Dobre imię Hamburga, rażące kłamstwo Rosji

Przez kilka miesięcy portal z Hamburga publikował fałszywe wiadomości i rozpowszechniał fałszywe informacje. Śledztwo dziennikarskie przeprowadzone przez Die Welt i netzpolitik.org po raz pierwszy pokazuje, że istnieje wiele takich portali, siedlisk kłamstw w Europie, a cała ta sieć powiązana z rosyjskimi tajnymi służbami.

„Niemieckie agencje informacyjne rzadko mają do dyspozycji śledztwo, publikacja którego spowodowała by efekt bomby w Rosji. Ale portalowi Abendlich Hamburg udało się niedawno opublikować rzekomo ujawniający artykuł o Aleksieju Nawalnym” – piszą dziennikarze Alexej Hock i Daniel Laufer.

Autor Abendlich Hamburg Matthias Fritz podobno dowiedział się, że zachód zamiast wspierać Aleksieja Nawalnego zwrócił uwagę na jego żonę Julię. Po jej powrocie do Rosji rzekomo zgłosi ona swoją kandydaturę w wyborach do rosyjskiej Dumy Państwowej.

Po tej publikacji dziesiątki znanych rosyjskich witryn, w tym internetowa gazeta.ru i tabloid Komsomolskaja Prawda, opublikowały informację o tym w listopadzie. Można by pomyśleć, że artykuł w Abendlich Hamburg był sukcesem dziennikarskim. Jednak wkrótce strona zniknęła z sieci” – zwraca uwagę Die Welt.

Dziś już widać, że coś jest nie tak z tym portalem, rzekomo zarejestrowanym w Hamburgu: język artykułów wygląda na złe tłumaczenie z rosyjskiego, a większość publikacji to kopie z rosyjskich kanałów propagandowych. Jak dowiedzieli się Die Welt i netzpolitik.org, mamy do czynienia z całą siecią rzekomo poważnych serwisów informacyjnych, pracujące w których dziennikarze w rzeczywistości nie istnieją.

Na tych stronach zakulisowe postacie z rosyjskojęzycznej przestrzeni publikują fałszywe informacje. Fikcyjne zagraniczne media mają na celu zwiększenie wiarygodności doniesień cytowanych w Rosji. Lalkarze wykorzystują nawet poważne europejskie media do własnych celów, aby szerzyć swoje mity spiskowe.

Administratorzy witryn od lat wypełniają je artykułami z innych portali informacyjnych. Często kopiują również artykuły z poważnych mediów, na przykład brytyjskiego Guardian czy kanału telewizyjnego Euronews. Jednak od czasu do czasu pojawiają się artykuły wyraźnie różniące się od pozostałych. Na przykład jedna z hiszpańskojęzycznych witryn piszę o nienawiści, jaką szerzyły amerykańskie media po aneksji Półwyspu Krymskiego przez Rosję. Tekst kończył się groźbą: „Prowokacje skierowane przeciwko Rosji doprowadzą do ostrej reakcji militarnej Moskwy, co będzie oznaczało dla Ukrainy prawdziwą katastrofę”.

Następnie tłumaczenia tego samego artykułu pojawiły się na różnych „europejskich” portalach informacyjnych sieci.

Większość stron są prowadzone niedbale. Nie mają danych kontaktowych, a układ wygląda nieprofesjonalnie. Niechlujny wygląd sugeruje, że strony prawdopodobnie nie były tworzone dla prawdziwych czytelników w danych krajach” – zauważa Die Welt.

Lider opozycji Aleksiej Nawalny jest nieustannie atakowany w tej sieci. Jak na przykład w wywiadzie opublikowanym przez The Capital News w październiku ubiegłego roku. Amerykanin Greg Butterfield wyraził w nim wątpliwości, że za zatruciem Nawalnego może stać Kreml. Spekuluje też w wywiadzie na temat możliwego związku między rosyjską opozycją a CIA. To popularna narracja rosyjskich mediów państwowych, które dyskredytują opozycję.

Polityk Greg Butterfield istnieje, ale wcale nie jest „znanym członkiem amerykańskiej opozycji”, jak przedstawia go The Capital News. Dla sieci propagandowej amerykanin stał się prawdopodobnie tylko tak zwanym pożytecznym idiotą, aby, jak z pomocą suflera, stworzyć podstawę do tego, co stało się później.

Wywiad Butterfielda dla The Capital News wywołał poruszenie. Został odebrany i przetłumaczony na język rosyjski przez serwis InoSMI, należący do rosyjskiego państwowego holdingu informacyjnego Rossija Siegodnia. Poinformował o tym także rosyjski serwis finansowanej przez Kreml agencji Sputnik.

Publikacja Abendlich Hamburg, oczywiście, próbowała powtórzyć ten trik, i z sukcesem. Pierwszym dystrybutorem był tutaj także serwis tłumaczający zagraniczne media InoSMI. Teraz w wyszukiwarce wiadomości rosyjskiego serwisu Yandex można znaleźć około 40 artykułów z różnych rosyjskojęzycznych serwisów odnoszących się do opowieści o Nawalnym z Abendlich Hamburg.

