Sprawa Galiaminy – kontynuuje walkę

W środę 23 grudnia moskiewski sąd skazał moskiewską radną Julię Galiaminę na dwa lata w zawieszeniu za łamanie zasad organizacji wieców. Została oskarżona na podstawie art. 212.1 Kodeksu karnego Federacji Rosyjskiej („Powtarzające się naruszenie ustalonej procedury organizowania lub przeprowadzania zgromadzenia, zebrania, demonstracji, pochodu lub pikiety”), to jest tak zwany artykuł „dadiński”, bo pierwszym osądzonym według tego artykułu był Ildar Dadin. Adwokaci Galiaminy uważają, że ​​sprawa jest całkowicie sfałszowana nawet z punktu widzenia obecnego represyjnego ustawodawstwa i zamierza alepiować wyrok, podaje Kommiersant.

W Rosji często są sądzeni na tak, doprowadzając proces do werdyktu tylko dlatego, że jest za późno, aby odpuścić. Ale przypadek Galiaminy jest inny – to klasyczny proces polityczny przeciwko opozycji, czytamy opinię politologa Iwana Preobrarzeńskiego na portale DW.

We współczesnej Rosji wyrok w zawieszeniu jest równoznaczny uniewinnieniu. Sądy nie mogą normalnie uniewinniać, bo to by oznaczało nie kompetentność organów ściągania, które doprowadzili sprawę do sądu, więc niewinnym dają wyroki w zawieszeniu. Sądy, prokuratura i policja w Rosji są mocno powiązane i chronią się na wzajem. Julia uważa, że w środę decyzja została podjęta w ostatniej chwili, bo sędzia wiele razy robił przerwę, pewnie by się konsultować. Polityczka lizy, że decydującą rolę mieli te setki osób, które przybyły do ​​sądu w dniu posiedzenia.

Godzinę przed ogłoszeniem werdyktu na dworze przed sądem już był urządzony kordon, były dwa radiowozy. Na początku posiedzenia zgromadziło się tu ponad trzystu zwolenników Galiaminy i kilkudziesięciu dziennikarzy, a ponad 150 tys. osób podpisało petycję domagającą się „natychmiastowego zakończenia prześladowań”. Przed wejściem do budynku sądu radna przywitała ludzi, podziękowała wszystkim za wsparcie, stwierdzając, że „nie wątpi” w werdykt winny.

Proces w sprawie Julii Galiaminy trwał miesiąc zamiast planowanych dwóch i pół – od połowy grudnia posiedzenia odbywały się codziennie. Akt oskarżenia zgłosił 46 świadków, w tym przedstawiciele Centrum Zwalczania z Ekstremizmem, którzy śledzili ją na portalach społecznościowych.

Chodzi o powtarzające się apele do protestów i przekonywanie ludzi brać udział w „niesankcjonowanych” wiecach (w materiałach jest wzmianka o 10 epizodach, podstawą oskarżenia jest siedem naruszeń Kodeksu wykroczeń administracyjnych) przeciwko Julii. W lipcu 2020 r. zostało wszczęta sprawa karna z art. 212.1 Kodeksu karnego.

W przededniu ogłoszenia wyroku adwokatka Maria Eismont opublikowała część materiałów sprawy, która, według niej, potwierdza „polityczną przyczynę” prześladowań Julii Galiaminy. Podsłuch telefoniczny polityczki przeprowadzono w ramach weryfikacji udziału Julii Galiaminy w przypadku masowych zamieszek (ust. 1 art. 30, ust. 1 art. 212 kk), zgodnie z którym „nigdy nie uchodziła za podejrzaną lub oskarżoną” – podkreślił prawnik. Zgłoszono tam również, że śledztwo nie było w stanie wykazać szkody (warunek skazania z art. 212 ust. 1 kk) dla zdrowia obywateli lub mienia na wiecu protestacyjnym 15 lipca 2020 r., Kiedy to Julia Galiamina i działacze zbierali podpisy pod zmianą Konstytucji: Rospotrebnadzor nie mógł zidentyfikować osoby zarażone koronawirusem, a restauratorzy nie ucierpieli z powodu tłumu na Placu Puszkina w Moskwie.

Czym grozi wyrok w zawieszeniu?

Po pierwszej, wyrok w zawieszeniu oznacza, że Julia straci mandat moskiewskiej radnej, o który tak długo walczyła. Nie będzie też mogła kandydować do Dumy Państwowej w 2021 roku, aby później w parlamencie chronić interesy swoich wyborców. Biorąc pod uwagę jej wynik na miejskich wyborach, to tych wyborców wśród mieszkańców rosyjskiej stolicy jest około pół miliona.

Po drugiej, Galiamina straci możliwość pracować na uczelniach. Posiada dyplom magistra na specjalności „zarządzanie oświatą”, ma stopień doktora nauk w językoznawstwie teoretycznym, i pracowała wykładowczynią filologii i dziennikarstwa.

Dlatego aktywistka nie zamierza sie poddawać i będzie dalej kontyniować swoją działalność. W wywiadzie dla Meduza zauważyła, że rosyjska władza sama doprowodziła do tego, że w opozycji zostali sami te, kto się nie boje. I ona się nie boje walczyć z obecnym rządem. Planuje złożyć apelację na ten wyrok, dalej uczęśniczyć w wyborach. Przygotuje program w YouTube o kobietach, które zmienili Rosję.

Ale eksperci zwracają uwagę, że w Rosji nie było jeszcze wyroków uniewinniających na podstawie „dadińskiego” artykułu, i łączą wyrok w zawieszeniu z publicznym protestem wokół procesu. Jeżeli apelacja będzie nieudana, do pracy na uniwersytecie Julia będzie mogła wrócić dopiero za dwa lata. Uczęśniczyć w wyborach będzie mogła dopiero po 7 latach. Zgodnie z prawem nie może ona zostać wybrana do władz przez pięć lat od dnia usunięcia lub unieważnienia wyroku.

„Ludzie, którzy wymyślili to wszystko w Administracji Prezydenta, głęboko się mylili. Nie ograniczają mojej działalności, wręcz przeciwnie, teraz mam dużo czasu na politykę. Oni sami będą tego żałować. Od początku nowego semestru będę miała zakaz nauczania, a wtedy będę miała mnóstwo czasu na zaangażowanie się w politykę”, – powiedziała aktywistka w rozmowie z radiem Echo Moskwy.

Wyrok, podobnie jak wielu jej kolegów z opozycji, mimo względnej łagodności, Galiamina uważa za niesprawiedliwy, jedynym celem mający postawić jej przeszkodę na drodze do parlamentu federalnego.

Galiamina jest jednej z współzałożycielek ruchu „Nie!” przeciw poprawkom w konstytucję Rosji.

Z orzeczenia sądu w sprawie Galaminy wynika, że ​​rosyjskie władze nie namierzają się do uczciwej walki w 2021 roku. Oznacza to, że sami nie wierzą w sympatię wyborców do nich. Dlatego nawet bardzo umiarkowani opozycjoniści, jak Julia Galiamina, są pozbawieni możliwości udziału w wyborach. Na przykładzie Nawalnego widzimy, że w zasobach władzy są różne instrumieny usuwania nieprzyjemnych konkurentów.

Jeśli podoba ci się to, co robimy możesz wspomóc naszą działalność
Wesprzyj nas