Wyrok na redakcję Nowej Gaziety

Igor Jakowenko, Jeżedniewnyj Żurnał (Ежедневный журнал)

Przez 17 lat prezydentury Władimira Putina „Nowej Gazecie” zabito siedmiu dziennikarzy. Wszystkie te zabójstwa były bezpośrednio związane z wypełnianiem przez zabitych swoich obowiązków zawodowych. To nie znaczy, że cała siódemka została zabita z pośredniego rozkazu prezydenta Rosji, po prostu za jego rządów powstała taka sytuacja, sprzyjająca zabójstwom dziennikarzy.
Zabójstwa dwóch dziennikarzy Nowej Gaziety, Anny Politkowskiej i Natalii Estemirowej, były wprost związane z kierownictwem Republiki Czeczenii i personalnie z Ramzanem Kadyrowem. W związku z tym żadne z tych zabójstw nie zostało wyjaśnione. Tak jak w istocie wszystkie zbrodnie, których ślady prowadzą do kierownictwa Czeczenii.

Pracownicy Nowej Gaziety wiedzą, gdzie pracują, dlatego przyzwyczaili się do gróźb. Ale dziś redakcja gazety otrzymała być może najpoważniejszą groźbę za cały okres swego istnienia – groźbę wymordowania wszystkich bez wyjątku pracowników redakcji.
3 kwietnia 2017 roku w centralnym meczenie Groznego odbyło się nadzwyczajne zebranie przedstawicieli 24 czeczeńskich wirdów [odłamów], islamskich teologów i liderów czeczeńskiej opinii publicznej. Według oficjalnych danych uczestniczyło w ni 15 tysięcy ludzi. Powodem zwołania tego nadzwyczajnego zebrania stała się publikacja Nowej Gaziety z 1 kwietnia 2017 roku, w której donoszono o torturowaniu i zabijaniu mieszkańców Czeczenii podejrzewanych o nietradycyjną orientację seksualną. Gazeta poinformowała, że znane są jej nazwiska trzech zabitych, ale w rzeczywistości ofiar śmiertelnych tych akcji jest o wiele więcej.

Adam Szahidow, doradca prezydenta Czeczenii Ramzana Kadyrowa, występując na tym nadzwyczajnym zebraniu publicznie oskarżył redakcję Nowej Gaziety o zniesławienie i nazwał dziennikarzy „wrogami naszej wiary i ojczyzny”. Ponieważ zebranie było transmitowane przez lokalną telewizję, to przemówienie oficjalnego przedstawiciela prezydenta Czeczenii zostanie z nieuchronnie odebrane jako wezwanie do działania.
Wezwanie o rozprawienia się z dziennikarzami Nowej Gaziety zostało też wprost zawarte w rezolucji uchwalonej pod koniec zebrania. Punkt 2 tej rezolucji warto przytoczyć w całości: „W obliczu tego, że dopuszczono się zniesławienia wielowiekowych fundamentów czeczeńskiego społeczeństwa i godności mężczyzn-Czeczenów, a także naszej wiary obiecujemy, że prawdziwych inspiratorów dosięgnie zemsta, gdziekolwiek i kimkolwiek by oni nie byli, bez możliwości ucieczki z powodu przedawnienia się tego czynu”. Koniec cytatu.

Ponieważ sytuacja jest skrajnie poważna, trzeba wyraźnie wskazać na jeden ogólny aspekt tej sprawy i dwa osobiste, lokalne. Ogólny aspekt dotyczy znajdowania się w składzie Federacji Rosyjskiej potwornej, totalitarnej enklawy ze średniowiecznymi normami religijnego obskurantyzmu. Enklawa ta, której Rosja płaci ogromną daninę i z której na terytorium Rosji stale wylewa się różnego rodzaju przemoc od postaci zabójstw w centrum Moskwy po bójki na imprezach sportowych, jak miało to miejsce, na przykład, na meczu futbolowym ligi studenckiej między drużynami z Groznego i Jekaterynburga, gdy uralskiego piłkarza kopała cała drużyna uniwersytetu w Groznym.

Dopóki Putin jest na Kremlu, nic z tym problemem nie da się zrobić. Kadyrowcy będą zabijać, kogo zechcą i tam, gdzie zechcą, a Putin będzie pokornie płacić daninę swojemu żołnierzowi Kadyrowowi, aby budował on najwyższe meczety i największe fontanny. Dlatego, dopóki na Kremlu jest Putin, nasze zadanie polega na tym, aby ocalić przed kadyrowską zarazą konkretnych ludzi, którym ta zaraza wprost grozi śmiercią. I w tym tkwi istota dwóch lokalnych aspektów historii, o której pisze Nowaja Gazieta.