Również szczegóły techniczne potwierdzają podejrzenie, że Abendlich Hamburg i inne portale tej sieci są wspólnie obsługiwane z obszaru rosyjskojęzycznego – kontynuuje Die Welt. W danych rejestracyjnych domenu można znaleźć imię prawdziwej osoby, Maksima G. “Według dochodzenia Die Welt i netzpolitik.org, mówimy o 22-letnim mężczyźnie z kontrolowanego przez separatystów miasta Ługańska. W rozmowie telefonicznej z dziennikarzami Maksim G. przyznał, że był spokrewniony z Abendlich Hamburg i innymi publikacjami. Według niego ktoś skontaktował się z nim przez Telegram, ale nie wie, kto dokładnie. Poproszono go o stworzenie witryn, które wyglądałyby jak portale informacyjne. Zrobił to szybko i niedokładnie„ za kilka groszy, otrzymując około 11 euro za każdą witrynę. Początkowo było to około 10 portali, mówi Maxim G., potem zostało tylko 7.

Według Maksima, dowiedział się o szumie wokół Abendlich Hamburg, przestraszył się i usunął stronę. „Jestem tylko freelancerem. Nie ponoszę żadnej odpowiedzialności” – powiedział. „Ale, jak pokazuje dochodzenie, w rzeczywistości nie jest wszystko takie proste” – piszę Die Welt.

Na swoim profilu dewelopera na stronie Github Maksim umieścił kod źródłowy, co sugeruje, że pracował nad programami, które miałyby automatycznie zbierać i rozpowszechniać informacje w Internecie. Zgodnie z opisem opracował także „narzędzia do pracy z News-Front”, w szczególności rozszerzenie News-Front dla przeglądarki Chrome.

News-Front jest daleki od zwykłego serwisu informacyjnego – zaznaczają autorzy artykułu. Portal sięga czasów obalenia prorosyjskiego prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki i aneksji Krymu wiosną 2014 roku. Początkowo serwis zdominowały artykuły o wojnie w Donbasie. Dziś News-Front urosła do formatu wielojęzycznej firmy medialnej z siedzibą na Krymie i rozpowszechniającej rosyjski światopogląd w innych językach, w tym niemieckim, francuskim, węgierskim czy słowackim. Jak podaje gazeta Die Zeit w 2017 r., powołując się na byłego pracownika, większość budżetu portalu pochodzi z rosyjskich służb specjalnych.

Fakt, że rozwijał rozszerzenie strony był „przypadkiem” – powiedział G. w odpowiedzi na pytanie. Ale wkrótce po rozmowie telefonicznej program zniknął z jego otwartego profilu.

„Nie mówimy o pojedynczych głosach, ale o chórze” – podkreśla Die Welt, wymieniając między innymi takie witryny jak portal Pravdorub (Mołdawia), Echo Mołdowy, Britisherald, La tarde republicana, 24-7news.eu, w których artykuły po prostu się kopiują. Wszystkie oni wiążą się z News-Front.

Serwis News-Front sam nazwał te oskarżenia „fantazją”, a ambasada Rosji w Berlinie odmówiła komentarza na temat „nieoficjalnych publikacji”.

W tym samym czasie, pisze dalej Die Welt, portal News-Front również wykorzystuje w swoich interesach strony autorytatywnych zachodnich mediów. W szczególności w 2017 r. francuski portal dziennikarstwa śledczego Mediapart opublikował artykuł, w którym twierdził, że w syryjskim mieście Khan Sheikhoun mógł nie mieć miejsca atak chemiczny. Informacje zostały opublikowane w imieniu pewnej Keith Matberg, która „według śledztwa Die Welt jest po prostu sfabrykowaną przez News-Front postacią”. Prawie jeden na pięć jej artykułów zawierał jednoznaczne odniesienia do News-Front lub pokrewnych stron, a użyte obrazy były połączone z serwerami w Moskwy. Te same teksty pojawiły się w imieniu Anastasii Frank na cypryjskim portalu informacyjnym The Duran oraz w publikacjach związanych z Abendlich Hamburg, czytamy w artykule.

Zdaniem Konstantina Kuhle, rzecznika niemieckiej FDP (Wolna Partia Demokratyczna), „z jednej strony takie kampanie dezinformacyjne celowo wpływają na procesy decyzyjne w demokracjach. Z drugiej strony oskarżane o to państwa starają się wykorzystać lokalny krajobraz otwartych mediów, aby skompromitować opozycję w swoich krajach”.

Poseł SPD (Socjaldemokratyczna Partia Niemiec) Tiemo Wölken powiedział w związku z tym śledztwem: „Takie ukierunkowane kampanie dezinformacyjne są często częścią operacji hybrydowych państw trzecich ”. „Na przykład wiele fałszywych doniesień o COVID-19 jest mają rosyjskie i chińskie źródła informacyjne” – powiedział Wölken.

„Strona internetowa Abendlich Hamburg już nie działa. Jednak dezinformacja nadal żyje” – podsumowuje Die Welt.

Jeśli podoba ci się to, co robimy możesz wspomóc naszą działalność
Wesprzyj nas