„Szalona drukarka 2.0”: Duma szykuje nowe zakazy

W ciągu zaledwie trzech dni rosyjscy posłowie i senatorowie zaproponowali cały szereg zaporowych inicjatyw – od zaostrzenia przepisów dotyczących pikiet i wieców po komplikowanie życia organizacji pozarządowych, mediów i zagranicznych platform internetowych. Pod względem liczby od razu wprowadzonych „drakońskich” ustaw działania posłów są porównywalne latami 2012–2013 – wówczas obserwatorzy nazwali parlament „szaloną drukarką”. Gorączkowe wprowadzanie nowych zakazów wiąże się z przygotowaniami do wyborów do Dumy – mówią analitycy polityczni w rozmowie z BBC.

Oświata tylko za zgodą władzy

Ustawodawcy proponują zakaz działalności edukacyjnej bez zgody władz federalnych, a także zakaz podawania uczniom „fałszywych informacji o historycznych, narodowych, religijnych i kulturowych tradycjach narodów”, jeśli te informacje mogą zaognić konflikty społeczne lub etniczne. Parlamentarzyści uważają, że siły antyrosyjskie prowadzą propagandę w rosyjskich szkołach i na uniwersytetach pod pozorem działań edukacyjnych – czytamy w uzasadnieniu do ustawy.

Projekt ustawy nie określa trybu uzyskiwania zgody na prowadzenie zajęć edukacyjnych ani kar za jej brak. Te normy powinny zostać opracowane przez rząd. Nie jest do końca jasne, jakimi środkami władze zamierzają zapewnić realizację tej ustawy, biorąc pod uwagę liczbę placówek edukacyjnych oraz różnych projektów i programów edukacyjnych.

Dokument teoretycznie obejmuje niezależne platformy edukacyjne. „Ustawa może doprowadzić do tego, że w Rosji prawie wszystkie projekty edukacyjne zginą, a na ich działalność zostanie nałożono wiele ograniczeń. Może się to skończyć tym, że próbę odczytania wykładu otwartego można też zinterpretować jako działalność edukacyjną” – mówi Andronik Arutiunow, przedstawiciel związku zawodowego Solidarność Uniwersytecka.

Utrudnienie działalności YouTube i Facebook w Rosji

Proponuje się nałożenie sankcji na zagraniczne media internetowe i sieci spółecznościoe, które „dyskryminują” rosyjskie media. Takim portalom proponowano nadawać status „właściciela portalu informacyjnego zaangażowanego w łamanie praw i wolności Rosjanina”.

Decyzję o nadaniu statusu podejmuje Prokuratura Generalna w porozumieniu z Ministerstwem Spraw Zagranicznych.

„Według posłów i senatorów istnieje dyskryminacja rosyjskich użytkowników zagranicznych portali” – mówi rzecznik prezydenta Putina Dmitrij Pieskow.

„Nie tylko dyskryminują nasze media i naszych użytkowników, ale także dyskryminują swoich użytkowników. Oznacza to, że ten problem ma w rzeczywistości szerszy charakter. Ale w tym przypadku najważniejsze dla nas jest ochrona naszych użytkowników przed taką dyskryminacją”- powiedział senator od partii Jedna Rosja Aleksiej Puszkow.

Roskomnadzor zarzucił już zagranicznym serwisom Twitter i YouTube cenzurę. Na przykład 18 listopada wydział zażądał od Google zniesienia ograniczeń nałożonych na kanał prezentera telewizyjnego Władimira Sołowjowa na YouTube. Według agencji, publikacje Sołowjowa nie trafiły do ​​sekcji „Trendy” w hostingu wideo, „chociaż wcześniej zdarzało się to regularnie”.

Jako sankcję w ustawie proponuje się spowolnienie prędkości ładowania stron internetowych, obniżenie jakości wideo, nałożenie na te portali kar, całkowite lub częściowe ich zablokowanie.

