Polityka upamiętnienia

Czas czytania: 4 min

W Rosji został ogłoszony rok upamiętnienia. Rosyjskie ambasady składają niekończące się wieńce, upamiętniając zwycięstwo w II wojnie światowej. Jaki jest tego powód?

Apoteoza rosyjskiego „zwycięstwa” i niekończącego się upamiętnienia jest w najczystszej formie walką z ideą, że ludzie mogą żyć i działać niezależnie od rządu i mogą mu się oprzeć.

Dlaczego praktyki rytualne zajmują centralne miejsce w symbolicznym świecie Kremla?

W Rosji został ogłoszony rok pamięci. Wydaje się, że ambasady rosyjskie tylko cały czas składają niekończące się wieńce. Szkoły meczą uczniów pracami upamiętniającymi i konkursami rysunków. Rosyjskie miasta są co roku wypełnione po brzegi śmieciami wykonanymi z plastikowych gwiazd, czarno-pomarańczowych pasków i innych symboli. Jednocześnie z tym archiwa pozostają zamknięte, a historycy z instytucji państwowych mają do czynienia z cenzurą swoich dzieł.

Na tle tych wydarzeń Władimir Putin bez wyraźnego powodu zaczął emocjonalnie wypowiadać się na temat historii lat 30. i 40. XX wieku i nawet nie bał się ryzyka utraty reputacji, wykorzystując pamięć o Holokauście (więcej na temat: https://www.svoboda.org/a/30416015.html). A wezwania do traktatu wersalskiego (1919 r.), traktatu w Tartu między Estonią a Rosyjską Federacyjną Socjalistyczną Republiką Radziecką (1920 r.) i wojny polsko-radzieckiej w latach 1919–1921 nie wydają się już tak zaskakujące. Odnosi się wrażenie, że rosyjski rząd wraz ze znaczną częścią rosyjskiego społeczeństwa ucieka od rzeczywistości w podróż wojskowo-historyczną. Niemniej jednak istnieją powody takiego zachowania i jest to nie tylko polityka zagraniczna.

Rytuał upamiętnienia jako walka o ważny przywilej

Zaczynamy od polityki zagranicznej. Podczas gdy kraje Europy Wschodniej niszczą radzieckie zabytki,  które, nawiasem mówiąc, zostały wzniesione w latach 60. i 80., a nie w 1945 r., Rosyjscy dyplomaci uparcie noszą wieńce do reszty. W tym czasie rosyjska autokracja piętnuje dawno zmarłego polskiego dyplomatę i odczytuje wykłady historyczne swoim kolegom. Można to racjonalnie wytłumaczyć faktem, że roszczenia Rosji o specjalny status w Europie, o status gwaranta bezpieczeństwa europejskiego, sięgają właśnie zwycięstwa w II wojnie światowej. Podobnie jej prawo weta w Radzie Bezpieczeństwa ONZ sięga tego zwycięstwa – jednego z podstawowych fundamentów ogólnie wysokiej pozycji państwa na świecie, nie popartego już ani sukcesami w dziedzinie ekonomii i nauki, ani autorytetem kulturowym i moralnym.

Dla społeczeństwa w Europie i samej Rosji staje się coraz bardziej oczywiste, że radziecki i niemiecki warianty totalitaryzmu różnią się tylko liczbą ofiar, a liczba ofiar radzieckiego totalitaryzmu jest jeszcze bardziej przerażająca. Kreml musi więc grzebać w zapomnianych dokumentach historycznych, próbując załatać dziury w mitologii własnej wielkości. Bez tej ‘mitologii’ obecny rząd rosyjski będzie narażony na krytykę zarówno politycznie, jak i gospodarczo. Bez tej ‘mitologii’ nie będzie już usprawiedliwienia chęci zdominowania zarówno sąsiadów, jak i własnych obywateli.

Jednak wszystkie te próby Rosji umocnienia swojego statusu międzynarodowego, potwierdzenia przywileju i przewagi nad innymi ujawniają jeden interesujący punkt. Rząd rosyjski nie rozumie i nie akceptuje współczesnego świata, nie uznaje zasad horyzontalnych więzi i zasady równego traktowania . Mówiąc wprost, całe to cierpienie z powodu bezużytecznych sowieckich zabytków i niekończących się ambasadorskich wieców na tle niekończących się przypomnień o wojnie oznacza tylko jedno: chęć trwałego ustanowienia despotycznej władzy w Rosji i wokół niej i chęć zmusić cały świat pogordzić się z tym. Oznacza to, że każde kolejne  przywołanie historii przeciwko Polsce lub krajom bałtyckim jest skierowany przede wszystkim przeciwko wolności rosyjskich obywateli. I tutaj dochodzimy do wewnętrznego politycznego znaczenia tego wszystkiego.

