmawia z korespondentką długo i bez irytacji typowej dla takich rozmów. Jego głowa, Kadyrow, wygląda bardzo aktywnie i profesjonalnie na tle innych głów regionów. Regularnie zajmuje pierwsze miejsce w rankingu gubernatorów blogerów, czasem ustępując Siergiejowi Sobyaninowi.

Pisze żywo i we własnym stylu. „SZANOWNY BRACIE” – ulubione wyrażenie Kadyrowa, stało się memem w Internecie. Kadyrow komunikował się ze swoimi subskrybentami i gorąco reagował na opinie. Następnie groził, że opuści instagram, bodenerwują go potępienia w komentarzach, a później tworzył wpis ministerialny, aby podziękować jednemu z jego aktywnych czytelników.

Naśladując Kadyrowa w sieci pojawili się i jego podwładni. „Czy sieci społecznościowe urzędników w Czeczenii są tak popularne?”, pytanie do administratora „Karfagenu”. „Mieszkając w Czeczenii i patrząc na to, jak oni próbują stworzyć iluzję narodowej miłości dla siebie i na ten cały cyrk z pokazami na żywo i filmikami, możemy tylko śmiać się z tego absurdu” – odpowiada.

Podczas gdy Kadyrow wyprzedza rosyjskich gubernatorów w wyścigu internetowym, zwykli Czeczeni w przestrzeni internetowej pozostają w tyle za całą Rosją. W 2017 r. tylko 2,57% z nich korzystało z Instagrama.

Kompromisowe tradycje

„Wesele nie odbyło się zgodnie z tradycjami czeczeńskimi”, – mówią w telewizji i zmuszają przeprosić. „Artyści śpiewają z naruszeniem czeczeńskich tradycji”, – mówią w telewizji i zmuszają przeprosić. Jednak same przeprosiny nie są zawarte w tradycjach republiki. „W pewnym stopniu publiczne przeprosiny są obecne w naszej mentalności, ale nie w formie pokazanej na CzPST. Na przykład w przypadku niezamierzonego morderstwa zabójca prosi rodzinę ofiary o wybaczenie, oczywiście w obecności zarówno swojej rodziny, jak i rodziny ofiary”, – wyjaśnia strażnik tradycji swojego ludu, autor „Karfagenu”.

„Wierzę, że intensywność tej polityki przepraszania za wszystko ma miejsce na tle rosnącego niezadowolenia wśród ludzi, próbują przestraszyć i uspokoić ich”, -kontynuuje, – „Wolność słowa nie dotyczy Czeczenii”.

Jego zdaniem przeprosiny to narzędzie propagandowe działające na psychikę. „Służy to wyłącznie jako „kara pokazowa” i zastraszanie ludzi. Nie można nazwać publicznego upokorzenia „winnego” i jego rodziny, obelgi i bezpośrednie groźby przeprosinami”, – mówi dalej.

Wyjaśnia, że ​​specyfika czeczeńskiej grupy etnicznej jest bardzo ważna w tej historii. „Ten format nie został w ogóle wybrany przypadkiem i jest bezpośrednio związany z mentalnością naszych ludzi, a mianowicie ze strachem przed wstydem publicznym, ale ważniejsze jest to, w jaki sposób CzPST otrzymuje te „przeprosiny”. Ta polityka uczyniła nasz region „godnym” analogiem Korei Północnej, ludzie, nawet wśród przyjaciół, boją się wyrażać swoją opinię na temat władz”, – kontynuuje. „Na przykład tylko za te słowa mogę pojawić się w obiektywie kamer CzPST lub całkowicie zniknąć”.

Okazuje się, że w Czeczenii władze monitorują nie tyle zachowanie lokalnych grup, co zachowanie mocy władzy własnej. „Ludzie Kadyrowa bardzo boleśnie znoszą nawet najbardziej nieszkodliwą krytykę i próbują zamknąć wszystkich, którzy przynajmniej jakoś ich krytykują”, mówi administrator kanału telegramowego „Zdrajcy narodu czeczeńskiego”.