Wiele zależy też od decyzji szefów Google, YouTube’a, Twittera i Facebooka. Mogą nie poddawać się jak Telegram, mogą nic nie robić jak LinkedIn [zablokowany w Rosji].

Nadanie dziennikarzom i politykom statusu „zagranicznych agentów”

Senatorze i posłowie Jednej Rosji proponują rozpoznawać jako „zagranicznych agentów” osoby, które otrzymują pieniądze z zagranicy i są zaangażowane w działalność polityczną lub zbieranie informacji wojskowo-technicznych. Również nazywać „zagranicznymi agentami” będą dziennikarzy zagranicznych media akredytowanych przy rosyjskim MSZ, jeżeli oni będą prowadzili „działalność niezgodną z działalnością zawodową”. Czym jest ta działalność dokument nie mówi.

Niezarejestrowane stowarzyszenia publiczne stają się również „zagranicznymi agentami” na mocy ustawy, jeśli zajmują się polityką i otrzymują pieniądze z zagranicy.

„Te zmiany uchronią Rosjan przed zagraniczną ingerencją” – powiedział Wasilij Piskariew, jeden z autorów projektu.

„Proponując pakiet poprawek mówimy: jeżeli otrzymujesz pieniądze na swoją działalność z zagranicy – prosimy o zarejestrowanie się jako zagraniczny agent i możesz pracować spokojnie, ale jednocześnie poinformuj władze państwowe i obywateli Rosji w interesach jakiego państwa działasz, jakie działania planujesz i jak wydajesz pieniądze emitowane przez zagranicznych sponsorów” – powiedział Piskariew.

Osoba znajdująca się na liście „agentów zagranicznych” musi co pół roku składać sprawozdania z działalności i informować, na co przeznaczono zagraniczne fundusze. Agent zagraniczny musi zaznaczać swój status podczas wykonywania swoich czynności. Media, wykorzystując materiały tej osoby, muszą wskazywać, że jest ona „zagranicznym agentem”.

Taka osoba nie może wejść do służby cywilnej i mieć dostępu do tajemnic państwowych.

Aby pozbyć się statusu trzeba udokomientować zakończenie działalności.

Jednym z pretendentów do wpisania na listę „zagranicznych agentów” w ramach nowego mechanizmu jest ruch Gołos, który monitoruje wybory w Rosji. Organizacja nie ma osobowości prawnej i istnieje w formie ruchu społecznego. Również podlegać nowemu prawu mogą uchy ekologiczne, na przykład przeciwko składowisku w Szijes, Fundacja Walki z Korupcją Aleksieja Nawalnego, ruch Mądre głosowanie,

Nowemu prawu mogą podlegać także projekty śledzw dziennikarkich, np. Rosyjski projekt Conflict Intelligence Team (CIT), który m.in. badał katastrofę Boeinga nad Donieckiem.

„To tocząca się walka władz z «wszechobecnymi szpiegami», którzy myślą tylko o tym, jak zaczernić Rosję” – powiedział szef CIT Rusłan Lewiew.

Zwiększenie kontroli nad NGO „zagranicznymi agentami”

Następna inicjacywa – nadawanie statusu „agentów zagranicznych” organizacjom non-profit, których właścicielami lub którymi kierują cudzoziemcy.

Dokument „powstał w celu ochrony praw i wolności człowieka i obywatela, a także prawnie chronionych interesów społeczeństwa i państwa” – odpisała służba prasowa Ministerstwa Sprawiedliwości na pytanie BBC.

Projekt ma na celu rozszerzenie kontroli nad „zagranicznymi agentami”. Jeżeli organizacja non-profit uzyskała taki status, jest zobowiązana do koordynowania swojego programu działań z państwem. Bez tego działania organizacji pozarządowych zostaną uznane za nielegalne.

Jeżeli organizacja pozarządowa nie ma programu, ale planuje zorganizować wydarzenie, wówczas konieczne jest złożenie do Ministerstwa Sprawiedliwości dokumentów uzasadniających jej konieczność.

