Feminizm w Rosji

W krajach demokratycznych ostatnio trwa dyskusja o tym, jak radykalny może być feminizm, po co są płciowe i rasowe parytety w kinie, czy portale społecznościowe naruszają wolność słowa, kiedy zakazują mowę nienawiści skierowaną do mniejszości. Jednocześnie w Rosji deputowana do Dumy Państwowej Elena Mizulina wypowiada się za zakazem bezpłatnych aborcji, macierzyństwa zastępczego i proponuje legalizację wielożeństwa. Przedstawicielka partii Jedna Rosja Inga Jumaszewa proponuje całkowite zakazanie feminizmu i podejścia child free. Artystka Julia Cwietkowa została kilkakrotnie ukarana grzywną za posty na swoim blogu na temat edukacji seksualnej. Teraz wszczęto postępowanie karne przeciwko Julii za rzekome rozpowszechnianie pornografii. Cwietkowa opublikowała kilka rysunków na temat ciałopozytywności. Za to grozi jej do 6 lat więzienia.

Czy w Rosji istnieje feminizm? Rozwiążmy to

Szklany sufit i zaniżanie cen, dekryminalizacja przemocy domowej i obwinianie ofiar to tylko niektóre z problemów rosyjskich kobiet.

Według oficjalnych danych Federalnej Służby Statystycznej (Rosstatu) średnia pensja kobiety w Rosji wynosi 75% pensji mężczyzny. Tradycyjnie zawody nauczyciela, lekarza, wychowawcy stały się kobiecymi – i to na najniższych poziomach i z wyjątkowo niskimi zarobkami. Mężczyźni są również bardziej skłonni do zatrudnienia na stanowiskach kierowniczych. Tę niesprawiedliwość potwierdza znany ekonomista Siergiej Guriew, przecież efektywność pracy nie zależy od płci.

W Rosji w 2021 roku nadal nie ma prawa, które chroniłoby kobiety i dzieci przed przemocą domową. Do 2017 roku przemoc „wobec bliskich” było zawarte w art. 116 kodeksu karnego, ale 4 lata temu uchwalono ustawę dekryminalizującą przemoc domową. Jej autorką była Pani Mizulina. Ona przeniósła bicie bliskich krewnych z kategorii przestępstw karnych do przestępstw administracyjnych!

Do czego to doprowadziło? Margarita Graczewa z obwodu moskiewskiego została prawie bez rąk. To jej mąż, który nie chciał się rozwieść, wywiózł stosując przemoc kobietę do lasu i obciął jej ręce. Kilka miesięcy przed incydentem on już raz mocno pobił Graczewę i groził jej, kobieta zwróciła się na policję, ale nie znaleźli podstaw do wszczęcia sprawy karnej.

W Kemerowie mężczyzna bił przez kilka godzin Werę Pechtelewą. Ona krzyczała, więc sąsiedzi kilkakrotnie dzwonili na policję i nawet próbowali wyłamać drzwi samodzielnie. Ale policja nie przyjechała. Dziewczyna zmarła z powodu wielogodzinnego znęcania się nad nią.

Przeżyła Irkucka kobieta, którą jej były partner dźgnął trzykrotnie w klatkę piersiową, ale nie wszczęli sprawy przeciwko sprawcy. Zgadnijcie, czym się motywował sąd? Napastnik ma małoletnie dziecko. Jaki humanizm!

W 2018 r. obrońcy praw człowieka odnotowali co najmniej 5 tys. ofiar przemocy domowej, a oficjalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych – 20 razy mniej.

