Sąd w Murmańsku zatwierdza przymusową hospitalizację kandydatki do Rady Miejskiej Wioletty Grudinej

31-letnia Wioletta Grudina jest byłą koordynatorką sztabu Nawalnego w Murmańsku i jedną z najwybitniejszych aktywistek opozycyjnych w regionie. 9 kwietnia poinformowała o zamiarze wzięcia udziału w wyborach do lokalnej rady miejskiej, po których nieznani sprawcy włamali się i ostrzeliwali teren jej siedziby, a policjanci i wolontariusze zostali zatrzymani. W lipcu przeciwko Wioletcie została wszczęta sprawa karna z artykułu o naruszeniu przepisów sanitarno-epidemiologicznych. Dziś sąd uwzględnił roszczenie Rospotrebnadzora o przymusową hospitalizację Grudinej, pomimo obecności kilku negatywnych testów na koronawirusa i całkowitego braku objawów choroby, podaje Mediazona

Lena Łukiczewa, główny lekarz sanitarny w obwodzie murmańskim, złożyła pozew o przymusową hospitalizację Wioletty Grudiny. 12 lipca odbyła się pierwsza rozprawa w tej sprawie w Oktiabrskim Sądzie Rejonowym w Murmańsku. Grudina uczestniczyła w spotkaniu przez WhatsApp z mieszkania, gdzie ponownie jest w trybie samoizolacji, mimo że na początku procesu udało jej się zdać test na koronawirusa, a nawet uzyskać wynik – zaświadczenie z niezależnego laboratorium mówi, że nie wykryto zakażenia koronawirusem.

„Tutaj chciałabym zauważyć, że zdałam test na COVID-19 w ośrodku diagnostyki molekularnej, który ma zaświadczenie z Rospotrebnadzoru, czyli świadectwa stamtąd są oficjalnie uznawane przez tą organizację – mówi Wioletta. – Ale mam nie tylko negatywny test, mam też nasycenie 100 proc., a temperaturę 36,6. Oznacza to, że jestem całkowicie zdrowa”.

Przedstawiciel Rospotrebnadzor w sądzie twierdził, że test na koronawirusa był sfałszowany i nalegał na przymusową hospitalizację Grudinej. Sąd nie spełnił tego wymogu, ale zezwolił Wioletcie na ponowną analizę, aby wyniki były gotowe na następną rozprawę 14 lipca.

Mimo ponownego ujemnego wyniku badania sąd wczoraj orzekł przymusowo hospitalizować Wiolettę. Jednocześnie na spotkaniu lekarz zaproszony przez Rospotrebnadzor powiedział, że oskarżona nie potrzebuje hospitalizacji, ale sąd nie wziął tego pod uwagę.

Ale nie chodzi tu tylko o pozew administracyjny o przymusową hospitalizację – przeciwko Grudinie wszczęto sprawę karną o naruszenie przepisów sanitarno-epidemiologicznych, co rzekomo groziło masowymi chorobami ludzi. W komunikacie prasowym Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zauważyło, że Grudina wiedziała o pozytywnym teście na koronawirusa, ale opuściła dom i odwiedziła miejsca publiczne, gdzie „zetknęła się z nieokreśloną liczbą osób, stwarzając tym samym realne zagrożenie masową chorobą ludzi.” Co jest nieprawdą, ponieważ aktywistka wyszła z samoizolacji dopiero po otrzymaniu ujemnego wyniku badania.

Jeśli podoba ci się to, co robimy możesz wspomóc naszą działalność
Wesprzyj nas
Lub zapraszamy do zakupów w naszym sklepie