Państwo będzie mogło zakazać działalności poszczególnych organizacji pozarządowych, bez koordynowania ich programów – powiedział prawnik Zespołu 29 Maksim Olieniczew.

Radny ds. Pamięci Międzynarodowego Miemoriału Oleg Orłow obawia się również, że Ministerstwo Sprawiedliwości może zakazać działalność organizacji.

Kolejka do udziału w jednoosobowej pikiecie równie się wiecu

Za wydarzenie publiczne (czyli wiec) będą mogli uznać nie tylko „zbiór jednoosobowych pikiet”, ale także „przemienny udział kilku osób w pikietach”, czyli koliejka.

Jako wydarzenie publiczne projekt istawy rozumie masowy jednoczesny pobyt lub przemieszczanie się obywateli w miejscach publicznych, „mające na celu wyrażanie i formułowanie opinii, stawianie postulatów w różnych kwestiach życia politycznego, gospodarczego, społecznego i kulturalnego kraju oraz polityki zagranicznej”.

Inicjatywa zabrania dziennikarzom uczestniczenia w pikietach lub ich organizowania. Udziały nie są dozwolone w pobliżu budynków służb ratowniczych lub specjalnych.

Ustawa przedłuża trzydniowy termin na rozpatrzenie wniosku o wydarzeniu publicznym, jeśli trzeci dzień przypada na dzień wolny. W przypadku zmiany formatu i celu działania organy mogą cofnąć zezwolenie po jego zatwierdzeniu (w sumie i tak to robili).

W przypadku wystąpienia sytuacji wyjątkowej lub zagrożenia atakiem terrorystycznym władze mogą odroczyć akcję lub ją anulować (jeśli zagrożenie zostanie zidentyfikowane tego samego dnia).

Parlamientażyści mają zamiar zabronić finansowanie masowych wieców ze źródeł zagranicznych: osób prywatnych, firm, międzynarodowych organizacji lub ruchów publicznych, organizacji pozarządowych, „zagranicznych agentów”, bezpaństwowców.

Rosjanie do lat 16 i anonimowi ludzie nie będą mogli przekazać środków na zorganizowanie rajdu – ich środki trafią do budżetu. w razie wejścia ustawy w życie wszystkie pieniądze można będzie odbierać tylko w rosyjskich bankach. To oznacza, że anonimowy przelew nawet na 1 grosz może zagrozić działalności całej organizacji. Zwiększa szę połe dla prowokacji.

Autor inicjatywy, poseł partii Jedyna Rosja Dmitrij Wiatkin motywuje potrzebę wprowadzenia poprawek „pomysłowością” obywateli i zwiększoną przejrzystością finansowania publicznej działalności politycznej, ponieważ zagraniczne rządy i organizacje pozarządowe rzekomo „rażąco ingerują” w rosyjską politykę finansując akcje.

Jednoosobowe pikiety stały się popularne w ostatnich latach po gwałtownym zaostrzeniu zasad przeprowadzania wieców i licznym odmawianiu przez opozycję organizowania ich w dogodnych miejscach. Jest to jedna z form protestu, która zgodnie z obowiązującym prawem nie musi być koordynowana z władzami.

Aby przestrzegać zasad pikietowania, aktywiści ustawili się w kolejce by po kolej stać w jednoosobowej pikiecie. Wiele akcji miało miejsce w pobliżu budynków służb ochrony czy sądów.

W praktyce policja już zatrzymywała ludzi w kolejkach do pikiet, a sądy uznają takie zatrzymania za legalne. Nowa ustawa mówi, że władze rozumieją bezzasadność takich zatrzymań i próbują je legitymizować.

Blokowanie agitacji przedwyborczej

Proponowana ustawa pozwala Centralnej komisj wzborcyej i regionalnym komisjom wyborczym zażądać od Roskomnadzoru blokowania stron internetowych podejrzanych o łamanie zasad kampanii.