Aktywistka Alena Popowa i prawniczka Marie Dawtian od wielu lat walczą o skłonienie Dumy Państwowej do rozpatrzenia ich ustawy o ochronie kobiet przed sprawcami przemocy. Ale sami posłowie nie uważają molestowania za coś nagannego. W 2018 roku trzech dziennikarzy zgłosiło nękanie. I to nie od kogokolwiek, ale od Leonida Słuckiego, deputowanego do Dumy Państwowej z Partii Liberalno-Demokratycznej. Komisja Etyki nie odnotowała żadnych naruszeń. Ale zrobiono ważny krok: wiele Rosjanek zrozumiało, że dzielenie się tym nie jest wstydem, a publiczny skandal odcisnąłby piętno nawet na teflonowej reputacji wysokich rangą łotrów.

Coraz więcej kobiet nie boi się publicznie opowiadać historii o molestowaniu i przemocy. Ruch #NieBojęSięPowiedzieć również odegrał w tym dużą rolę. Rozpoczęty w 2016 roku przez ukraińską dziennikarkę Anastasię Melniczenko, błyskawicznie rozprzestrzenił się w Rosji i na Białorusi – 3 lata wcześniej niż #MeeToo w Stanach Zjednoczonych.

Może więc w Rosji jest jeszcze więcej feminizmu niż na Zachodzie?

Istnieje powszechny mit, że w Związku Radzieckim kobiety i mężczyźni byli równi w prawach, a współczesna Rosja rzekomo kontynuuje tę tradycję. Ale istniejące wówczas organizacje kobiece – rady kobiece – były tylko formalne i promowały program ideologiczny, ale wcale nie chroniły kobiet przed dyskryminacją. Feminizm był uważany za trend burżuazyjny i był sprzeczny z ideologią marksistowską, zaszczepianą od najmłodszych lat w przedszkolach, szkołach i na uniwersytetach.

Kobieta w ZSRR była w rzeczywistości w niewoli: gospodarstwo domowe i wychowanie dzieci było „drugą zmianą” po dniu pracy i nie zakładano podziału pracy domowej z mężczyznami. Ponadto niektóre zawody były po prostu niedostępne, choć umiejętności można było się nauczyć. To górnictwo, odlewnictwo, kowalstwo, roboty wysokościowe, ślusarstwo, instalacja elektryczna – ponad 450 specjalności.

Jednocześnie nikogo nie dziwiło, że istnieją ładowaczki i murarzki, a o kobietach pracujących na zbieraniu śmieci i pracach polowych w ogóle nie ma co mówić. Zarobki były skandaliczne – co najmniej o jedną trzecią mniej niż mężczyzn na podobnej pozycji.

Zabroniono nie pracować – uznano to za pasożytnictwo i przestępstwo, więc tylko żony wysokiego ranga wojskowych i urzędników mogły sobie pozwolić na „tylko” prowadzenie domu.

Warto zauważyć, że choć kobiety miały prawo do głosowania, ale wybór jednego spośród jednej osoby ma mało wspólnego co do prawa (w ZSSR w kartkach wyborczych zawsze była tylko jedna osoba). Aż 90% członków Prezydium Rady Najwyższej ZSRR stanowili mężczyźni. Kwoty kobiet u władzy wynosiły 20%, a w Politbiurze, najwyższym organie władzy, w 75-leciu jego istnienia uczestniczyły tylko trzy kobiety.

Czy coś się dzisiaj zmieniło?

Niewątpliwie. W 2021 r. ruch feministyczny w Rosji obejmuje dziesiątki miast. Jednak jego popularyzację utrudnia nie tylko opinia publiczna oparta na postawach patriarchalnych i wartościach pseudochrześcijańskich, ale także struktury władzy.

Zacznijmy od cerkwi. Ponieważ Rosyjski Kościół Prawosławny (RKP) ma sekciarskie fundamenty, wszelkie odstępstwa od ustanowionych przez nią norm są interpretowane negatywnie i surowo potępiane. Patriarcha Cyryl kategorycznie sprzeciwia się aborcji, wzywa do skreślenia ich z listy bezpłatnych usług medycznych, a w zamian proponuje posyłanie niechcianych dzieci do kościoła. Również głowa Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego jest przeciwna rozwodom, a takie zjawisko jak feminizm uważa za niebezpieczne, ponieważ pozwala kobiecie mieć zainteresowania poza rodziną. Zredukować osobowość kobiety do funkcji rodzenia dzieci i służenia mężczyźnie – tego naprawdę chce bóg Cyryla.