Pierwszy lokalny aspekt dotyczy gejów w Czeczenii. Skalę tego problemu ocenić trudno. Nowej Gazecie udało się ustalić fakty kilku zabójstw, w tym „zabójstw honorowych”, gdy gejów zabijali ich krewni, aby krwią zmyć hańbę ze swego rodu. W tym artykule nie ma sensu snuć rozważać o naturze orientacji homoseksualnej, wystarczy jedynie zauważyć, że według danych współczesnej nauki 4% ludzi ma nietradycyjną orientację. Wśród mężczyzn różnych grup społecznych liczba gejów waha się od 1% do 6%. Czyli minimalna liczba gejów wśród mieszkańców Czeczenii to 7 tysięcy. Są to ludzie, którzy nie są w stanie nic zrobić ze swoją tożsamością i którym grozi za to absolutnie nieuchronna śmierć, w tym z rąk najbliższych im ludzi.

Żadnych szans zmienić sytuacji wewnątrz Czeczenii, dopóki Putin jest na Kremlu, a Kadyrow w Groznym, nie ma. Geje będą zabijani przy radosnych okrzykach miejscowych „obrońców praw człowieka”. Kolega Michaiła Fiedotowa, członek rady ds. praw człowieka przy prezydencie Czeczenii Heda Saratowa oświadczyła, że „geje to coś straszniejszego nawet od wojny” i że „czeczeńskie władze rozumieją te rodziny, które zabijają homoseksualistów”. Dmitrij Muratow 8 kwietnia zwrócił się do prokuratora generalnego Czajki z żądaniem przeprowadzenia weryfikacji faktów świadczących o popełnieniu ciężkich przestępstw w Czeczenii. Okres 10 dni, w ciągu którego zgodnie z prawem organa ochrony prawa powinny podjąć działania, upłynął 10 kwietnia, ponieważ publikacja Nowej Gaziety ukazała się 1 kwietnia. Adwokat Andriej Sobianin złożył skargę do sądu rejonowego dla dzielnicy Basmannyj w Moskwie z żądaniem uznania bezczynności przewodniczącego Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej Bastrykina za bezpodstawną i niezgodną z prawem…

Wszystko, co robi Nowaja i jej redaktor naczelny Dmitrij Muratow jest zgodne z zasadą „rób, co trzeba, a będzie, co będzie”. Czyli wykonują oni swoją dziennikarską pracę, zachowując skrawek dziennikarstwa w oceanie tego, co dziennikarstwem nie jest. To bardzo ważne i potrzebne nam wszystkim. Przy czym żaden Basmannyj sąd nie zmusi Bastrykina do wysłania swoich ludzi do Czeczenii, aby bronili gejów. Dlatego geje powinni z Czeczenii wyjechać, przy czym nie do innych regionów Rosji, gdzie dościgną ich krewni, lecz za granicę. I to powinien być normalny międzynarodowy program ratowania 7 tysięcy ludzi przed nieuchronną śmiercią.

O ile gejów w Czeczenii trzeba jeszcze policzyć, o tyle adres redakcji Nowej Gaziety, a także lista wszystkich jej pracowników są znane, a fotografie opublikowane. Apel o zemstę wybrzmiał w programie czeczeńskiej telewizji, z ust liderów opinii publicznej Czeczenii. Pod wspomnianą rezolucją widnieją podpisy wszystkich 24 czeczeńskich wirdów. Jak szybko groźby i atmosfera nienawiści przekształcają się w śmiertelne strzały można było zobaczyć na przykładzie Borysa Niemcowa. A bezkarność jego morderców, jak i morderców Politkowskiej i Estemirowej, prowadzi do kolejnych ofiar.

Co można zrobić, aby zapobiec nowemu, tym razem grupowemu zabójstwu dziennikarzy, do którego wzywali oszalali fanatycy w Groznym? Nie warto liczyć na obronę ze strony sądu Basmannego, Komitetu Śledczego czy Prokuratury Generalnej. Jest tylko jedna taktyka, która pomoże uniknąć tragedii. Nagłośnienie sprawy, w tym na forum międzynarodowym. Zarówno Putin, jak i Kadyrow dość skutecznie kryją się za szalonymi maniakami. Ale ani jeden, ani drugi nie musiał jeszcze publicznie jeść mydła. Kadyrow jest niezwykle śmiały w obliczu obrońców praw człowieka i może zmusić do przeprosin blogerów, ale gdy musiał rozmawiać z Seczinem o cenach Groznefregazu, starał się wygasić konflikt i wyprowadzić go poza sferę publiczną.

Putinowi, który teraz wpakował się w obronę Asada i do tego nijak nie może zmyć z siebie hańby Krymu, Boeinga i zabójstw na wschodzie Ukrainy, do pełnego szczęścia brakuje tylko tragedii związanej z Nową Gazietą, która ma ugruntowaną, międzynarodową reputację i uznanie. Przypuszczam, że międzynarodowy rezonans wokół całej tej sytuacji zmusi Putina do wyjaśnienia swemu „żołnierzowi”, że powinien natychmiast wydać publiczne oświadczenie o niedopuszczalności gróźb i tym bardziej przemocy pod adresem dziennikarzy.

Tekst oryginalny: http://ej2015.ru/?a=note&id=30987

Tłum. Katarzyna Chimiak