Jak wynika z uzasadnienia, obecnie komisje wyborcze nie dysponują skutecznym mechanizmem reagowania w przypadku znalezienia w Internecie informacji lub materiałów wyborczych, które naruszają wymogi ordynacji wyborczej.

Eksperci obawiają się, że ustawa jest skierowana przeciwko kandydatom od opozycji.

Jakiekolwiek oświadczenie lub wpis w Internecie podczas kampanii wyborczej podpada pod szerokie sformułowanie z ustawy, powiedział BBC Igor Jakowlew, rzecznik partii Jabłoko. Nazywa to „polityczną cenzurą”, która nie ma nic wspólnego z czystością wyborów. Jakowlew przewiduje, że władze będą walczyć nie tyle z czystymi kampaniami reklamowymi, ile z politycznymi wypowiedziami w Internecie.

Jak mówi Jakowlew, w poprzednich kampaniach wyborczych reklama internetowa zajmowała niewielką część budżetu reklamowego partii – dużo więcej wydawała na kampanie uliczne i kampanie w tradycyjnych mediach. Ale z roku na rok kampanie internetowe stają się coraz ważniejsze w wyborach.

„Wszelkie zakazy, jak pokazała praktyka ostatnich siedmiu lub ośmiu lat, są interpretowane wybiórczo” – powiedziała Irina Skupowa, doradca gubernatora Samary. „I obawiam się, że kandydaci, którzy nie są partiami rządzącymi, będą podlegać prawu”.

Po co te wszystkie ustawy?

Wszystkie te inicjatywy są związane ze zbliżającymi się wyborami do Dumy Państwowej w 2021 roku, powiedział BBC analityk polityczny Abbas Galliamow.

Bez ogromnych środków administracyjnych Kremlowi trudno będzie wygrać wybory, bo dwie trzecie wyborców nie popiera Jednej Rosji – zaznacza. W tym przypadku „szczebelkowa” obrona legislacyjna może być przydatna dla władz.

Politołożka Tatiana Stanowaja jest pewna, że ​​system władzy, proponujący takie inicjatywy, działa z inercji, jaka tkwiła w rosyjskiej polityce wewnętrznej ostatnich lat. Stanowaja zauważa, że ​​rosyjski reżim polityczny stał się „bardziej konserwatywny i represyjny”, a przyjęcie poprawek do konstytucji było impulsem do wzmocnienia tej inercji.

„«Szalona drukarka» nie widzi celu w utrudnianiu życia Nawalnemu czy utrudnianiu działalności opozycji, ale sensem bytu maszyny państwowej jest dalsze podejmowanie różnego rodzaju inicjatyw. Nie chodzi o wynik, ale o proces, który jest długi i nie kończy się” – mówi Stanowaja.

Zwraca uwagę, że wybory do Dumy Państwowej dotkną znaczną część posłów. Oznacza to, że parlamientarzyści muszą udowodnić swoje znaczenie władzom.

Stanowaja przewiduje, że od władz można oczekiwać nie „celowego użycia” nowych narzędzi, ale „nalotu dywanowego”. „Jeśli wcześniej władze próbowały działać w oparciu o minimalne ramy przyzwoitości, teraz się niczego nie wstydzą” – podsumowuje.

Działalność Dumy w obszarze zakazów wzsyskiego wiąże się z rozpoczęciem przygotowań do tranzytu władzy i związanych z nim wyborów. Nad przygotowywaniem scenariuszy tranzytu władzy czuwa także wewnętrzny blok polityczny administracji Kremla, na czele którego stoi Siergiej Kirienko. A proces ten na pewno będzie się kojarzył z „politycznymi niespodziankami, przygotowaniami”. „Aby zapobiec zakłócaniu tej pracy przez różne działania, wszystkie te zaostrzenia są akceptowane” – wyjaśniło anonimowe źródło BBC bliski Kremla.

Jeśli podoba ci się to, co robimy możesz wspomóc naszą działalność
Wesprzyj nas