Rytuał upamiętnienia jako walka z wszelkimi formami autonomii

Każda osoba potrzebuje zarówno wolności, jak i poczucia zaangażowania. Z kolei każdy rząd wykorzystuje właśnie zaangażowanie, podczas gdy władza autorytarna (despotyczna) dodatkowo tłumi wolność pod każdym względem. Wolność jest osobistą autonomią, jest prawem do komunikacji horyzontalnej i samoorganizacji. Jest to prawo do zaangażowania bez władzy i do ustanowienia władzy własnej. To jest podstawa republikańskiego rządu i samorządu. Ale w co zaangażowani są obywatele rosyjscy, gdy są pozbawieni autonomii i możliwości rządzenia? Obecny rząd rosyjski od połowy lat 90., podobnie jak komuniści od połowy lat 60. do 1991 roku, promuje zaangażowanie w pamięć o zwycięstwie w II wojnie światowej, ale w gruncie rzeczy nie ma nic innego: ani ogólnej sprawy politycznej, ani wspólnego dobra, ani zasad.

Niemniej jednak obecna walka Kremla o narrację wojskowo-historyczną ma w sobie coś więcej niż tylko budowanie mitu wspólnej ofiary i wspólnego zwycięstwa. Po pierwsze, zwycięstwo w drugiej wojnie światowej stało się dla bolszewików politycznym „odpustem” – niby wybacza ich zbrodnie przeciwko własnym obywatelom i obywatelom krajów podbitych. Problem polega na tym, że obecna rosyjska klasa rządząca składa się przeważnie z potomków bolszewickich zwycięzców: oficerów politycznych, członków aparatu partyjnego, urzędników, kierowników produkcji i pracowników NKWD (Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych ZSRR). I choć oczywiście teza ta wciąż wymaga pełnego badania ilościowego, dla przedstawicieli tej klasy bezsporność historycznych „odpustów” oznacza niepodważalność ich obecnej dominacji politycznej i bogactwa.

Co więcej, zatwierdzona militarna narracja historyczna wyklucza uniwinnienie, a nawet publiczną dyskusję na temat sytuacji, gdy ludzie znajdowali się poza władzą bolszewików i / lub wybrali inny rząd: czy to miliony mieszkańców okupowanych terytoriów, czy kombatanci podziemnych ruchów narodowych. Pod tym względem na przykład doświadczenie niesamowitej samoorganizacji Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej, która rzuciła wyzwanie zarówno Niemcom, jak i bolszewikom, jest po prostu nie do zniesienia i straszne nawet dla współczesnych rosyjskich władz. To doświadczenie pokazuje, że alternatywa jest możliwa nawet w warunkach despotycznego rządu. I ona może istnieć tylko na podstawie związków lokalnych.

Dlatego w rosyjskiej strategii bezpieczeństwa jest absurdalne zdanie o propagandzie „ideologii faszyzmu, ekstremizmu, terroryzmu i separatyzmu, niszczenia pokoju obywatelskiego, stabilności politycznej i socjalnej w społeczeństwie”.

Kierunel myślenia jest następujący: prośba regionów o wolność i autonomię jest równoznaczna z odrodzeniem faktu, że przodkowie tej władzy już zwyciężyli w 1945 r. A zwycięstwo w II wojnie światowej pozwala na stłumienie tych, którzy zagrażają „stabilności politycznej”, wykazując oznaki samoorganizacji.

Dlatego siły bezpieczeństwa, tłumiąc protestujących na stacji Szyjes,w Jekaterynburgu i Moskwie, prowadząc sprawę FBK (Fundacja Antykorupcyjna), kpiąc z Jurija Dmitriewa w Karelii, uważają, że działają w imię wysokich ideałów. A sadyści penzeńskie z FSB (Federalna Służba Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej), którzy promowali sprawę Sieci, niby demonstrują „kompetencje polityczne”. Żadnej inicjatywy, inaczej, zanim zdążysz mrugnąć okiem w każdym rosyjskim mieście na ulicy Lenina mogą wylądować faszyści.

Przedłużająca się apoteoza rosyjskiego „zwycięstwa” i niekończące się upamiętnienie jest w najczystszej formie walką z ideą, że ludzie mogą żyć i działać niezależnie od rządu i mogą mu się oprzeć.