„Najwyraźniej rosyjski rząd dostał fałszywe raporty”

Czas czytania: 4 min

Michaił Krutichin – o przyczynach spadku cen ropy i deprecjacji rubla.

Ceny ropy spadły w nocy 9 marca 2020 r. w związku z rozwiązaniem ugody między OPEC (Organizacją Krajów Eksportujących Ropę Naftową) a Rosją o ograniczeniu wydobycia. Baryłka marki Brent podczas aukcji spadła maksymalnie o 31%. Naśladując ropę spadł też kurs rubla. Na dzień 18 marca dolar kosztuje ok. 81,02 RUB (miesiąc temu kosztował 63,90 RUB), straty zostały nieco odrobione po ogłoszeniu przez Bank Centralny, że zgodnie z zasadą budżetową przez 30 dni przestaje on kupować obcą walutę na rynku krajowym.

Tymczasem The Wall Street Journal napisał, że saudyjska korporacja naftowa Saudi Aramco dokonała obniżek cen, których celem było osłabienie pozycji Rosji na rynku światowym.

Gazeta wskazuje, że wieczorem 7 marca kierownictwo Saudi Aramco powiadomiło kupujących o obniżeniu kosztów dostaw surowców od kwietnia do Stanów Zjednoczonych o 7 USD za baryłkę, do krajów skandynawskich o 8 USD, a do Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej o 6 USD.

O tym, co spowodowało upadek i co będzie z rosyjskim przemysłem naftowym i walutą krajową, opowiada Michaił Krutichin, analityk gospodarczy, specjalista ds. rynku ropy i gazu, partner agencji konsultingu RusEnergy.

– Michaił, proszę powiedzieć nam, jaki jest prawdziwy powód gwałtownego spadku cen ropy i późniejszego upadku rubla? Czy jedyną przyczyną jest rozwiązanie umów z OPEC?

– Rosja ogłosiła, że ​​nie będzie negocjować z OPEC jeszcze w grudniu, a następnie kilkakrotnie Minister Energii powtórzył to samo. Nie było więc wielkiej niespodzianki. Spadek cen ropy został nałożony na ogólną sytuację na globalnym rynku finansowym, kiedy spadły inne wskaźniki, w szczególności spadek na giełdzie. Gospodarka rozwija się cyklicznie, był okres wzrostu, jej szczyt minął, a teraz jesteśmy świadkami okresu recesji.

W wielu krajach recesja gospodarcza już trwa. I na tym tle zaczął się chiński koronawirus jako bardzo silny czynnik, który wydedukował najpotężniejszego konsumenta energii z podstawowego równania podaży i popytu na rynku energii. Później do tego dołączyli się konsumenci z innym krajów, co stworzyło prawdziwe zagrożenie dla ekonomii światowej.

Dalej działania Rosji na rzecz wyjścia z OPEC+, a następnie kolejne oświadczenie Arabii Saudyjskiej, że są oni teraz gotowi do zwiększenia wydobycia ropy i że od lutego rozpoczęły rozwój przemysłu w strefie neutralnej między Kuwejtem a Arabią Saudyjską. Wszystko to nagromadziło się i wpłynęło na załamanie się cen ropy. Dzisiaj widzimy, że cena za baryłkę marki Brent zamarła na poziomie około 34 USD.

– Czy Pana zdaniem Rosja miała powód do odstąpienia od umowy z OPEC? A może była szansa jakoś utrzymać cenę baryłki, akceptując warunki przedstawione przez kraje OPEC? Co spowodowało démarche Rosji?

– Pytanie jest skomplikowane, ponieważ podczas gdy Rosja była w tym stowarzyszeniu, absolutnie nic nie zrobiła pod względem solidarności. To znaczy, że bez faktycznego ograniczenia produkcji, nawet zwiększając ją, ograniczali się ustnymi oświadczeniami Ministra Energii, że Rosja jest solidarna z OPEC w gotowości do ograniczenia wydobycia ropy. Wpłynęło to znacząco na nastroje na rynku finansowym – nie na fizyczną ropę naftoweą, ale na kawałki papieru, które są w obrocie na rynku finansowym.

Dzięki takim słownym interwencjom Rosja przez trzy lata uzyskiwała dodatkowy zysk ze stosunkowo wysokiej ceny ropy. Rosja zarobiła biliony rubli dzięki fikcyjnemu udziałowi w tym sojuszu (z OPEC). I nagłe odejście, jak sądzę, nie miało sensu. Można to było zrobić stopniowo, ale postanowili zrobić inaczej. Co więcej, Rosja ma teraz nowy rząd pod przewodnictwem Miszustina. Ma inne podejście do przemysłu naftowego.

– Czy jest jakiś powód, aby mówić o tym, jak Rosja próbowała w ten sposób pokonać Stany Zjednoczone na rynku ropy łupkowej?

– Tak! Teraz istnieją powody, by argumentować, że rosyjskiemu przywództwu przedstawiono raporty analityczne, które mówiły, że dwa lub trzy lata niskich cen ropy spowodowałyby, że przemysł łupkowy w Stanach Zjednoczonych nie działałby, powodując upadek Arabii Saudyjskiej, która potrzebuje cen od 75 do 80 USD za baryłkę, a Rosja, która trochę ucierpiała, będzie w roli zwycięzcy i wielkiej potęgi energetycznej. Myślę, że po pierwsze, te raporty analityczne były kompletnym kłamstwem, a po drugie, wszystko to wskazuje na niskie kompetencje osób podejmujących decyzje gospodarcze.

– A co Pana zdaniem wydarzy się w rzeczywistości?

– Właściwie oto przede mną informacja z Ministerstwa Finansów, jeśli cena baryłki rosyjskiej ropy będzie wynosiła 30 USD tylko przez jeden rok, Rosja straci półtora procent PKB. Jeśli taka cena będzie przez dwa lata, wówczas 5 procent zostanie utraconych, a jeśli 5 lat – 9% PKB kraju zostanie utracone. I myślę, że wciąż są to zaniżone liczby, ponieważ przy niskich cenach ropy pozostałe rezerwy rosyjskiej ropy stają się w dużej mierze nierentowne. Przy cenach 40-50 dolarów, według oficjalnych danych, opłacalność ekonomiczna pozostałej ropy wynosi tylko 30%. A jeśli cena jest jeszcze niższa, możliwe jest, że w Rosji pozostanie tylko 15-20% ropy, którą można z zyskiem wydobyć z ziemi (faktem jest, że w Rosji są głównie stare złoża ropy z prawie wyczerpanymi rezerwami, wydobycie jest bardzo drogie: im niższy koszt ropy, tym mniej opłacalna jest jej produkcja w Rosji – komentuje Spektra).

– Ta notatka analityczna Ministerstwa Finansów jest na jaki rok?

– Ona jest na 2018 rok. Od tego czasu ceny pozostały praktycznie niezmienione, a dolar pozostał mniej więcej taki sam do dzisiejszego krachu.

– Czy Twoim zdaniem można teraz jakoś odwrócić sytuację?

– Nie, myślę, że to niemożliwe. Widziałem decyzję Banku Centralnego, który tymczasowo odmówił zakupu waluty obcej na rynku krajowym, aby jakoś zmiksować tę sytuację i złagodzić cios, ale wszystko wskazuje na dalszą dewaluację rubla.

Jeśli podoba ci się to, co robimy możesz wspomóc naszą działalność
Wesprzyj nas