„Sytuacja jest raczej absurdalna: dla Kadyrowa krytycy jego reżimu stali się bardziej niebezpieczni niż terroryści, ponieważ w przeciwieństwie do terrorystów odwołują się do Konstytucji Federacji Rosyjskiej, dlatego nawet przy niskim zagrożeniu terrorystycznym maszyna represyjna nie zwalnia tempa, miażdżąc dysydentów tak samo jak wcześniej bojowników”, napisane w raporcie „Nowej Gazety” na temat wewnętrznej polityki Czeczenii w 2016 roku.

„Internet jest jedynym miejscem, gdzie mieszkańcy Republiki Czeczeńskiej mogą choćby anonimowo wyrazić, czego już mają dość i co tak naprawdę myślą o sytuacji w republice i arbitralności struktur Kadyrowa”, – mówi Mansur Sadulajew, głowa czeczeńskiej organizacji praw człowieka „Wajfond”. „Ludzie nie mają innych możliwości, aby to zrobić. Nawet gdy są w domu przed dziećmi lub innymi krewnymi, ludzie boją się powiedzieć, co tak naprawdę myślą o tej władzy, ponieważ obawiają się, że ich dzieci mogą przez przypadek powiedzieć coś zbędnego przed przyjaciółmi, po czym cała rodzina będzie miała duże problemy. I nawet tą jedyną możliwość do wyrażenia siebie przez Internet Kadyrowici próbują powstrzymać indykatywnymi aktami upokorzenia. Ludzie Kadyrowa nie mają żadnych praw ani żadnych norm moralnych, mogą zrobić wszystko, na co pozwalają ich fantazje oraz doświadczenie znęcania się i tortur wynikające z wieloletniej pracy w strukturach rosyjskich na terytorium Republiki Czeczeńskiej”, – mówi Sadulajew. Sam Sadulajew był kiedyś torturowany prądem w komisariacie policji w dzielnicy Urus-Martan, jak sam mówi, – dla zabawy.

Jednak, jak można zrozumieć z tego tekstu, Internet w Czeczenii trudno nazwać „oazą” wolności. Autor „Karfagenu” potwierdza, że ​​w Czeczenii istnieje prawdziwa praktyka „gangsterstwa” w odniesieniu do stron internetowych: „Znam kilka przypadków, w których administratorzy grup zostali porwani i zmuszeni do usunięcia grup lub zmuszeni do pracy dla siebie. Były czasy, kiedy administracja została zastąpiona, ale dla bezpieczeństwa tych osób nie mogę wymienić tych grup, ponieważ są one pod nadzorem i jeśli rozpowszechni się informacja, będą miały problemy ”.

Rozpoczynając rozmowę z „Karfagenem”, poszukiwano „niezależnej grupy” w czeczeńskim Internecie, platformy, na której mówią o egzystencji w ciągłym niebezpieczeństwie. Wygląda jednak na to, że „Karfagen” nie jest całkowicie niezależny. Dwóch moich rozmówców oskarżyło społeczność „Karfagenu” o powiązania z władzą. „Społeczeństwo jest finansowane przez struktury „okołokadyrowskie” w celu„ utrzymania moralności”, – taką wersję zaproponowano na kanale „D///IHAD”, powołując się na źródła z samej Czeczenii. „Kanałem zajmuje się grupa informatyków na polecenie sił bezpieczeństwa. Mogą zarabiać na popularności „Karfagenu” w zamian za dane dotyczące identyfikacji niezadowolonych. Tylko taka wersja jest logiczna”, – powiedzieli na kanale „CHECHNYA”.

Kiedy mówią o sprzedajności „Karfagenu”, trudno w to uwierzyć: autor społeczności cały czas krytykuje władzę Kadyrowa w rozmowie, sama społeczność otwarcie wyraża dezaprobatę dla tego, co dzieje się w telewizji. „U nas też w głowie się nie układa. Bojownik o czystość moralną nagle zaczął oszukiwać ludzi za pieniądze. Zmiana jest zbyt drastyczna, więc fakt, że administrator to już inna osoba jest na 100% potwierdzony. O tym, że prawdziwy administrator został zatrzymany, informowali wiele osób poza Internetem, – mówi administrator kanału „CHECHNYA”, – Mówią złe rzeczy o Kadyrowcach – to oczywiście kamuflaż, ale dlaczego oszukują ludzi? To jest dziwne”.

reklamował usługi inwestycyjne, gdzie obiecują zwrócić zainwestowane finanse pięć razy w ciągu kilku godzin. Kanał blokował użytkowników, którzy skarżyli się, że pieniądze nie zostały im zwrócone. Właśnie to miał na myśli administrator kanału „CHECHNYA”, gdy mówił o oszustwach.