Siłowicy nie pozostają w tyle. Odnajdują ekstremizm, propagandę LGBT i pornografię w akcjach feministycznych i ze wszystkich sił sprzeciwiają się edukacji seksualnej. Niedawno Centrum Nasiliu.net (Przemocy.net), które udziela pomocy kobietom maltretowanym w domu, zostało uznane za zagranicznego agenta i faktycznie sparaliżowało jego działalność, a także zostało ukarane grzywną w wysokości setek tysięcy rubli (dziesiątek tysięcy zł). W tym samym czasie na okładce magazynu Time pojawia się szefowa fundacji Anna Rivina.

Ale to nie wszystko. Gwardia Rosyjska i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nieustannie zakłócają wydarzenia edukacyjne i festiwale sztuki poświęcone roli kobiet w społeczeństwie. Cały postęp ruchu fem wynika głównie z wysiłków najbardziej aktywnych liderów opinii.

Jedną z nich jest Tatiana Nikonowa. Stała się pierwszą blogerką w Rosji, albo, jak nazwała siebie, blogerczyni, która mówiła o swoim osobistym doświadczeniu z użyciem zabawek podczas seksu. Opowiadała się za edukacją seksualną młodzieży, prowadziła wykłady i pisała artykuły na temat bezpieczeństwa seksualnego kobiet i profilaktyki HIV, walczyła o równość płci i wspierała ruch LGBT.

Nikonowa uruchomiła bloga o seksie i hedonizmie w 2012 roku. Później założyła instagram – teraz ma ponad 250 000 subskrybentów – i kanał Telegram, otworzyła sklep charytatywny, z którego zyski trafiały do ​​Centrum Pomocy Sióstr dla Ofiar Wykorzystywania Seksualnego. Przez 10 lat jedna kobieta była w stanie zrobić niesamowitą ilość: dla ruchu fem, edukacji seksualnej – dla szczęścia i wolności każdej jednostki i całego społeczeństwa.

Tatiana nie wahała się opowiedzieć o swoim osobistym doświadczeniu molestowania, uczestniczyła w dziesiątkach konferencji i okrągłych stołów, odpowiadała na najbardziej intymne pytania i dalej wyjaśniała, jak poprawiłoby się życie Rosjan wraz z wprowadzeniem edukacji seksualnej w kraju. 4 lata temu zaczęła pisać darmowy podręcznik „Nauka o seksie dla nastolatków” i zbierała na niego pieniądze. Nikonowa zmarła 12 maja tego roku. Udało jej się zredagować książkę, która ukaże się pośmiertnie.

Dzięki takim osobom jak Tatiana jest nadzieja na poprawę w Rosji. Setki feministek walczą z mizoginizmem, uprzedmiotowieniem i nękaniem. Omawiają problemy w mediach społecznościowych, pomagając zwrócić na nie uwagę. A głośne sprawy karne tylko dodają oliwy do ognia edukacyjnego. Zalina Marszenkulowa, Anna Fedorowa, Alena Popowa, Mari Dawtian, Catherine Nenashewa – w Rosji jesdt wiele jasnych i ambitnzch kobiet, które przeciwstawiają Putinowi średniowieczny Domostroi. Ale przed nami jeszcze dużo pracy. A bez radykalnej restrukturyzacji systemu politycznego, bez rozsądnych i uczciwych deputowanych do Dumy Państwowej, bez szerokiego i masowego poparcia dla ruchu w mediach, społeczeństwo patriarchalne jeszcze długo będzie uważało kobiety za osoby drugiej kategorii.

Jeśli podoba ci się to, co robimy możesz wspomóc naszą działalność
Wesprzyj nas
Lub zapraszamy do zakupów w naszym sklepie