„Bardzo ciekawe, – administrator „Karfagenu” odpowiada na zarzuty, – ale jedno pytanie jest bardziej interesujące – na co przeznacza się fundusze? Czy to moja pensja? Drugim pytaniem, które mnie gryzie, jest to, jakie korzyści przyniosę kierownictwu?”.

Ma własną wersję tego, co się dzieje: „Ludzie są bardzo zainteresowani tym, dlaczego wciąż nie „przeprosiłem. Jest to jeden z głównych problemów związanych z moją grupą i rodzi wiele teorii lub, innymi słowy, plotek”.

„Jeśli chodzi o wszystkie grupy w VK, w Telegramie, możesz być pewien, że są to podróbki. I niektórzy z nich wcale nie są Czeczenami, inni postanowili uchwycić swój kawałek, aby zebrać rozproszoną publiczność „Karfagenu”, którzy nie wiedzą, dokąd po blokowaniu przez Roskomnadzor się udać”, – mówi autor innej czeczeńskiej grupy: „Nie krzycz, 1owdal!, – mówi, – Admin pokłócił się z rodziną jednej dziewczyny, postawił ją w złym świetle, bawiąc się faktami. Może znaleźli go mężczyźni, których rodziny zhańbił, i wyjaśnili, że nie warto tego robić?”.

Inna dziewczyna, która opublikowała zdjęcie założyciela „Karfagenu” i rozmawiała z nim osobiście, w zamkniętej publiczności „AntiKarfagen”, poinformowała, że ​​założyciel społeczności nie jest obecnie zaangażowany w administrację grupą publiczną. Niestety nie udało się z nią skontaktować, by poznać szczegóły.

Administrator największego „Karfagenu”, z którym cały czas była prowadzona rozmowa, przyznaje jedną zmianę – zmianę w jego poglądach: „Nasze metody się zmieniły, ale nie tyle z powodu blokad (były dwie), ale z powodu osobistego rozwoju i przeglądu niektórych zasad”.

Tajemnica „Karfagenu” pozostaje zacieniona. Jednak wątpliwości co do wiarygodności administracji nie niweczą tego, co powiedzieli podczas naszej rozmowy. Szczerze czy nie, ale mówią to samo, co inni niezadowoleni z tego, co dzieje się w Czeczenii. „Uważam, że cenzura poprzez tortury, zabójstwa, groźby i inne represje nie jest w żaden sposób uzasadniona”, mówi administrator, kiedy dyskutujemy o działaniach czeczeńskiego przywództwa w stosunku do jego mieszkańców.

„Ta praktyka jest skuteczna i będzie kontynuowana. Po tym nikt nie może krytykować Kadyrowa i nie przeprosić. Kadyrow nie oszczędza ani czasu, ani pieniędzy; szuka i znajduje tych, którzy nierozsądnie krytykują go osobiście i jego pracę. Krytyka, zdaniem Kadyrowa, powinna być uzasadniona; nie naśladuje nikogo za uzasadnioną krytykę. Sam Kadyrow ocenia uzasadnienia na podstawie swoich osobistych odczuć i kryteriów” – słowa Ramzana Kadyrowa zostały przetłumaczone z ostatniej konferencji prasowej. Kadyrow ma zaledwie 43 lata, na konferencji prasowej przyznał również, że nie zamierza pracować poza Czeczenią, ale niektórzy ludzie już musieli opuścić Czeczenię. Centrum Praw Człowieka „Memoriał” przestał działać w republice po sprawie Ojuba Titijewa. „Komitet przeciwko Torturom” ogłosił także zakończenie pracy w Czeczenii po serii aktów nękania przez zwolenników Kadyrowa.